Danilo i Diogo Jota skomentowali skandaliczną decyzję sędziego

Diogo Jota
Diogo Jota fot. PressFocus

Portugalia zremisowała w sobotnim starciu z Serbią w ramach drugiej kolejki eliminacji do mistrzostw świata. Cristiano Ronaldo w doliczonym czasie zdobył bramkę, która ostatecznie nie została uznana. Zawodnik Juventus nie owijał w bawełnę. Tymczasem po meczu także Danilo i Diogo Jota nie rozumieli, dlaczego trafienie CR7 nie zostało uznane.

Sędzia okradł Portugalczyków z wygranej

Portugalia mogła w doliczonym czasie spotkania przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Ronaldo znalazł sobie miejsce na oddanie strzału i skierował piłkę do siatki. Co prawda jeden z rywali ją wybił, ale miało to miejsce już po tym, jak futbolówka wyraźnie minęła linię bramkową. W powszechnej opinii sędzia wypaczył wynik rywalizacji.

– W drugiej połowie nie zagraliśmy. Być może bardzo skoncentrowani, ale gol kontaktowy dla Serbów dodał im skrzydeł. Dzięki temu zdobyli drugą bramkę. My natomiast szukaliśmy trzeciego gola. Udało się to w doliczonym czasie, ale sędzia go nie uznał. Chociaż też miałem odmienne zdanie. Prowadzenie różnicą dwóch goli i ostatecznie zremisowanie spotkania nie świadczy o nas dobrze, ale z Luksemburgiem musi być lepiej – przekonywał Danilo cytowany przez internetowe wydanie A Boli.

Serbowie pokazali charakter

– Zagraliśmy bardzo dobrze w pierwszej połowie. Wypracowaliśmy sobie dwubramkowe prowadzenie, chociaż nie było to dla nas łatwe. W drugiej połowie nasi rywale zmienili system gry. Szybko zdobyli bramkę kontaktową, która ich poniosła. To, co się jednak stało w końcówce, nie powinno mieć miejsca. Mieliśmy piłkę meczową, po której powinniśmy wygrać spotkanie. Tak się jednak czasem dzieje. Inną sprawą jest to, że nie możemy tracić punktów, gdy osiągamy dwubramkowe prowadzenie. To nie może się powtórzyć w przyszłości – mówił Dioga Jota.

Swoje kolejne spotkania drużyna Fernando Santosa rozegra we wtorek, mierząc się z Luksemburgiem. Mecz odbędzie się Stade Josy Barthel.

Komentarze