Stefano Pioli
Stefano Pioli fot. Grzegorz Wajda

LE: Milan z zaciągniętym ręcznym dopiął swego

AC Milan przełamał swoją niemoc na Celtic Parc, wygrywając z Celtikiem FC 3:1 w meczu pierwszej kolejki fazy grupowej Ligi Europy. W drugim czwartkowym starciu grupy H zawodnicy Lille OSC pewnie pokonali w delegacji Spartę Praga 4:1. Dodajmy, że czeski team od 23 minuty grał w osłabieniu po czerwonej kartce dla Ladislava Krejciego.

Czytaj dalej…

AC Milan do czwartkowej batalii z mistrzami Szkocji przystępował, mając dwa cele. Pierwszym było kontynuowanie serii spotkań bez porażki, a drugim udane rozpoczęcie zmagań w swojej grupie. Ekipa z Glasgow bez Patryka Klimali w wyjściowym składzie chciała się natomiast zrehabilitować za przegrane Old Firm Derby.

Rossoneri w pierwszej części gry nie zachwycili, ale i tak wykonali swoją pracę tak, jak należy. O ile w 2018 roku ekipa z Lombardii męczyła się z Dudelange, to dzisiaj Czerwono-czarni w żadnym stopniu nie przypominają tamtej ekipy. W konfrontacji na Celtic Park mediolańczycy już w pierwszych trzech kwadransach gry zdobyli dwie bramki.

Pierwszy gol w spotkaniu padł w 14. minucie, gdy do siatki trafił Rade Krunić, który wykorzystał centrę Samu Castillejo. Bośniak oddał strzał głową, zmuszając do kapitulacji Vasilisa Barkasa. Na tym jednak Milan nie poprzestał. Bramkę na 2:0 zdobył Brahim Diaz. Hiszpan wykorzystał podanie od Theo Hernandeza, poradził sobie z dwoma przeciwnikami, a następnie oddał strzał z prawej nogi, notując swoje drugie trafienie w tej kampanii, licząc wszystkie rozgrywki.

Po zmianie stron mistrz Szkocji po wprowadzonych przez Neila Lennona roszadach w składzie prezentował się znacznie lepiej, co skutkowało tym, że Celtic zaliczył kontaktowe trafienie autorstwa Mohameda Elyounoussiego. Norweg uderzeniem głową pokonał Gigi Donnarummę. To było jednak wszystko, na co było stać Celtic w czwartkowy wieczór. Dodajmy, że od 78 minuty na boisku obecny był Patryk Klimala, który jednak nie wyróżnił się niczym specjalnym.

Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się wynikiem 2:1 dla gości, to wynik spotkania ustalił Jens Hauge, który wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem rywali. Tym samym ekipa z Lombardii przedłużyła swoją serię meczów bez porażki, wygrywając swoje spotkanie 3:1.

Lille OSC do potyczki z ekipą ze stolicy Czech przystępowało w roli zdecydowanego faworyta, będąc liderem rozgrywek Ligue 1 po rozegraniu siedmiu meczów. Ekipa Christophe’a Galtiera pozostawiła zatem za swoimi plecami Paris Saint-Germain, mając nad aktualnymi mistrzami Francji przewagę dwóch punktów.

Sytuacja gospodarzy skomplikowała się od 23 minuty, gdyż za przepychanie czerwoną kartką ukarany został Ladislav Krejci. Taki stan rzeczy sprawił, że ekipa z Francji wzięła się solidniej do pracy, chcąc wykorzystać grę w przewadze. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Wynik meczu został otwarty tuż przed końcem pierwszej połowy, gdy kapitalnym trafieniem z dystansu popisał się Yusuf Yazici, który uderzeniem z lewej nogi “zerwał pajęczynę” z bramki rywali.

Po zmianie stron gospodarze, mimo gry w zdekompletowanym składzie, zdołali doprowadzić do wyrównania, co było efektem trafienia Borka Dockala, który po strzale głową pokonał golkipera francuskiego teamu. Strata gola przez Lille podziałała na ten zespół jak woda na młyn. Tym samym 13 minut później swoją drugą bramkę w meczu zdobył Turek Yazici, kierując futbolówkę do siatki po uderzeniu głową.

Tymczasem w 66. minucie prowadzenie na 3:1 dla drużyny z Francji podwyższył Jonathan Ikone, który wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem rywali. Kwadrans przed końcem meczu jego wynik ustalił ten, który zaczął strzelenie na Generali Ceska pojistovna Arena, czyli Yusuf Yazici, wykorzystując błąd jednego z rywali. Przedstawiciel Ligue 1 wygrał zatem swoje spotkanie 4:1.

Komentarze