El. MŚ. Polska walczy o rozstawienie w barażach. Może wystarczyć wygrana w Andorze

Paulo Sousa
Obserwuj nas w
PressFocus Na zdjęciu: Paulo Sousa

Reprezentacja Polski jest bardzo blisko nie formalnego zakwalifikowania się do barażów o awans do mistrzostw świata, ale i rozstawienia w pierwszej rundzie. W powszechnej opinii przyjęło się, że aby ten cel się zmaterializował, potrzebne są zwycięstwa z Andorą i Węgrami, podczas gdy nawet pojedynczy triumf w minipaństewku na granicy Hiszpanii z Francją może okazać się wystarczający.

Czytaj dalej…

  • Polska jest bardzo blisko rozstawienia w barażach
  • Do zrealizowania tego celu mogą wystarczyć nawet trzy punkty w dwumeczu z Andorą i Węgrami
  • Rożnica klas między zespołami, które będą rozstawione i nie, jest bardzo wyraźna, więc jest się o co bić

Eliminacje mistrzostw świata – “polska” grupa. Co da rozstawienie?

Pewne jest jedno – wygrana w obu meczach kończących zasadniczą część eliminacji zapewni Polakom rozstawienie. Jest to o tyle istotne, że w pierwszej rundzie barażów nie tylko trafimy na teoretycznie słabszego rywala, ale zagramy ten mecz u siebie. Na Stadionie Narodowym ostatni raz przegraliśmy w 2014 roku, gdy drużynę Adama Nawałki towarzysko ograła Szkocja. Od tego czasu Biało-czerwoni zanotowali imponujący bilans 17 zwycięstw i czterech remisów. Nie będzie zatem powodów, by nie wierzyć w awans do finałów barażów, a jeśli to nastąpi, od mundialu w Katarze będzie nas dzielić zaledwie jeden mecz.

Aktualnie Polska zajmuje piąte miejsce wśród dziesięciu wiceliderów grup eliminacyjnych. Przewaga nad Czechami i Norwegią, czyli zespołami spod kreski, z jednej strony jest iluzoryczna, bo bazująca wyłącznie na lepszym bilansie bramkowym, z drugiej – całkiem spora. Czesi mają bowiem przed sobą jeszcze tylko jeden mecz eliminacji – z Estonią – co oznacza, że jeśli Polska wygra w Andorze, nasi południowi sąsiedzi w najlepszym przypadku na koniec eliminacji będą mieli tyle samo punktów, co my. Skandynawowie natomiast po prawdopodobnej wygranej z Łotwą, zmierzą się na wyjeździe z Holandią, gdzie zapewne trudno będzie im o jakikolwiek punkt. Trzecia drużyna w tej grupie, która wciąż może skończyć eliminacje na drugim miejscu – Turcja – na pewno nie dogoni Polaków, jeśli w piątek wywalczymy trzy punkty. Podobnie jak drużyny z grup D i J (aktualnie Ukraina i Rumunia).

MiejsceDrużynaMeczeZwycięstwaRemisyPorażkiBramkiRożnicaPunkty
1.Portugalia651016:4+1216R
2.Szwajcaria642010:1+914R
3.Szkocja742112:7+514R
4.Hiszpania641113:5+813R
5.Polska632113:7+611R
6.Chorwacja63219:3+611R
7.Czechy732212:9+311N
8.Norwegia63217:5+211N
9.Rumunia73139:8+110N
10.Ukraina71609:8+19N

Dlatego – ze względu na bliskość Czechów i Norwegów – tak istotne jest nie tylko zwycięstwo nad Andorą, ale też strzelenie kilku bramek, które dadzą spokój przed meczem z Węgrami. Korzystny bilans bramkowy może też odegrać rolę w przypadku, gdyby doszło do porównania dorobku Polski oraz wicemistrza grupy H (aktualnie Chorwacja, ale z możliwością podmiany na Rosję), ale Polacy powinni przede wszystkim skupić się na obserwowaniu ekip numer 7 i 8 z powyższej tabeli.

Bez względu na wyniki w innych grupach Polska będzie rozstawiona, jeśli wygra oba pozostałe mecze. Jeśli wywalczy w nich cztery punkty, szanse na korzystniejszą pozycję startową w barażach wciąż są bardzo duże. Aby ją dowieźć, wystarczy, że Norwegia w dwumeczu z Łotwą i Holandią ugra mniej niż zwycięstwo i remis, albo – w przypadku, gdyby jej mecze skończyły się właśnie takimi rezultatami – nie osiągnie w nich bardziej korzystnego bilansu bramkowego niż +4 w stosunku do Polski (czyli wygrana Skandynawów 5:0 z Łotwą i remis 1:1 z Holandią przy naszym skromnym triumfie 1:0 z Andorą oraz remisie 0:0 z Węgrami, wciąż będzie premiować Polaków, ale już 6:0 Norwegii w pierwszej z tych gier – ich). Trzeba będzie też jednak liczyć na to, że Walia – trzecia drużyna w “czeskiej” grupie – nie wygra u siebie na koniec eliminacji z Belgią lub wcześniej z Białorusią.

Jest też całkiem duża szansa, że uda się utrzymać rozstawienie, nawet jeśli wygramy z Andorą i przegramy z Węgrami. Stanie się tak, jeśli zostanie spełniony jeden z tych warunków:

  • Czesi nie pokonają Estonii, a Walia przegra z Belgią
  • Czesi wygrają z Estonią, ale nie nadrobią bilansu bramkowego do nas, a Walia w dwumeczu z Białorusią i Belgią nie zdobędzie więcej niż trzech punktów oraz również nie nadrobi bilansu bramkowego
  • Norwegia w dwumeczu z Łotwą i Holandią nie zdobędzie więcej niż trzech punktów i nie nadrobi bilansu bramkowego do Polaków

To wszystko na papierze wygląda nieco skomplikowanie, ale gdyby realistycznie rozpisać szanse poszczególnych drużyn będących na granicy rozstawienia, zdecydowanie najwyżej wśród nich stałyby akcje Polski. Zwłaszcza, że nie ma powodów, by obawiać się porażki na Stadionie Narodowym z Węgrami (choć w teorii jest to oczywiście możliwe).

Na kogo w barażach może trafić Polska?

Gdyby w tej chwili zakończyły się eliminacje, Polska byłaby oczywiście rozstawiona, a jej pierwszy rywal został wyłoniony z grupy drużyn: Czechy, Norwegia, Rumunia, Ukraina, Austria i Walia. Dwie ostatnie ekipy przepustkę do barażów wywalczyły w poprzedniej edycji Ligi Narodów. Austria nie ma już żadnych szans na drugie miejsce w swojej grupie, natomiast jeśli Walia ostatecznie je zajmie, jej miejsce w barażach przejmą… Czesi. Jak zatem widać, jeśli chodzi o Ligę Narodów niewiele może się już zmienić.

Nie we wszystkich grupach sytuacja jest jednak jasna. Wśród drużyn, które po udanym końcu eliminacji i wskoczeniu na drugie miejsce, z bardzo dużą pewnością nie będą rozstawione – a więc prawdopodobnie będą mogły być dolosowane do Polski – są np. Turcja (ma przed sobą mecze z Gibraltarem i Czarnogórą), jeśli wyprzedzi Norwegię, Finlandia lub Bośnia i Hercegowina (zagrają jeszcze między sobą oraz na koniec odpowiednio z Francją i Ukrainą), albo ktoś z duetu Macedonia Północna/Armenia, które tracą zaledwie jeden punkt do Rumunii. Jak widać różnica pomiędzy byciem rozstawionym lub nie, jest ogromna.

Komentarze