Byłemu reprezentantowi Anglii nie powiodło się w lidze australijskiej

Daniel Sturridge
Pressfocus Na zdjęciu: Daniel Sturridge

W trakcie początków kariery Daniel Sturridge postrzegany był jako jeden z najbardziej utalentowanych Anglików młodego pokolenia. Niestety rozwój zawodnika pokrzyżowały nieustanne kontuzje. Przed sezonem napastnik został zakontraktowany przez australijski klub Perth Glory FC. Na ten moment wiemy już, że współpraca ta nie będzie kontynuowana.

  • Daniel Sturridge postrzegany był dawniej za niezwykle utalentowanego napastnika
  • Rozkwit jego kariery pokrzyżowały liczne kontuzje
  • Przed sezonem przeniósł się do ligi australijskiej, gdzie też nie gra przez urazy

Sturridge, czyli piłkarz-kontuzja

Sturridge’a najlepiej pamiętać mogą fani Liverpoolu. Anglik tworzył przez jakiś czas duet napastników z Luisem Suarezem i regularnie strzelał bramki dla The Reds. Wcześniej były jeszcze epizody w Manchesterze City i Chelsea. Dość szybko okazało się jednak, że Sturridge jest piłkarzem wybitnie kontuzjogennym i niemal w każdym sezonie z uwagi na urazy tracił lwią część sezonu. Uniemożliwiło mu to kontynuowania kariery na Wyspach.

Mimo to na zainwestowanie w niego zdecydował się w 2019 roku Trabzonspor, który zdawał sobie także sprawę z marketingowej wartości Anglika. Początki w Turcji były owocne, ale tam też zawodnik miejsca na dłużej nie zagrzał. Tym razem winnym nie były kontuzje, zaś zawieszenie piłkarza. Sturridge został ukarany za udział w obstawianiu własnego transferu. Przed startem obecnego sezonu bliski był podpisania kontraktu z RCD Mallorca. Hiszpański klub koniec końców na taki ruch się nie zdecydował.

Anglik wylądował w lidze australijskiej, a na jego debiut w barwach Perth Glory na stadion przyszło aż 18 tysięcy kibiców. Na boisku przebywał zaledwie 10 minut, po czym… doznał urazu i musiał zostać zmieniony. Licznik występów w australijskiej drużynie na razie zatrzymał się na pięciu, a ostatni raz piłkarz wybiegł na murawę w lutym. Na temat jego sytuacji wypowiedział się dyrektor zarządzający klubu, Tony Pignata.

– To było rozczarowujące. Gdy podpisywaliśmy kontrakt z Danielem, byliśmy pełni optymizmu. To nie zadziałało – zaczął Pignata.

– Jeśli spojrzymy na to pod kątem marketingowym, w pierwszym meczu mieliśmy 18 tysięcy widzów z powodu jego przybycia i całej otoczki. Potem niestety doznał kontuzji…Wątpię, abyśmy zaoferowali mu następny kontrakt – dodał.

Czytaj też: Zmiany w Manchesterze United. Skauci opuszczają klub

Komentarze