Łukasz Piszczek
Łukasz Piszczek fot. Grzegorz Wajda

Borussia pokonała Herthę, grali Piszczek i Piątek

Borussia Dortmund skromnie 1:0 pokonała Herthę Berlin w sobotnim meczu 30. kolejki Bundesligi. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Emre Can. Warty odnotowania jest również występ dwóch polskich zawodników – Łukasza Piszczka i Krzysztofa Piątka.

Czytaj dalej…

Pierwsza połowa sobotniego spotkania nie była porywającym widowiskiem. Borussia miała optyczną przewagę, ale przekładało się to na dogodne sytuacje strzeleckie. Hertha skutecznie broniła dostępu do własnej bramki, a sama również nie potrafiła groźniej zaatakować. Ostatecznie na przerwę obie jedenastki schodziły przy bezbramkowym remisie.

Pięć minut przed przerwą, z powodu problemów zdrowotnych boisko musiał opuścić Javairo Dilrosun. Szkoleniowiec Herthy nie zdecydował się jednak sięgnąć po Krzysztofa Piątka i na boisku zameldował się Alexander Esswein.

W 51. minucie Borussia powinna wyjść na prowadzenie. Po płaskim zagraniu Hakimiego, piłkę Sancho na szósty metrów wyłożył Hazard. Utalentowany Anglik uderzył jednak obok słupka. W odpowiedzi przed szansą stanął Esswein, ale z prawej strony pola karnego uderzył tuż obok słupka.

Pierwszego gola w meczu rozgrywanym na Signal Iduna Park doczekaliśmy się w 58. minucie. Po zgraniu piłki przez Brandta, technicznym strzałem z kilkunastu metrów bramkarzowi Herthy szans nie dał Jarstein.

Cztery minuty później na boisku zameldował się Krzysztof Piątek, który miał pomóc drużynie w walce o odrobienie strat. Reprezentant Polski był aktywny, podejmował walkę, ale nie dochodził do sytuacji strzeleckich. Borussia bardzo dobrze kontrolowała wydarzenia na boisku.

W 83. minucie podopieczni Luciena Favre’a domagali się podyktowania rzutu karnego za zagranie piłki ręką przez Boyatę, ale arbiter po konsultacji z VAR nie zdecydował się na to. W samej końcówce meczu Borussia była bliska zdobycia drugiego gola, ale Jarstein świetnie interweniował po strzale Sancho z kilku metrów. Wynik 1:0 utrzymał się do ostatniego gwizdka sędziego.

Komentarze