Złodziej, który dorobił się fortuny

George Reynolds
George Reynolds PressFocus/Twitter

13 kwietnia 2021 zmarł George Reynolds, jeden z najbarwniejszych prezesów w historii angielskiego futbolu. Nim przejął Darlington Football Club włamywał się do sejfów, handlował nielegalnym towarem i siedział w więzieniu. Choć zainwestował miliony funtów, nigdy nie zrealizował swojego celu, jakim był awans do Premier League.

O jego śmierci rozpisywały się wszystkie angielskie media, na czele z BBC i Guardianem. Choć prowadzony przez niego klub nie osiągnął nigdy wielkich sukcesów sportowych, to jednak George Reynolds nie był dla kibiców i środowiska piłkarskiego osobą anonimową. Pokazał, że można odbić się z dna. Rzadko się zresztą zdarza, by dawny kryminalista trafiał na listę 112 najbogatszych Brytyjczyków w rankingu The Sunday Times.

Sen o grze w Premier League

Klub Darlington Football Club kupił w 1999 roku, spłacił długi i miał wobec niego ambitne plany. Zainwestował 20 milionów funtów w stadion, który mógł po renowacji pomieścić 25 tysięcy widzów. Mówiono, że jest prezesem z dawnej epoki. Zwykle przechadzał się po trybunach w drogim płaszczu i z cygarem. Marzył o tym, by pewnego dnia awansować ze swoją drużyną do Premier League i nie bał się mówić o tym głośno. Ambicji – lub jak kto woli buty – nigdy mu nie brakowało. Nikogo nie zdziwił zresztą fakt, że ochrzcił ufundowany przez siebie stadion swoim nazwiskiem – Reynolds Arena.

Ostatecznie skończyło się na zapowiedziach, a Darlington FC popadł w długi. Reynolds próbował sięgnąć po wielkie gwiazdy, takie jak Paul Gascoigne i Faustino Asprilla. Okazało się jednak, że biznesmen ten nie ma zbyt dużego pojęcia o tym, jak zarządzać przedsiębiorstwem piłkarskim. 25-tysięczny stadion nigdy nie zapełniał się nawet w połowie. Ponadto klub oferował zbyt wysokie kontrakty i szybko się zadłużył. Skończyło się to wnioskiem o upadłość i obowiązkiem spłaty wierzycieli. Reynolds zrezygnował wówczas z pełnienia funkcji klubowego dyrektora, a Darlington groziła w 2004 roku upadłość. Uratował go mecz charytatywny, w którym uczestniczyli m.in. Gascoigne, Bryan Robson czy Kenny Dalglish. W krótkim czasie udało się zebrać 100 tysięcy funtów. Drużyna przetrwała, a dziś występuje w National League i rozgrywa swoje mecze na 3-tysięcznym Blackwell Meadows. Co ciekawe, głównymi udziałowcami spółki są kibice należący do Darlington FC Supporters Group.

Całe życie Reynoldsa było niczym rollercoaster. Miewał wielkie wzloty, ale i koszmarne upadki – ocenił go dawny współpracownik z Darlington, Paul Gough. – Przy wszystkich jego słabościach i wadach należy mu oddać, że był postacią jedyną w swoim rodzaju – dodał.

Nawrócił się za sprawą księdza

Na świat przyszedł w przedwojennym Sunderlandzie. Pochodził z biednej rodziny i szybko zadarł z wymiarem sprawiedliwości. Jego pierwszym występkiem była kradzież papierosów, którymi handlował. Z czasem, wchodząc w wiek dorosły, robił się coraz bardziej zuchwały. Media wspominają, że na początku lat 60. skazano go na sześć miesięcy za kradzież drogocennych zegarków. Gdy wyszedł z więzienia zaczął włamywać się do sejfów. Prócz tego handlował materiałami wybuchowymi i okradał bogate domy. Aż trudno w to uwierzyć, że sam został lata później milionerem.

Nawrócił się za sprawą księdza, którego poznał podczas odsiadywania wyroku w więzieniu. Reynolds miał smykałkę do interesów – okazało się, że także do tych legalnych. Po odsiadce założył firmę Direct Worktops zajmującą się produkcją blatów kuchennych. W ciągu dekady przedsiębiorstwo to zaczęło zarabiać miliony funtów, a sam Reynolds stał się osobą majętną i poważaną.

W błędzie byli jednak ci, którzy sądzili, że nigdy nie zejdzie już na złą drogę. Chociaż media szacowały jego majątek na 260 milionów funtów, w 2004 roku przyłapano go na praniu brudnych pieniędzy. Zdarzenie to zbiegło się z problemami finansowymi Darlington FC i czasem, kiedy zmuszony był zrezygnować z dalszego prowadzenia klubu. W bagażniku jego samochodu policja znalazła banknoty na kwotę pół miliona funtów. Udowodniono, że Reynolds oszukiwał w sprawie podatków i w 2005 roku skazano go na trzy lata więzienia.

Oszust z dobrymi intencjami?

Nie ma wątpliwości, że był on niezwykłą i barwną postacią z naprawdę ciekawą historią do opowiadania. To niezwykłe jak przemienił się z drobnego oszusta w milionera i prezesa klubu piłkarskiego – powiedział Peter Barron, były redaktor gazety Northern Echo z Darlington.

Sam Reynolds miał być zadowolony z faktu, że obrał się wśród śmietanki towarzyskiej. Przechowywał na pamiątkę zdjęcia z takimi postaciami jak Donald Trump czy Oprah Winfrey. Są tacy, którzy lubili jego towarzystwo i uważali go za zabawnego. Podziwiali za jego wiarę w siebie, determinację i osiągnięcia w biznesie. – Nie da się jednak ukryć, że był przestępcą, który uciekł się do zastraszania, gdy nie postawił na swoim – dodał Barron. Nieco mniej surowy był dla niego Paul Gough. – Reynolds miał też swoją dobrą stronę i robił wiele dla kibiców. Szanował też swoim klubowych pracowników o czym sam się przekonałem. Popełnił w życiu błędy, ale myślę, że czerpał z niego całymi garściami – powiedział.

Reynolds zmarł w wieku 84 lat w kwietniu 2021 roku. W oświadczeniu jego córka napisała: “Mój tata był kontrowersyjny, ale próbował zrobić kilka dobrych rzeczy dla miasta. Zbudował fantastyczny stadion i pomógł wielu ludziom. Spoczywaj w pokoju”.

Komentarze