Męczarnie Czerwonych Diabłów! Zdecydowały gole w końcówce

Bruno Fernandes
Bruno Fernandes fot. Grzegorz Wajda

Na zakończenie sobotnich zmagań w Premier League, Newcastle walczyło z Manchesterem United. Na rozstrzygnięcie 4. kolejki na Saint James’ Park musieliśmy czekać, aż do 85. minuty. Ostatecznie Czerwone Diabły odniosły cenne zwycięstwo 4:1.

Czytaj dalej…

Zabójczy początek spotkania

Sroki nie mogły wymarzyć sobie lepszego startu. Newcastle objęło prowadzenie już 2. minucie, gdy Luke Shaw skierował futbolówkę do własnej bramki. Boczny obrońca Manchesteru United próbował zatrzymać dośrodkowanie z prawej strony boiska, jednak piłka odbiła się od jego stopy i znalazła się w siatce. Podirytowani piłkarze Solskjaera ruszyli do odrabiania strat. Goście od utraty gola dyktowali warunki gry i mecz zaczął się od nowa w 23. minucie. Do dośrodkowania Maty najwyżej wyskoczył Harry Maguire, który oddał strzał głową w kierunku prawego słupka. Mimo ofensywnej gry Czerwonych Diabłów do przerwy nie padło więcej bramek.

Jednostronna gra i niezawodny Bruno Fernandes

W drugiej połowie zobaczyliśmy różnicę klas. Goście w każdym calu byli lepsi od swojego rywala i wręcz bombardowali bramkę strzeżoną przez Darlowa. W 58. minucie arbiter odgwizdał rzut karny po faulu na Rashfordzie. Niestety golkiper Newcastle świetnie wyczuł intencje Fernandesa. Mimo deklasacji wciąż utrzymywał się wynik remisowy. Dopiero w 86. minucie niemoc w ofensywie została złamana po pięknym golu Fernandesa. Portugalczyk wielokrotnie próbował dziś wpisać się na listę strzelców. Zawodnik Manchesteru oddał strzał z ostrego kąta, ale zrobił to na tyle precyzyjnie, że futbolówka odbiła się od słupka i wpadła do siatki. Zwycięstwo w końcówce przypieczętował Wan-Bissaka. Anglik postawił na siłę. Piłka po uderzeniu nabrała niebywałej szybkości, a po chwili niemal nie rozerwała siatki, wlatując do bramki tuż przy prawym słupku. Demonstracja siły Manchesteru United nie miała końca. Fernandes posłał długie podanie do Rashforda w doliczonym czasie. Napastnik umiejętnie zgubił krycie, przez co znalazł się sam na sam z bramkarzem. Anglik zdecydował się na techniczne uderzenie i ustalił wynik na 4:1.

Komentarze