Ciemna strona słynnego bramkarza

Rene Higuita
Rene Higuita PressFocus

Rene Higuita znany jest na całym świecie ze swojej interwencji z meczu z Anglią, kiedy zablokował strzał tak zwanym kopnięciem skorpiona. W swojej ojczyźnie, Kolumbii, był przez lata uwielbiany. Bramkarz ten miał także swoją ciemną stronę. Trafił do więzienia i przyjaźnił się z narkotykowym baronem, Pablo Escobarem.

  • Rene Higuita był znanym kolumbijskim bramkarzem. W 1994 roku nie pojechał na mundial do USA, bo trafił na siedem miesięcy do więzienia.
  • Bramkarz ten nie ukrywał nigdy znajomości z Pablo Escobarem. Na początku lat 90. odwiedzał go potajemnie w więzieniu.
  • Higuita był uwielbiany przez kibiców. Nie przeszkadzały im jego powiązania z narkotykowym biznesem. Kolumbijczyk był uzależniony od kokainy.

Ulubiony bramakrz Escobara

Był 1994 rok i 28-letni Rene Higuita znajdował się w szczytowym okresie swojej kariery. Sięgnął właśnie po kolejne mistrzostwo kraju z Atletico Nacional i wybiegał już myślami do czerwcowego mundialu w Stanach Zjednoczonych. Najlepszy kolumbijski bramkarz nie pojechał jednak ostatecznie na tę imprezę, bo zamiast tego trafił do więzienia. Do prowadziła go tam znajomość z Pablo Escobarem.

Wielu mówiło, że ten słynny przestępca kochał futbol równie mocno jak handel narkotykami. Nic więc dziwnego, że część z zarobionych milionów inwestował właśnie w kolumbijską piłkę, budując w kraju boiska. Wychowało się na nich wielu przyszłych zawodowych piłkarzy. Pablo Escobar przyjaźnił się z kilkoma reprezentantami Kolumbii, a jednym z nich miał być właśnie Rene Higuita.

Dziennikarze twierdzą, że narkotykowy baron wprost zakochał się w tym bramkarzu w 1989 roku. Atletico Nacional wygrało wówczas upragnione Copa Libertadores. Higuita wybronił cztery strzały w decydującej serii rzutów karnych, a na dodatek sam trafił do siatki. Zachwycony Escobar szalał z radości na trybunach.

To, że się blisko przyjaźniliśmy, to zbyt duże słowo. W tamtym okresie każdy chciał się określać tym mianem. Prawda jest jednak taka, że kolegowałem się z jego bratem, Don Roberto Escobarem – mówił po latach w wywiadzie Higuita. – Pablo był moim znajomym, dostał się nawet do polityki. Potem odszedł i zszedł do podziemia. Z jego narkotykowym biznesem nie mieliśmy nic wspólnego – deklarował.

Potajemne wizyty w więzieniu

Fakty są jednak takie, że w 1991 roku, gdy Escobar przebywał w więzieniu, za kratkami odwiedzał go nie kto inny jak właśnie Higuita. Bramkarz dostawał się do środka będąc przemycanym wewnątrz ciężarówki. Jaki był cel wizyt, do dziś nie wiadomo. W kuluarach mówiło się o tym, że Escobar zarządzał z tylnego fotela klubem Atletico Nacional. Faktem jest, że wykładał pod stołem ogromne pieniądze. Można powiedzieć, że dla Higuity był zarówno znajomym, jak i przełożonym.

Bramkarz ten trafił do więzienia zalewie kilka miesięcy przed mundialem. Po części stało się tak właśnie za sprawą Escobara. Narkotykowy baron uprowadził 11-letnią Marcelę, córkę innego gangstera, Carlosa Miliny. Rolą Higuity było nawiązanie kontaktu z porywaczami i przekazanie okupu za dziewczynkę. Problem w tym, że bramkarz zgodził się przyjąć finansowy podarunek od rodziny porwanej. Oskarżono go o złamanie przepisów, gdyż nie poinformował o całym zdarzeniu policji. Prokuratora postawiła mu zarzut nielegalnego wzbogacenia się, a sędziowie wysłali go na siedem miesięcy do więzienia.

Higuita bronił się mówiąc, że nie miał pojęcia, iż nie może przyjąć podarowanych mu pieniędzy. – Jestem zawodowym piłkarzem, a nie ekspertem od prawa. Nie wiedziałem, że zrobiłem coś nielegalnego – bronił się przed ławą przysięgłych, która pozostała głucha na jego argumenty. Dla większości kibiców w Kolumbii pozostał nawet wtedy bohaterem. Gdy wyszedł zza krat, środowisko piłkarskie powitało go z otwartymi ramionami.

Z tej interwencji znany jest do dziś

Rok 1995 był zresztą jednym z najlepszych w jego karierze. To właśnie wtedy podczas meczu z Anglią na Wembley popisał się znaną do dziś interwencją. Wybił piłkę uderzoną przez Jamie’ego Redknappa tak zwanym kopnięciem skorpiona.

Pamiętam tamten wieczór do dziś. Piłka przeleciała mi przez ręce i długo nie myślałem, tylko rzuciłem się z nogami z wyciągniętymi do tyłu nogami. Wcześniej ćwiczyłem to na treningach i zdecydowałem się zostawić to na specjalną okazję – opowiadał w rozmowie z BBC.

Kibice uwielbiali go nie tylko za świetne interwencje, ale bujną czuprynę i sposób bycia. Faktem jest, że Higuita nie zrobił kariery na miarę swojego talentu. Nigdy nie podbił Europy. W 1991 roku podpisał umowę z Realem Valladolid, ale popełnił kilka błędów i po zaledwie 15 meczach wrócił do Ameryki Południowej. Tułał się po różnych klubach i parokrotnie zapowiadał zakończenie kariery. Ostatecznie zawiesił buty na kołku dopiero w 2009 roku.

Zaprzyjaźniłem się z wieloma ludźmi, a kilku z nich było handlarzami narkotyków, nie mogę tego zmienić i temu zaprzeczyć – mówił w rozmowie z O Globo. Sam był zresztą uzależniony od kokainy, którą zażywał jeszcze podczas kariery. To właśnie z tego powodu został w 2004 roku na okres parunastu miesięcy zdyskwalifikowany.

Spotkałem na swojej drodze wielu różnych ludzi, od partyzantów po żołnierzy paramilitarnych. Zawsze starałem się wysłuchać i szanować drugiego człowieka. Starałem się żyć ze wszystkimi w przyjaźni – opowiadał. To właśnie zbyt bliska zażyłość z nieodpowiednimi ludźmi sprowadziła go swego czasu na złą drogę.

Czytaj także: Biegał nago po ulicy i widział duchy. Niezwykłe dzieje Kukina Floresa

Komentarze