Czego po zwycięstwie napije się Tuchel?

Chelsea - Tottenham Hotspur
Chelsea - Tottenham Hotspur Press Focus

Premier League regularnie nas zaskakuje, a jednocześnie przyzwyczaja do pewnych schematów. Bez wahania możemy powiedzieć, że aktualny sezon dostarcza nam wręcz nieograniczoną ilość emocji i niespodzianek. Jednak czy mimo tak ogromnej dawki sensacji i cudownych splotów wydarzeń, nie znajdujemy elementu swoistej monotonii? Nawet kolejka górska w końcu musi znaleźć się na płaskim fragmencie torów.

Zapytani o najbardziej przewidywalne starcia rozgrywek, nie znając bieżących wydarzeń i specyfiki ligi, z pewnością odpowiedzielibyśmy, że to bezpośrednie pojedynki drużyn z dolnej części tabeli lub starcia gigantów z outsiderami obfitują w najmniejsze natężenie osobliwości, szoku i wstrząsu. Otóż nie tym razem. Ostatnie Sheffield United wygrywa z wiceliderem z Old Trafford, Burnley i Brighton odprawiają z kwitkiem wielki Liverpool, a będące w rozsypce West Bromwich Albion remisuje z Manchesterem City. W starciu Fulham z WBA oglądamy cztery gole, natomiast w pojedynku Szabli z The Baggies jesteśmy świadkami trzech trafień. Musicie przyznać – gdy góra gra z dołem, a dół rywalizuje między sobą, nie można pozwolić sobie na chwilę dekoncentracji. Ani na boisku, ani przed telewizorem.

W takim razie gdzie ten marazm, gdzie apatia i schematyczność? Na samym szczycie lub tam, gdzie ten szczyt niegdyś był. City-Arsenal 1:0, United-Chelsea 0:0, United-Arsenal 0:1, City-Liverpool 1:1, Chelsea-Tottenham 0:0, United-City 0:0, Liverpool-United 0:0, Arsenal-United 0:0 – oczywiście te wyniki zostały dobrane specjalnie pod tezę o przewidywalności hitów, jednak trudno jej zaprzeczyć w zdecydowany sposób. To, co zwykliśmy nazywać wydarzeniem kolejki, najczęściej jest jej smutnym zwieńczeniem.

Derby Londynu, odcinek kolejny

Co czeka nas w kolejnych derbach Londynu? Tym razem areną zmagań stołecznych ekip jest Tottenham Hotspur Stadium, a gościem w tych skromnych progach będzie Chelsea. Obie drużyny łączy taki sam dorobek punktowy i podobny bilans bramkowy (34:21 do 35:23), a dzieli liczba rozegranych spotkań (20 do 21) i bieżąca dyspozycja. Gospodarze przegrali dwa poprzednie ligowe potyczki (z Liverpoolem i Brighton), natomiast The Blues pokonali Burnley i bezbramkowo zremisowali z Wolverhampton.

Zanim przeanalizujemy wypowiedzi ekspertów i słowa, jakie padły na przedmeczowych konferencjach prasowych, przybliżmy sytuację kadrową obu ekip. W szeregach Spurs na pewno nie zobaczymy Harry’ego Kane’a (kontuzja kostki), Dele Alliego, Sergio Reguilona (problemy mięśniowe) i Giovaniego Lo Celso (uraz ścięgna udowego). Z kolei w kadrze The Blues morze zabraknąć Kaia Havertza i Kurta Zoumy, którzy nie dokończyli wczorajszego treningu – decyzja o ich występie zapadnie tuż przed wyjazdem na mecz.

Rozbieżności gwarantują emocje?

Ekspert BBC, Mark Lawrenson, przewiduje, że obie strony strzelą po jednym golu i tym samym wyczerpią amunicję.

To największy jak dotąd test Thomasa Tuchela jako menedżera Chelsea, nawet jeśli Tottenham jest w kiepskiej formie. Wydaje się, że to ta sama stara historia ze Spurs – Harry Kane zostaje kontuzjowany i bez niego nie są tą samą drużyną. Przyjazd Garetha Bale’a we wrześniu ubiegłego roku miał to zmienić, ale Walijczyk wygląda jak cień swojego dawnego siebie. Bale zgubił tę szybkość i fantazję, które były jego znakami rozpoznawczymi, a kiedy patrzę, jak gra, nie wydaje się, żeby czerpał radość z obecności na boisku.

Z kolei Chris Shiflett, gitarzysta Foo Fighters i fan Arenalu, z którym rozmawiał Lawrenson, w nieco humorystyczny sposób przedstawił swoją propozycję:

Zawsze byłem zagorzałym fanem Arsenalu, nigdy się tego nie wstydziłem i za każdym razem, gdy piszę coś o nich na Twitterze, zawsze większość komentarzy wygląda podobnie: „O nie, jesteś kibicem Arsenalu?”. Wiem, że nie mogę zadowolić wszystkich i nie chciałbym tego robić. Więc oczywiście nie mogę pozwolić Tottenhamowi na zwycięstwo. Bez Harry’ego Kane’a i tak nie wyglądają najlepiej. Chelsea wygra 2:0.

Stamford Bridge to idealne miejsce do życia

Co podczas przedmeczowego spotkania powiedział Jose Mourinho? Szkoleniowiec Kogutów w swoim charakterystycznym stylu wypowiedział się o kilku kwiestiach, w tym warunkach panujących na Stamford Bridge i nowym opiekunie The Blues, Thomasie Tuchelu:

Nie sądzę, żeby było bardzo trudno prowadzić Chelsea, ponieważ trzykrotnie byłem mistrzem. Ancelotti był mistrzem, Antonio Conte także zdobył tytuł. To nie może być nadzwyczajnie trudne, ponieważ wraz z Chelsea sięgaliśmy po trofea. Chelsea to Chelsea. Zmienili trenera, ale nie zmienili zawodników. W tym składzie jest wielu bardzo dobrych graczy, duży potencjał. Mieli dobrego trenera – Franka, który wykonywał świetną robotę, mają teraz dobrego – Tuchela. Przychodzi z ligi, której nie można porównać z Premier League, ale jest przyzwyczajony do pracy z gwiazdami, przyzwyczajony do szatni, w której są mocne charaktery. Będzie dobrze pasował do klubu takiego jak Chelsea.

Nie mówię, że stabilność pomaga ci zasnąć, mówię, że stabilność daje ci inny sposób myślenia i nie myślisz tylko o teraźniejszości, myślisz także o jutrze, myślisz także o przyszłości. Tak właśnie jest. To klub pana Abramowicza i musisz zrozumieć, że to on podejmuje decyzje. Trener trafia do klubu i próbuje zrobić coś innego, odcisnąć swoje piętno. Każdy trener ma inne pomysły. Radykalne zmiany prawdopodobnie nie działają, ponieważ gracze nie są na to gotowi. Jednak niewielkie zmiany mogą mieć pozytywny wpływ. Z tego, co przeczytałem, wynika, że ​​Chelsea odeszła od sposobu gry, który pielęgnowano przez wiele lat.

Po pierwsze – drużyny, po drugie – trenerzy

Na swojej konferencji Thomas Tuchel odniósł się nie tylko do najbliższego spotkania, ale także do problemów Timo Wernera i… swoich preferencji alkocholowych:

To Tottenham przeciwko Chelsea, a nie ja przeciwko Jose. Jestem bardzo szczęśliwy, mogąc konkurować z silną drużyną, którą prowadzę, przeciwko jego drużynie. Czy był wzorem do naśladowania? Szczerze mówiąc, kiedy zaczynałem swoją karierę, był tak daleko, jak księżyc od ziemi. Byłem trenerem w akademii, a potem awansowałem i od tego momentu po prostu cieszyłem się każdym dniem. Nie wątpię, że jest jednym z najlepszych menedżerów na świecie i stworzył drużynę, która jest zawsze konkurencyjna, bardzo silna. Myślę, że jego filozofia pracy jest oczywista. Buduje konkurencyjne i mocne zespoły. Zbudował zespół z postaciami takimi jak Sissoko, Hojbjerg, które wspierają obronę. Mają świetnych graczy w pierwszej linii: Harry’ego Kane’a, Sona, Bergwijna, Bale’a. Wyzwaniem dla nas jest pokonanie Tottenhamu.

Z każdym graczem i wszystkimi napastnikami staramy się stworzyć więź i związek. Każdy facet jest inny, potrzebuje czegoś innego. Niektórzy potrzebują bliskiego kontaktu z trenerem, inni lubią być sami. Więc dowiadujemy się, co mu odpowiada, co sprawia, że czuje się komfortowo. Chcemy, żeby się otworzył.

Jeśli wygramy z Tottenhamem, może napiję się dżinu z tonikiem. Nie jestem kimś, kto lubi piwo czy wino.

A co preferuje Jose? Wszystkich ciekawych zapraszamy przed telewizory. O 21:00 sędzia Andre Marriner rozpocznie kolejne derby Londynu.

Komentarze