Piotr Zieliński: nie było źle, a będzie jeszcze lepiej

Piotr Zieliński
Piotr Zieliński Grzegorz Wajda

Reprezentacja Polski w pierwszym meczu eliminacji Mistrzostw Świata zremisowała 3:3 na wyjeździe z Węgrami. Asystę przy jednej z bramek zaliczył Piotr Zieliński, który po zakończeniu meczu przyznał, że w grze Biało-Czerwonych było sporo mankamentów, ale wyraził również przekonanie, że w kolejnych spotkaniach będzie lepiej.

Czwartkowe spotkanie w Budapeszcie świetnie ułożyło się dla gospodarzy, ale podopieczni Paulo Sousy pokazali charakter, dwukrotnie doprowadzając do wyrównania.

– Założenia były takie, żeby dojść dobrym pressingiem. W pierwszej połowie kilka razy dobrze to wyszło, Węgrzy byli zmuszeni do wybicia piłki. Gdzieś te piłki były za krótkie i trzeba było od razu dobrym podaniem przetransportować ją do pierwszej linii i tych sytuacji byłoby więcej. W drugiej połowie było więcej pozytywów, jeżeli chodzi o rozegranie piłki. Jako całokształt uważam, że nie było źle. Pracujemy z trenerem trzy dni i było widać na pewno pierwsze efekty, ale na pewno będzie jeszcze lepiej – powiedział Zieliński w wywiadzie udzielonym TVP Sport.

– W fazie defensywy miałem być bocznym pomocnikiem, a gdy mieliśmy piłkę miałem ustawiać się między liniami. W pierwszej połowie tych piłek było trochę mało, ale w drugiej połowie wyglądało to już bardzo dobrze – kontynuował pomocnik Biało-Czerwonych.

Zieliński przyznaje, że przed drużyną jest jeszcze sporo pracy, przede wszystkim jeżeli chodzi o ustawienie w defensywie. – Graliśmy trójką w obronie. Akurat tak się złożyło, że straciliśmy piłkę przy naszym aucie. Trzeba było mocniej zaatakować i spróbować sfaulować tego zawodnika, który miał piłkę, ponieważ w obronie nie byliśmy jeszcze dobrze ustawieni. Napastnik dobrze się zachować, pociągnął i strzelił. Na pewno w ustawieniu były jakieś mankamenty, ale zagraliśmy w nim dopiero pierwszy mecz. Będzie lepiej – dodał.

Kolejne spotkanie reprezentacja Polski rozegra w najbliższą niedzielę w Warszawie, gdzie podejmować będzie Andorę. Kilka dni później zmierzy się na Wembley z Anglią.

Komentarze