LM: Liverpool nie pozostawił złudzeń FC Porto

Piłkarze Liverpoolu
Piłkarze Liverpoolu Pressfocus

We wtorkowy wieczór Liverpool wybrał się do Porto. Spotkanie w ramach 2. serii gier Ligi Mistrzów od początku układało się po myśli piłkarzy The Reds. Finalnie zobaczyliśmy aż sześć goli, natomiast zespół Jurgena Klopa odniósł drugie zwycięstwo z rzędu 5:1 (2:0)

Pełna kontrola The Reds

FC Porto od samego początku było skazane na szukanie swoich szans w kontrach lub w stałych fragmentach gry. Natomiast Liverpool robił swoje. Zespół Jurgena Kloppa zmusił rywala do głębokiej defensywy. W pewnym momencie gol był tylko kwestią czasu. I tak w 18. minucie Mohamed Salah wpisał się na listę strzelców. Egipcjanin miał trochę szczęścia, ponieważ dopadł bezpańską piłkę w polu karnym, a po chwili z kilku metrów dopełnił formalności.

Smoki nie były w stanie nawiązać równorzędnej walki. Gdyby nie doskonałe parady Diogo Costy, Porto jeszcze przed upływem drugiego kwadransa mogło przegrywać już trzema bramkami. The Reds niemal wjeżdżali do bramki gospodarzy, ale na kolejne trafienie musieliśmy trochę poczekać. Na kilka chwil przed przerwą prowadzenie podwyższył Sadio Mane. Senegalczyk w tempo wyszedł do prostopadłego zagrania Jamesa Milnera, strzelając później już do pustej bramki.

Porto było bez szans

W drugiej połowie zobaczyliśmy jeszcze trzy gole. Strzelecki festiwal rozpoczął Salah. Skrzydłowy ustrzelił dublet, dzięki dobrej postawie w polu karnym. Reprezentant Egiptu w tempo wybiegł do podania w pole karne i z bliska pokonał golkipera płaskim strzałem w prawy róg.

W końcówce Porto początkowo zmniejszyło straty do rywala. Mehdi Taremi skorzystał na złym kryciu obrońców, ruszył do przodu, aby potem z bliska oddać mocny strzał w kierunku prawego słupka. Później przypomniał o sobie Roberto Firminio, który popisał się znakomitym uderzeniem z dystansu.

Więcej bramek już nie zobaczyliśmy, co oznacza, że Liverpool przystąpi do 3. kolejki z fotelu lidera oraz ośmioma golami na koncie.

Komentarze