Jan Bednarek
Jan Bednarek fot. Grzegorz Wajda

Święci na remis z Man Utd, grał Bednarek

Southampton FC zremisowało 1:1 z Manchesterem United w pierwszym sobotnim spotkaniu w ramach czwartej kolejki ligi angielskiej. Jednocześnie ekipa z Old Trafford już od trzech bojów ligowych nie potrafi przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę.

Czytaj dalej…

Święci sobotnim meczem na swoim stadionie zamierzali zacząć marsz w górę ligowej stawki, chcąc jednocześnie wygrać swoje trzecie z rzędu spotkanie, licząc wszystkie rozgrywki. Z kolei Czerwone Diabły chciały zrehabilitować się za porażkę sprzed tygodnia z Crystal Palace.

Gospodarze dobrze zaczęli zawody z Man Utd, ale ostatecznie po pierwszej połowie więcej powodów do zadowolenia mieli goście, którzy po nerwowych pierwszych fragmentach rywalizacji w 10. minucie objęli prowadzenie po kapitalnym trafieniu Daniela Jamesa. Ciekawostką jest fakt, że Southampton podobnego gola stracił z Liverpoolem FC.

W drugiej odsłonie ekipa Ralpha Hasenhüttla wzięła się solidniej do pracy. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Już w 58. minucie Jannik Vestergaard wyrównał stan rywalizacji, kierując piłkę do bramki Davida De Gei po uderzeniu głową. Asystę przy golu Duńczyka zaliczył Kevin Danso.

Tymczasem od 73 minuty w osłabieniu grać musieli gospodarze. Z powodu drugiej żółtej, a w konsekwencji czerwonej kartce placu gry musiał opuścić Kevin Danso. Ostatecznie jednak wynik meczu się nie zmienił, więc obie drużyny musiały zadowolić się podziałem punktów.

Southampton FC – Manchester United 1:1 (0:1)

0:1 James 10′
1:1 Vestergaard 58′

Żółte kartki:
Southampton: Danso 20′
Man Utd: Maguire 40′, Yonug 90+4′

Czerwona kartka:
Southamton: Danso 73′

Southampton (4-2-2-2): Gunn – Soares, Vestergaard, Bednarek, Danso, Højbjerg, Romeu, Boufal (71′ Armstrong), Ward-Prowse, Ings (77′ Yoshida), Adams (62′ S. Long)

Man Utd (4-4-2): de Gea – Wan-Bissaka, Lindelöf, Maguire, Young, P. Pogba, McTominay (82′ Greenwood), James, Mata (68′ N. Matić), Pereira (68′ Lingard), Rashford.

Sędzia główny: Mike Dean (Anglia)

Komentarze