Stawka większa niż zazwyczaj. Legia nie może odpaść z Bodo

Josip Juranović
Josip Juranović PressFocus

Z Josipem Juranoviciem, ale być może bez Artura Boruca przystąpi Legia Warszawa do rewanżowego meczu z Bodo/Glimt. Stawka jest większa niż zazwyczaj, bo odpadnięcie z mistrzem Norwegii nie zepchnie – jak w poprzednich latach – Legii do eliminacji Ligi Europy, tylko do walki o Ligę Konferencji, rozgrywki trzeciego sortu.

  • W środę o godz. 20 Legia rozpocznie obronę zaliczki (3:2) z pierwszego meczu przeciwko Bodo/Glimt
  • Stawka jest nieco inna niż zazwyczaj, bo gra nie toczy się tylko o awans do kolejnej rundy el. LM, a także o uniknęcie zepchnięcia do el. Ligi Konferencji, czyli de facto dwa piętra w dół
  • Ostatnie tygodnie sprawiły, że wszystko zmieniło się o 180 stopni i to Legia może czuć się faworytem. Nie tylko ze względu na wynik pierwszego meczu

Wszystkie trzy europejskie puchary mają połączoną ze sobą drabinkę. To powoduje, że będąc mistrzem kraju, nie da się odpaść z międzynarodowych rozgrywek już po pierwszym przegranym dwumeczu. Konsekwencje porażki z Bodo byłyby dla Legii jednak odczuwalne, bowiem UEFA postanowiła, iż Liga Europy stanie się od tego roku znacznie bardziej prestiżowa i po ograniczeniu liczebności z 48 do 32, zabraknie tam miejsca dla klubów spoza piętnastu najlepszych lig na kontynencie (które nie zdobyły na własnym podwórku mistrzostwa) oraz mistrzów z tych słabszych lig, którzy odpadną już przy pierwszej okazji.

Co to oznacza w praktyce? Oprócz sportowej utraty szansy na rywalizację z lepszymi, także braki w klubowym budżecie. Gra w Lidze Europy, nie mówiąc o Lidze Mistrzów, po prostu opłaca się bardziej. O ile się w niej wygrywa, ale kalkulowanie w ten sposób nigdy nie prowadzi do niczego dobrego.

Liga MistrzówLiga EuropyLiga Konferencji
Awans do fazy grupowej€15 000 000€3 630 000€3 000 000
Zwycięstwo w fazie grupowej€2 800 000€630 000€500 000
Remis w fazie grupowej€930 000€210 000€166 000
Wygranie grupy€9 600 000€1 100 000€650 000
Dane za L’Equipe

Sprzymierzeńcem Legii nie będą w środę nowe zasady dotyczące dwumeczów w europejskich pucharach. Od tego sezonu gole strzelone na wyjeździe nie mają wyższej wartości. Gdyby tak było, Bodo myśląc o awansie po porażce u siebie 2:3 musiałoby zdobyć przynajmniej dwie bramki. Teraz skromne 1:0 podtrzymuje szanse Norwegów na załatwienie sprawy w dogrywce lub rzutach karnych.

Gwiazdor wraca

W pierwszym meczu Czesław Michniewicz znalazł się w bardzo trudnej sytuacji, w której zwyczajnie brakowało mu w kadrze prawego wahadłowego. Wystawił na tej pozycji Kacpra Skibickiego, 19-latka nigdy wcześniej nie grającego na tej pozycji. Zgodnie z przewidywaniami młodzieżowiec dużo więcej dawał z przodu niż z tyłu – zapisał na swoim koncie dwie asysty, ale też miał udział przy obu bramkach Bodo. Ten problem może teraz zniknąć, bo od poniedziału z drużyną trenuje już Josip Juranović, który dopiero co grał na mistrzostwach Europy. Chorwat nie chciał skorzystać z możliwości urlopu i – jak sam przekonuje – jest gotowy do gry. Potwierdza to Czesław Michniewicz. – Juranović wrócił do klubu w fantastycznej formie. Kapitalnie wyglądał na poniedziałkowym treningu – mówił na przedmeczowej konferencji zaznaczając, że jego gwiazdor zagra na pewno, pytanie tylko, w jakim wymiarze czasowym.

Problemy ma natomiast Artur Boruc, który po pierwszym meczu się rozchorował. Teoretycznie wrócił już do treningów, ale decyzja w sprawie jego gry jeszcze nie zapadła. Nie wiadomo też, co z Tomasem Pekhartem, który – podobnie jak Juranović – od poniedziałku jest w klubie, ale wątpliwe, że wskoczy do podstawowej jedenastki. Bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest zajęcie przez niego miejsca na ławce rezerwowych.

Cień drużyny

Bodo/Glimt wygląda dziś dużo słabiej niż w chwili losowania. Od 20 czerwca mistrz Norwegii wygrał tylko jedno spotkanie – 4:1 ze Stabaek, przedostatnią drużyną Eliteserien. Do tego dwukrotnie zremisował i – wliczając pierwszy mecz z Legią – trzy razy przegrał. W lidze spadł na drugie miejsce mając dużo więcej straconych punktów po 13 kolejkach niż w całym poprzednim sezonie, a w gabinetach planowana jest wyprzedaż najlepszych zawodników. Można śmiało powiedzieć, że ostatnie tygodnie zmieniły sytuację o 180 stopni, podobnie jak faworyta tego dwumeczu.

Komentarze