Nowa miotła pomoże wygrać puchar im. Manchesteru City?

Manchester City wygrał Puchar Ligi Angielskiej w poprzednim sezonie
Manchester City wygrał Puchar Ligi Angielskiej w poprzednim sezonie PressFocus

Chociaż w rozgrywkach mogą wziąć udział 92 drużyny zrzeszone w Premier League, Championship, League One i League Two, Puchar Ligi Angielskiej ostatecznie i tak pada łupem Manchesteru City. W ciągu siedmiu ostatnich lat Obywatele aż pięciokrotnie triumfowali w EFL Cup i są niepokonani od trzech ostatnich edycji. To bez wątpienia wystarczy, by Carabao Cup nazywać pucharem im. Manchesteru City. Jeżeli podopieczni Guardioli wygrają także dzisiejszy finał, wyrównają historyczny dorobek Liverpoolu, który ma na swoim koncie osiem takich trofeów. Na drodze City tym razem stanie Tottenham, aktualnie korzystający z dobrodziejstwa efektu nowej miotły. Jednak czy to wystarczy na zaprawioną w boju ekipę z Etihad?

Puchar Ligi Angielskiej czy Puchar im. City?

Manchester City jaki jest, każdy widzi. The Citizens pewnym krokiem zmierzają po mistrzostwo Anglii, w środę zmierzą się z PSG w pierwszym meczu półfinału Ligi Mistrzów, dotarli do 1/2 finału FA Cup, a dzisiaj wybiegną na murawę Wembley, by powalczyć o czwarty z rzędu triumf w EFL Cup. Hiszpański szkoleniowiec Obywateli dysponuje tak szeroką kadrą, że przed każdym mecz może bez najmniejszych obaw puścić w swoje słynne koło rotacji, a i tak może być pewny, że na murawie pojawią się piłkarze klasy światowej. Guardiola na Etihad żyje jak król, z czego skrzętnie korzysta, regularnie angażując swoich podopiecznych w walkę o rozmaite puchary.

Trener City przyznał, że każdy puchar jest dla niego istotny, jednak “są rzeczy ważne i ważniejsze”:

Kiedy zaczynamy, mówimy wiele razy, że każdą grę należy traktować poważnie. Premier League to najważniejsze rozgrywki sezonu, zaraz po Lidze Mistrzów czy Lidze Europy, potem FA Cup i Carabao. Kiedy na początku sezonu bierzesz udział w tych rozgrywkach, kiedy wszyscy są w dobrej formie, to efekty rotacji są idealne i wszyscy są szczęśliwi, a już w styczniu kończysz rywalizację w EFL Cup. W tym sezonie grasz finał w środku decydującej części sezonu. Powiedziałbym, że PL to pierwsze najważniejsze rozgrywki sezonu, a następnie LM, która kwalifikuje się jako drugi najważniejszy cel. Trzecia jest LE, potem FA Cup, a potem Carabao. Zwykle to już dawno się kończyło, teraz gramy w środku ważnego okresu sezonu. Trzy dni przed meczem o spełnienie marzeń o finale Ligi Mistrzów gramy także istotne spotkanie. To mieszanka sprzeczności, że to finał, który musimy wygrać, ale jedno oko jest skierowane na Ligę Mistrzów i Crystal Palace.

Pep Guardiola & Phil Foden
Puchar Ligi Angielskiej to rozgrywki wprost stworzone dla City – Pep Guardiola i Phil Foden świętują kolejny triumf w EFL Cup. Źródło: PressFocus

Chcemy wygrać, to finał. Liga Mistrzów jest blisko, Premier League jeszcze się nie skończyła. To najważniejsze zawody, na których zawsze się koncentrujemy. Wiem, że Tottenham liczy na kwalifikacje do Ligi Mistrzów i będzie to pierwszy tytuł od wielu lat, więc ich zaangażowanie będzie niesamowite. Jakość ich zawodników jest niezwykła, przez ostatnie pięć, dziesięć lat Tottenham to zespół, któremu zawsze się przyglądamy. Kiedy już jesteśmy w finale, każdy gracz chce wygrać, a my nie jesteśmy wyjątkiem.

Raport o stanie zdrowia kadry City był krótki, jednak pozytywny – zarówno De Bruyne, jak i Aguero trenowali z zespołem, jednak decyzja o występie Argentyńczyka zapadnie bezpośrednio przed spotkaniem. Niewykluczone, że Kun po prostu zasiądzie na ławce rezerwowych, a Guardiola skorzysta z jego usług tylko w wyjątkowym przypadku.

Żółtodziób w walce o pierwsze trofeum

Prawdopodobnie najważniejszym aspektem przedmeczowej konferencji nowego opiekuna Tottenhamu był ewentualny powrót Harry’ego Kane’a, który opuścił ostatni ligowy pojedynek. Bez swojego kapitana Spurs poradzili sobie z Southampton, jednak w starciu z City obecność reprezentanta Anglii to bez wątpienia condicio sine qua non – najlepszy snajper jest jedyną postacią, która pozwoli na równą walkę z faworytem finałowego starcia. Szkoleniowiec stołecznej ekipy poświęcił swojemu napastnikowi obszerny fragment wypowiedzi:

Jeszcze nie jesteśmy pewni. Nie trenował dzisiaj z drużyną, ale jutro będziemy mieli więcej pomysłów, żeby zobaczyć, czy uda nam się sprowadzić go z powrotem na boisko. Nie jestem do końca pewien. Chodzi o to, że muszę to robić z godziny na godzinę. Czas na decyzję ewidentnie się kończy. Chodzi o to, by zobaczyć, jak się czuje w ciągu następnych czterech godzin, następnych sześciu godzin i na tej podstawie coś powiedzieć . Naprawdę nie mogę odpowiedzieć na to pytanie aż do jutra. Nikt nie jest pewny. Harry jest profesjonalistą z najwyższej półki. Analizujemy to godzina po godzinie, widząc, jak się czuje. To, czego nie zamierzamy robić i czego Harry nie zamierza robić, to narażać swoje ciało na niebezpieczeństwo, jeśli nie sądzi, że powinien grać. Nigdy nie postawimy Harry’ego w takiej sytuacji, absolutnie nie.

Zobaczymy, jaki będzie jutro i będziemy mogli podjąć decyzję na tej podstawie. To połączony wysiłek. Jak czuje się zawodnik, co mówią lekarze. Jaka jest ich rada, jakie są szanse, że coś się wydarzy. Harry jest dojrzałym mężczyzną, dojrzałym zawodowym piłkarzem. On radzi sobie z pewnymi sytuacjami. Ostatecznie porozmawiam z nim, zapytam: „jak się czujesz?” – i na tej podstawie spróbuję coś wymyślić.

Mason wypowiedział się także na temat specyficznej sytuacji, jakiej był bohaterem, czyli przejścia od “kolegi z zespołu” do trenera:

To całkiem naturalne, jeżeli mam być szczery. Zachowywałem się w ten sposób od dłuższego czasu, odkąd rozstałem się z boiskiem. Kiedy zaczynasz podążać ścieżką trenerską, zaczynasz patrzeć na mecz w inny sposób i rozmawiasz z ludźmi nieco inaczej. Na szczęście dla mnie, znam każdą osobę obecną na boisku treningowym, każdą osobę w klubie. Znam wszystkich, zbudowałem relacje, mam przyjaźnie ze wszystkimi. Więc to było naturalne. Ci gracze to profesjonaliści. Tak, są przyjaciółmi i na pewno pozostaną przyjaciółmi, ale w tej chwili wszyscy staramy się podążać w tym samym kierunku. Aby cały Tottenham był w pozytywnym nastroju, był blisko z fanami i znów czuł się dobrze. To jest w tej chwili najważniejsza rzecz, o której myślę.

Ryan Mason Tottenham - AFC Fiorentina
Od kolegi z boiska do trenera – Ryan Mason przeszedł w Londynie wyjątkową drogę. Źródło: PressFocus

Czy efekt nowej miotły wystarczy na City? Czy Ryan Mason jest w stanie zaskoczyć Pepa Guardiolę? Zwycięstwo Manchesteru nie będzie niespodzianką, podobnie jak absolutnie każde personalne zestawienie Obywateli, które zostanie wylosowane w kole rotacji hiszpańskiego szkoleniowca. Triumf Tottenhamu będziemy mogli zakwalifikować jako pozytywną odmianę od trwającej trzy lata monotonii finałów EFL Cup. Spurs są w stanie pokonać faworyzowanego rywala i sięgnąć po pierwsze od 13 lat trofeum, jednak bez wątpienia przystępują do tego pojedynku w roli underdogów, także według bukmacherów. W 2008 roku po raz londyńczycy ostatni otworzyli klubową gablotę, na zakurzonej półce umieszczając… Puchar Ligi Angielskiej.

Komentarze