Legia Warszawa zaczęła z przytupem
Legia Warszawa w sobotnie popołudnie miała jasny cel – umocnić się na pozycji lidera PKO BP Ekstraklasy. Tym samym Wojskowi chcieli odnieść czwarte zwycięstwo w tej kampanii. Na drodze stołecznej ekipy stanął Piast Gliwice. Ślązacy chcieli natomiast podnieść się z kolan po dwóch porażkach z rzędu – najpierw z Lechem Poznań (0:3), a następnie z Wieczystą Kraków (3:4).
W pierwszych fragmentach rywalizacji ekipa Marka Papszuna totalnie zdominowała Piasta. Do tego stopnia, że zawodnicy Niebiesko-Czerwonych mieli ogromne problemy z wydostaniem się z własnego pola karnego. Jednocześnie już w siódmej minucie Legia wyszła na prowadzenie za sprawą Łukasza Zjawińskiego. Napastnik stołecznej ekipy zdobył tym samym swoją trzecią bramkę w tej kampanii.
Po trafieniu 15-krotnych mistrzów Polski tempo gry wyraźnie spadło. Legia nie musiała już z taką konsekwencją atakować rywali, skupiając się przede wszystkim na kontrolowaniu boiskowych wydarzeń i oczekiwaniu na okazje do kontrataków. Z kolei gospodarze w ataku pozycyjnym nie byli w stanie poważnie zagrozić dobrze zorganizowanej defensywie warszawskiej ekipy. W poczynaniach Piasta przede wszystkim brakowało konkretów.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
W drugiej odsłonie Piast nieco się obudził. Pół żartem, pół serio można stwierdzić, że nastąpiło to wcześniej niż w przypadku ostatniej potyczki z jednym z krakowskich beniaminków. Tymczasem w 60. minucie okazję do stworzenia zagrożenia miał Leandro Sanca, który wyróżnił się dobrym podaniem w pole karne. Piłka nie znalazła jednak adresata i cała akcja ostatecznie spełzła na niczym.
Chwile grozy na trybunach. Walka o życie kibica
Niepokojące sceny miały natomiast miejsce w okolicach 70 minuty na trybunach, co skutkowało tym, że mecz został przerwany. Powodem byłą pilna reanimacja jednego z kibiców gospodarzy. Po ponad 40-minutowej akcji ratunkowej akcje życiowe fana zostały przywrócone. To pozwoliło przetransportować go do szpitala w Katowicach, gdzie miały mieć miejsce dalsze działania, mające na celu ustabilizowanie sytuacji zdrowotnej kibica.
Po powrocie obu ekip na boisko Gliwiczanie próbowali jeszcze odwrócić losy spotkania, ale ich ofensywnym poczynaniom długo brakowało odpowiedniej jakości i zdecydowania. Legia natomiast konsekwentnie realizowała swój plan, pilnując jednobramkowego prowadzenia. Finalnie gospodarze dopięli swojego w doliczonym czasie rywalizacji, gdy Rafał Augustyniak po niefortunnej interwencji skierował piłkę do własnej bramki.
Podział punktów przy Okrzei
Do końca zawodów wynik już się nie zmienił. Coraz gorzej wygląda natomiast sytuacja Niebiesko-czerwonych. Piast zaliczył zatem cenny remis z wyżej notowanym rywalem. Jednocześnie maszyna trenera Papszuna została zatrzymana w Gliwicach.
Gliwiczanie w następnej kolejce zagrają na wyjeździe z Motorem Lublin, wierząc, że uda się wreszcie przerwać serię bez wygranej. Z kolei Warszawian czeka spotkanie w roli gospodarza ze Śląskiem Wrocław. Będzie to jednocześnie dla obu ekip początek prawdziwego meczowego maratonu związanego również z występami w STS Pucharze Polski. Legionistów czeka w tych rozgrywkach starcie z Motorem Lublin, natomiast Niebiesko-Czerwoni zmierzą się z Chemikiem Bydgoszcz.
Piast Gliwice – Legia Warszawa 1:1 (0:1)
0:1 Łukasz Zjawińśki 7′
1:1 Rafał Augustyniak 90+5′








