Gwiazdor Barcy zarobi 24 miliony na organizacji Superpucharu Hiszpanii

Gerard Pique
Pressfocus Na zdjęciu: Gerard Pique

Paradoksalnie piłkarz FC Barcelony, który jest obecnie na ustach większości mediów sportowych nie grał nawet w spotkaniu z Cadizem. Na niedługo przed meczem wyciekły informacje na temat szczegółów organizacji Superpucharu Hiszpanii. Jak się okazało, spory udział przy całym przedsięwzięciu miał Gerard Pique, którego firma zarobiła w ten sposób aż 24 miliony euro. Do sprawy piłkarz odniósł się w poniedziałek za pośrednictwem platformy Twitch.

  • Firma Pique od kilku lat pomaga przy organizacji Superpucharu Hiszpanii
  • Defensor Blaugrany zarobił na tym niemałe pieniądze
  • Wątpliwości wzbudzają moralne aspekty tego przedsięwzięcia

Udany biznes, czy może pogwałcenie etyki?

Sensacyjne szczegóły na temat organizacji Superpucharu Hiszpanii przez RFEF i firmę Gerarda Pique przekazał dziennik El Confidential. Dziennikarze ujawnili zapis prywatnych rozmów prowadzonych przez defensora Dumy Katalonii z Luisem Rubialesem – prezesem hiszpańskiej federacji piłkarskiej. Przeniesienie miejsca rozgrywania Superpucharu Hiszpanii do Arabii Saudyjskiej zaproponował w 2019 roku Pique. Taka decyzja miała zapewnić większe zyski zarówno klubom biorącym udział w mini-turnieju, jak i obu panom, którzy go organizowali.

W celu zorganizowania Superpucharu Hiszpanii w Arabii Saudyjskiej, Gerard Pique kontaktował się nawet z emerytowanym królem Janem Karolem I, żeby uczestniczył w negocjacjach z Saudyjczykami. Zostało to ujawnione przez El Conficencial jako kolejna część tzw. “Supercopa Files”. Firma Kosmos należąca do Hiszpana miała na całej operacji zarobić aż 24 miliony euro. Wówczas prezes RFEF poinformował opinię publiczną, że zaangażowany w organizację turnieju był Pique, jednak zaprzeczono, jakoby jego firma miała z tego tytułu otrzymać jakieś wynagrodzenie. Gdyby tak się stało, można by zarzucić stronom konflikt interesów oraz pogwałcenie zasad etyki.

Po ujawnieniu wielu szczegółów dotyczących organizacji turnieju na zawodnika FC Barcelony spadła fala krytyki. Pique dość szybko postanowił odnieść się do zarzutów dziennikarzy odnośnie wysokości prowizji dla jego firmy, a także etyczności zaangażowania aktywnego piłkarza klubu biorącego udział w turnieju.

– Zwołałem 35 dziennikarzy ze wszystkich mediów i nie mam nic do ukrycia. Wszystko, co zrobiliśmy, było legalne. Mówimy o tym ze spokojem. Przedstawię swoją część w zakresie tego rzekomego konfliktu interesów. Niczego nie ukrywam, czuję dumę, ponieważ wykonaliśmy spektakularną pracę – zaczął Pique

– Co do stawek audio jest wyciągnięte z kontekstu. Decyzje podejmuje RFEF, ja tylko pomagam znaleźć formułę, która będzie jej pasowała. To jest w 100% decyzja RFEF i to ona wyznacza, co jest dla niej korzystne. Po prostu próbuję pomóc. Gdzie jest konflikt interesów? – dodał.

– El Confidencial zadzwonił do mnie trzy dni temu, żeby powiedzieć, że coś wyjdzie. Powiedziałem im, żeby publikowali, co chcą. Sprawa jest całkowicie legalna. Możemy dyskutować, czy jest poprawna moralnie. Jedyną nielegalną rzeczą jest kradzież tych nagrań i ich przeciek. To jest popieprzone tak naprawdę. Ta wiadomość wyszła już w 2019 roku, mówiło się o prowizji. Nie było to sensacją, a teraz już jest. Nie trzeba być szczególnie bystrym, żeby wiedzieć, kto za tym stoi. Z Tebasem też robimy pewne rzeczy w LaLidze. Robimy to również z UEFA. Dostarczamy opcji biznesowych, a wszyscy się nimi interesują. Nie mam problemu z wyjaśnieniem tego – zakończył defensor.

Sprawdź też: Real Madryt może zaoferować 70 mln euro za obrońcę Chelsea

Musisz mieć przynajmniej 18 lat, żeby korzystać z tej strony.
Prosimy graj odpowiedzialnie! Hazard może uzależniać.

Komentarze