Cristiano Ronaldo
Cristiano Ronaldo fot. Grzegorz Wajda

LM: Juventus o krok od kompromitacji. Ronaldo i Morata ratownikami

Juventus FC pokonał rzutem na taśmę Ferencvaros TC w spotkaniu czwartej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów. Bianconeri wyróżnili się na tle rywala z Węgier niezwykłą determinacją w dążeniu do celu i wysiłek został nagrodzony w doliczonym czasie rywalizacji. Stara Dama wygrała 2:1 (1:1).

Czytaj dalej…

Juventus FC z mistrzem Węgier zagrał prawdopodobnie w swoim optymalnym ustawieniu w ofensywie, gdyż obok Cristiano Ronaldo zagrał Paulo Dybala, który w tym sezonie nie miał zbyt wielu okazji do gry od pierwszej minuty. Warto jednak podkreślić, że turyński team do swojej potyczki podszedł mocno osłabiony w defensywie, gdyż wyłączeni z gry byli: Leonardo Bonucci, Girogio Chiellini i Merih Demiral. W bramce Starej Damy zagrał natomiast Wojciech Szczęsny.

Bezsilność? Dla CR7 to obce hasło

W pierwszych trzech kwadransach meczu byliśmy świadkami dość wyrównanego spotkania. Polski bramkarz Juve był nawet zmuszony do kapitulacji w 19. minucie, gdy po dośrodkowaniu z boku boiska piłkę do siatki skierował po strzale z prawej nogi Myrto Uzuni, który uwolnił się spod opieki Juana Cuadrado. 25-latek zaliczył swoje pierwsze trafienie w Lidze Mistrzów w tym sezonie.

Juventus miał problemy z Ferencvarosem. Od czego jednak mistrz Włoch ma Portugalczyka Ronaldo? 35-latek w 35. minucie wziął ciężar gry na swoje barki. Najskuteczniejszy piłkarz Juventusu w tej kampanii został uruchomiony przez Juana Cuadrado, po czym odpalił z lewej nogi rakietę, z którą nie poradził sobie bramkarz rywali. Tym samym do przerwy było 1:1.

Fart Starej Damy

Po godzinie gry kolejny raz potwierdziło się, że pech ostatnio jest przy Federico Bernardeschim. Reprezentant Włoch w 61. minucie zdecydował się na uderzenie sprzed pola karnego po efektownym przyjęciu futbolówki klatką piersiową. Ostatecznie piłka po tej próbie trafił w słupek. Jednocześnie wciąż Stara Dama nie wyszła na prowadzenie.

Tymczasem w 77. minucie z dobrej strony pokazała się Alvaro Morata. Hiszpan został wprowadzony na plac gry w 62. minucie, w miejsce Paulo Dybali. Wypożyczony z Atletico Madryt napastnik na dużym spokoju uciekł jednemu z rywali, po czym oddał strzał z lewej nogi, ale piłka po jego próbie podobnie jak w przypadku Bernardeschiego obiła aluminium.

Gdy wydawało się, że ostatecznie ekipa z Piemontu podzieli się punktami, to Morata po uderzeniu głową zdobył bramkę na wagę wygranej. Tym samym Bianconerich zanotowali szczęśliwe, ale jednocześnie zasłużone zwycięstwo. Odnotujmy, że dzięki tej wiktorii podopieczni Andrei Pirlo zapewnili sobie awans do kolejnej fazy rozgrywek.

Komentarze