Sadio Mane opuści Liverpool? Wymowny gest Senegalczyka

Sadio Mane
Sadio Mane Pressfocus

W czwartek rozegrano zaległy mecz 34. kolejki Premier League, gdzie na Old Trafford Manchester United rywalizował z Liverpool. Zespół Jurgena Kloppa wyszarpał cenny komplet punktów (4:2), jednak po końcowym gwizdku Sadio Mane nie podał ręki niemieckiemu trenerowi, co w Anglii natychmiast wywołało lawinę negatywnych komentarzy.

Mane nie podał ręki trenerowi

Po ciężkiej wygranej The Reds na Old Trafford (4:2), Sadio Mane został przyłapany na tym, jak zlekceważył uścisk dłoni swojego menedżera. Senegalczyk rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych, a na jego pozycji grał wówczas Diego Jota. Zaznaczmy, że reprezentant Portugalii zdobył gola na wagę remisu w 34. minucie. Z kolei Mane na murawie pojawił się dopiero kwadrans przed ostatnim gwizdkiem sędziego.

Według brytyjskich mediów piłkarzowi nie spodobała się decyzja Jurgena Kloppa, który w ważnym meczu nie skorzystał w pełni z jego usług. Co więcej takie zachowanie wzbudziło wiele emocji, a zarazem przyczyniło się do plotek, w których już zaczęto myśleć nad chęcią opuszczenia klubu przez samego zawodnika. Usługi 29-latka przez portal Transfermakrt wyceniane są na 100 milionów euro. Mane ma kontrakt ważny jeszcze przez dwa lata. Być może niektórzy piłkarze są zirytowani tym, że muszą odrabiać straty, żeby zagrać w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów. Przypomnijmy, że od sezonu 2016/17 Liverpool nie zakończył sezonu za TOP4, więc część drużyny po prostu odzwyczaiła się od takich sytuacji.

Liverpool goni czołówkę

Zawodnicy Jurgena Kloppa w środku kampanii 2020/21 nieoczekiwanie stracili na jakości. Przez serię gorszych wyników Liverpool spadł na odległą pozycję w tabeli. Tymczasem na samym finiszu rozgrywek w końcu wrócił do czołówki i teraz do Chelsea traci jedynie cztery oczka. Na dodatek The Reds nie przegrali na podwórku ligowym od połowy marca, dzięki czemu znów mogą walczyć o najwyższe cele.

W ramach 34. kolejki Manchester United grał z Liverpool. Planowo spotkanie miało odbyć się 2 maja, jednak przez wielkie protesty fanów Czerwonych Diabłów, pojedynek odwiecznych rywali został przełożony. W czwartek również nie obyło się bez gorącej atmosfery pod stadionem, ale piłkarze wybiegi już na murawę. Trzeba przyznać, że na taki mecz właśnie czekaliśmy. Ostateczne zwycięstwo padło łupem drużyny Kloppa, która po szalonym boju odniosła drugie zwycięstwo z rzędu w Premier League. Co ciekawe Niemiec w ofensywie postawił na Roberto Firminho, Mohameda Slaha oraz Diego Jote, który finalnie w wyjściowej jedenastce zajął miejsce Sadio Mane.

Klopp robi dobrą minę do złej gry?

Jurgen Klopp spytany o całą sytuację odparł, że wszystko jest w porządku.

Nie, nie ma problemu. Wczoraj na treningu podjąłem późną decyzję o wyborze Joty. Chłopcy są przyzwyczajeni do tego, że zwykle wszystko im wyjaśniam, ale tak naprawdę nie było na to czasu i tyle. Wszystko jest w porządku – wyznał niemiecki trener po meczu.

Do końca sezonu w Anglii pozostały tylko trzy kolejki. Liverpool rozegra jeszcze mecze z West Brom, Burnley i Crystal Palace.

West Bromwich Albion
Liverpool FC
Kursy moga ulec zmianie. Aktualizacja z dnia 16. maja 2021 17:28.

Tekst zawiera treści reklamowe | +18 | Obowiązuje regulamin

Komentarze