Beniaminek wciąż w grze. Niespodzianka na start kolejki

Piłkarze Hueski
Piłkarze Hueski Pressfocus

Już w pierwszym meczu 29. kolejki La Ligi byliśmy świadkiem niespodziewanego rezultatu. Na ogół dobrze radzące sobie w ofensywie Levante nie potrafiło pokonać u siebie bramkarza Hueski. Ta sztuka udała się natomiast beniaminkowi, który zasłużenie wygrał 2:0 i traci już tylko punkt do miejsca gwarantującego utrzymanie w hiszpańskiej elicie.

Pierwsze starcie w La Lidze po przerwie na mecze reprezentacji to Levante kontra Huesca. Za faworyta uznawano gospodarzy, chociaż rywale powinni być bardziej zdeterminowani, ponieważ znajdowali się w strefie spadkowej

Zasłużone prowadzenie

W początkowej fazie meczu częściej przy piłce oglądaliśmy Hueskę, ale pierwszy strzał oddało Levante. Jose Morales wbiegł w pole karne i przymierzył w sam środek bramki. Andres Fernandez nie miał najmniejszego problemu ze złapaniem futbolówki.

Wysiłki gości zostały wynagrodzone po kwadransie gry. David Ferreiro zakończył atak pozycyjny swojej drużyny precyzyjnym dośrodkowaniem w szesnastkę, gdzie czekał już dobrze ustawiony Rafa Mir. 23-letni napastnik wyprzedził defensorów i oddał dobry, a przede wszystkim skuteczny strzał w kierunku prawego słupka.

W dalszej części meczu Levante starało się przejęć inicjatywę. Nie potrafiło jednak stworzyć sobie dogodnej okazji strzeleckiej, na co z pewnością wpłynęła postawa Hueski. Beniaminek wyglądał przyzwoicie w niemal każdym aspekcie i skutecznie przeszkadzał oponentowi. Do przerwy wynik 1:0 dla gości nie zmienił się.

Proste środki drogą do celu

Paco Lopez przedstawił w przerwie odpowiednie wnioski i jego podopieczni starali się zagrać lepiej. Wciąż brakowało jednak odpowiedniej dynamiki i elementu zaskoczenia. Levante drugi celny strzał tego wieczoru oddało dopiero w 51. minucie, gdy Clerc zagrał do ustawionego w polu karnym Rogera. 30-latek oddał płaski strzał w środek bramki.

Huesca była mniej widoczna, ale do bólu skuteczna. Dzięki temu dziewięć minut po wznowieniu gry wygrywała już różnicą dwóch goli, po wzorcowo wyprowadzonym kontrataku. Jaime Seoane wykonał kapitalnie wymierzone między obrońców podanie prostopadłe. Futbolówka dotarła do Mira, a ten przelobował wysuniętego goalkeepera. Andres Fernandez skapitulował po raz drugi.

Różnica dwóch trafień na niekorzyść gospodarzy teoretycznie powinna skutkować odważniejszą postawą. Tak się nie stało, ponieważ w szesnastce przeciwnika było mało graczy Paco Lopeza, którzy nie potrafili przedrzeć się przez dobrze zorganizowaną defensywę Hueski. Beniaminek wykorzystał swoje okazje strzeleckie i wygrał 2:0. Dzięki temu traci już tylko punkt do miejsca gwarantującego utrzymanie w La Lidze.

W tej serii spotkań zobaczymy jeszcze między potyczkę między Sevillą, a Atletico Madryt. Zapowiedź trwającej kolejki przeczytacie tutaj. Z kolei w następny weekend Levante zagra na wyjeździe z Eibar. Natomiast Huesca podejmie u siebie Elche, czyli bezpośredniego rywala w walce o utrzymanie w La Lidze.

Komentarze