Wrócił stary Liverpool. Grad goli w Londynie

Piłkarze Liverpoolu
Piłkarze Liverpoolu Pressfocus

W czwartkowy wieczór doszło do rywalizacji Tottenhamu z Liverpoolem. 20. kolejka Premier League trzymała nas w napięciu do ostatnich sekund. Ostatecznie The Reds zdobyli cenny komplet punktów, dzięki koncertowej grze i pewnej wygranej 3:1 (1:0).

Dobry start Kogutów

Początek spotkania należał do gospodarzy. Podopieczni Jose Mourinho dobrze weszli w mecz i już po trzech minutach wpakowali piłkę do siatki. Jak się później okazało, trafienie Sona nie mogło zostać uznane, ponieważ skrzydłowy Tottenhamu oddał strzał z minimalnego spalonego. VAR na Wyspach ostatnim czasem wzbudza sporo kontrowersji. Większość fanów ekipy z Londynu może czuć frustrację, jednak powtórki video utwierdziły w przekonaniu sędziego, że nie ma mowy o zmianie wyniku.

Nigdy nie lekceważ The Reds

Czas mijał, a na tablicy wyników wciąż utrzymywał się bezbramkowy remis. Patrząc na grę obu zespołów to Liverpool z każdą minutą nabierał większej pewności siebie. Drużyna prowadzona przez Jurgena Kloppa była aktywniejsza pod polem karnym przeciwnika. Momentami gospodarze byli cieniem samych siebie. Niespodziewanie na kilka sekund przed przerwą prowadzenie Liverpoolowi zapewnił Roberto Firmino. Słowa uznania należą się Sadio Mane. Reprezentant Senegalu skupił uwagę większości obrońców i dzięki temu napastnik gości z dwóch metrów trafił niemal do pustej bramki.

Wielkie emocje po przerwie

Spotkanie nabrało tempa w drugiej połowie. Na brak emocji nie mogliśmy narzekać. Obie drużyny wrzuciły wyższy bieg i worek z bramkami rozwiązał się na dobre. Liverpool z uporem maniaka brnął do przodu, aż w końcu dopiął swego. Już po dwóch minutach wynik podwyższył Trent Alexander-Arnold. Boczny obrońca w swoim stylu zamykał ofensywną akcję zapoczątkowaną przez Sadio Mane. Techniczne uderzenie Senegalczyka z początku obronił Hugo Lorris, ale wybił piłkę wprost pod nogi młodego Anglika, który bez zastanowienia huknął w kierunku lewego słupka.

Do całego zdarzenia wiele pretensji miał Jose Mourinho. Menadżer Kogutów zrugał swoich obrońców i miał sporo racji. Gdyby nie ospała reakcja defensorów Tottenhamu tego gola by nie było. Po ostrej reprymendzie los gospodarzy na swoje barki wziął Hojbjerg. 25-letni pomocnik skorzystał na zamieszaniu w polu karnym. Zdecydował się na mocny strzał zza szesnastki i futbolówka wylądowała w prawym górnym rogu.

Liverpool zagrał lepiej

Przez większość rywalizacji warunki w tym spotkaniu dyktowali The Reds. Liverpool prezentował wyższą jakość piłkarską. Można też powiedzieć, że wrócił do starych nawyków. Ofensywny tercet działał jak należy. Gdyby w każdym starciu na takiej intensywności grał Sane, Salah i Firminio to aktualny mistrz Premier League miałyby o kilka punktów więcej. Natomiast na stadionie w Londynie festiwal strzelecki nie miał końca. W 56. minucie Salah trafił do siatki Tottenhamu, ale do akcji znów wkroczył VAR. Tym razem przed kluczowym zagraniem do Egipcjanina jeden z piłkarzy gości dotknął piłki ręką. Niespełna dziesięć minut później Salaha wyręczył Sadio Mane. Skrzydłowy Liverpoolu wykorzystał błąd obrońcy i z bliskiej odległości trafił tuż obok lewego słupka, tym samym ustalając ostateczny rezultat.

Uraz kluczowego gracza osłabił Tottenham

W drugiej odsłonie nie zobaczyliśmy na placu boju kapitana Spurs. Harry Kane zderzył się w 30. minucie z Hendersonem i po całej sytuacji musiał skorzystać z pomocy lekarskiej. Długo nie podnosił się z murawy, ale z grymasem na twarzy wrócił do gry. Ofensywa Spurs została mocno osłabiona. Gareth Bale i Eric Lamela nie byli w stanie przechylić szali zwycięstwa na korzyść swojego klubu, przez co gospodarze nie byli w stanie walczyć jak równy z równym.

Komentarze

Comments 27 comments

W końcu przełamanie. Świetny występ, ładne bramki, kontuzje oczywiście, bo bez tego się nie obędzie jeśli chodzi o Liverpool. Koguty słabiutko, oprócz dwóch akcji, gdzie bronił Alisson i strzału Hojbjerga ( na powtórkach wyglada tak jak by mu zeszła :D) nic nie pokazali.
W Liverpoolu wszyscy zasługują na pochwały, ale dziś najlepszy Arnold. Bramka, asysta w obronie bardzo dobrze. świetny występ.
Oczywiście VAR znów się ośmiesza, bo pierwsze zagranie ręką wykonuje Dier, a potem trafia w rękę Firmino.
Ale nic to, jest zwycięstwo i tylko to się liczy.
Karbaron2 wiem, że się powtarzam, ale nawiazując do rozmowy z pod tematu o City, mecz za 10 dni wiele nam powie, ale trzeba uważać po drodze. Wczorajszy dzień i dzisiejszy dla The Reds udany.

Var to by się ośmieszył gdyby tego gola uznali. Poza tym wygrała drużyna która była zdecydowanie lepsza przez pełne 90 minut. Chociaż każdy z goli dla Live po błędach obrońców Tottenhamu. Co do strzału Hojbierga… Odniosłem identyczne wrażenie, ale jakby nie było, gol piękny.

No jak ocierka skoro piłka po kontakcie z ręka Diera idzie po skosie w górę i trafia w rękę w Firmino.

Niestety oglądałem tylko do 60 min. i nie bardzo wiem o co chodziło w tym meczu. Brameczki byly, wszystko fajnie, spoko, tylko nie do końca wiem czy Liverpool był taki dobry czy Spurs było takie słabe. Pewnie gdzieś pośrodku. Mourinho pewnie się dziś napije widać było że krew go zalewała. Zresztą Klopp chyba też bo pewnie lżej mu się zrobiło

No i bylo tak jak pisałem przed meczem, piękne drukowanko Atkinsona musiało być.
– Firmino faulowany w polu karnym i nic.
– spalony widmo
– kradzież rzutu rożnego
– kradzież bramki Salaha. Firmino nie dość że byl faulowany w tej sytuacji to jeszcze pierwszy zagrał pilke reka zawodnik Spurs i nabił ja na rękę Firmino swoim zagraniem ręką. Parodia.

Na szczęście znowu lepsza druzyna przegrała.

– 10′ Mane uderza w krtań piłkarza Tottenhamu, mógł go pozbawić życia w najlepszym wypadku wysłać na wcześniejszą emeryturę – red card!
– Kane wykluczony z meczu przez rzeźnika Thiago (widać, że się na niego czaili!) Bandytyzm w najczystszej postaci – red card!

W końcu! Była ta sama sportowa złość, dynamika i koncentracja od początku do końca 🙂 TAA odblokował się, Bobby znów strzelił Kogutom – liczę, że to nie jednorazowy powrót do mistrzowskiej formy i będzie dalej tak jak dzisiaj.

Bardzo dobry mecz Liverpoolu , mogli wygrać nawet wyżej , więc graty dla ich kibiców 😉 Co do nieuznanej bramki to powiem szczerze , że ciężko powiedzieć gdyż fakt że Firmino robi ruch do piłki , ale jest również przytrzymywany więc myślę że do zależy od interpretacji sędziego bo inny mógłby gola uznać ponieważ uznałby to jako faul Diera , ale wpływu na wynik to nie miało gdyż wygrała drużyna lepsza.

Obstawiałem remis ze wskazaniem na Live, ale po kontuzji Kane szala mocno przechyliła się na korzyść czerwonych, więc nie ma zdziwienia. Tak jak Liverpool nie miał szczęścia, tak wczoraj wykorzystali wszystkie 3 błędy piłkarzy Mou. Kontrowersja z Firmino, nie podlega dyskusji ruch ręki do piłki, ewidentnie pomogło mu to w kontroli nad piłką.

arubarku, gdybyś znał przepisy o ręce, wiedziałbyś, że nawet jeśli ta piłka odbiła się od ręki Diera, to nikt nie weźmie takiej sytuacji pod uwagę. Ręka w bezruchu, przy ciele Firmino vs. ruch ręki do piłki,
gdzie ten ruch powoduje lepsze panowanie nad futbolówką.. Teraz widzisz różnicę??

aborurku, My nie rozmawiamy o jakimś faulu, tylko o ręce, bo ta była rozpatrywana…
wybiegi z faulami i innymi dodatkowymi pierdołami, które mają na celu zachachmęcenie całej sytuacji, kieruj do ciasnego, On po każdym meczu wyciąga masę dodatkowych ‘kontrowersji’..

No napisałem – przy ciele Firmino. A lewa ręka Firmino gdzie jest w tym czasie? Pod ramieniem Diera.. i można się tak bawić i bawić bez końca.. Panowie są w klinczu, jak to rozsądzić? 🙂 Dlatego lepiej skupić się na konkretach, a nie wszystkich pierdołach.

Ale mi tylko chodziło, o to jak takie sprawy rozpatrywać. Bo co do ręki Firmino nie mam wątpliwości, ale tu chodzi o to, ze gdyby piłka nie odbiła się od ręki Diera, mogłaby w cale nie trafić w rękę Brazylijczyka. No i druga sprawa, przepis, mówimy ręka przy ciele, nie powiększony obrys ciała, a tutaj jak to nazwałeś są w klinczu, wiec co bez różnicy czyje ciało ? To takie luźne dywagacje.

Ach szkoda, że tak mecz się potoczył. Live w sumie nic szczególnego nie pokazało, wykorzystywali wszystkie błędy. Tottenham oddał im te bramki za darmo, bo błędy obrony były masakryczne. Kontuzja Kane’a dodatkowo zmieniła obraz gry. Tego dnia nic nie szło drużynie Mou, już w trakcie meczu było widać, że będzie tragedia. Może w kolejnych meczach wrócą na właściwe tory, bo potencjał Totki mają ogromny …. tylko Kane’a będzie brakować.
Oczywiście ręka Firmino ewidentna, wszelka dyskusja z kibicami Live nie ma sensu.

Tak jak z kibicami Kogutów, którzy, twierdzą, ze Liverpool nic nie grał, a ich ekipa oddała raptem 3 strzały na bramkę w tym dwa celne i na palcach jednej ręki można policzyć ich pobyt pod polem karny Liverpoolu i jeszcze zasłanianie się kontuzja Kane.
Co do ręki Firmino, napisałem wyżej, ze ewidentna, no i tez chciałbym zauważyć, ze nawet kibic Chelsea, zauważa, ze ta sytuacja jest o tyle dziwna, ze można ją w różny sposób interpretować.