Koło rotacji pójdzie w ruch? Przedwczesny finał na Etihad

Kyle Walker & Pep Guardiola
Kyle Walker & Pep Guardiola PressFocus

Zapowiedź finału, próba generalna, przystawka przed daniem głównym, preludium do meczu sezonu – przed sobotnim spotkaniem Manchesteru City z Chelsea określenia tego pojedynku powstają w naturalny sposób. Po raz kolejny wszyscy ci, którzy twierdzą, że Premier League jest najlepszą ligą świata, są usprawiedliwieni. Jednak do wyczekiwanego starcia zostały jeszcze trzy tygodnie. Nie warto zajmować nim sobie głowy. Trzeba żyć tu i teraz. Zwłaszcza jeżeli walczy się o udział w przyszłorocznej edycji elitarnych rozgrywek.

Blisko, coraz bliżej

Do hitowego pojedynku Obywatele przystępują z niesamowicie komfortowej pozycji. Podopieczni Pepa Guardioli przewodzą ligowej stawce z wyraźną przewagą nad wiceliderem z Old Trafford. Tylko cud, ponieważ trudno o lepszą definicję możliwego splotu wydarzeń, może pozbawić The Citizens mistrzowskiego tytułu. Oczywiście w czerwonej części Manchesteru nadzieje na dogonienie lokalnego rywala jeszcze nie umarły, jednak zapewne już niedługo Czerwone Diabły będą musiały pogodzić się z sukcesem kolegów po fachu.

Do potyczki na Etihad obie strony przystąpią bez znaczących osłabień. W szeregach gospodarzy zabraknie pauzującego za czerwoną kartkę Johna Stonesa, natomiast londyńczycy będą musieli radzić sobie bez kontuzjowanego Mateo Kovacicia. Mimo tak niewielkich absencji nie powinniśmy się spodziewać gry w najmocniejszych składach. Thomas Tuchel otwarcie zapowiedział, że niemal na pewno dokona kilku zmian w wyjściowej jedenastce. Tak naprawdę trudno przewidzieć, kogo pośle w bój niemiecki szkoleniowiec, jednak najprawdopodobniej rotacjom mogą zostać podane niemal wszystkie pozycje oprócz bramkarza.

Jeszcze nie zdecydowałem, kto zagra. Mamy jeden dzień mniej do regeneracji i to mecz wyjazdowy, więc dzisiaj podróżujemy i to jest kluczowy czynnik w tej porze sezonu. Wyobrażam sobie, że będziemy potrzebować świeżych nóg i świeżych umysłów, facetów, którzy chcą pokazać, że zasługują na szansę w wielkim meczu. Jeśli pojawią się nowe rozwiązania taktyczne – nie wiem, jeszcze nie zdecydowałem. Muszę sprawdzić, kto jest dostępny, istnieje duże prawdopodobieństwo, że zobaczymy pewne zmiany.

Z kolei opiekun City nie zapowiada żadnych nadzwyczajnych ruchów kadrowych, jednak także nie obiecuje gry tym samym zestawieniem personalnym w każdym meczu. Co dla nas, doskonale znających uwielbienie Hiszpana do zmian, nie jest żadnym zaskoczeniem. Były trener Barcelony i Bayernu niejako ostrzega swoich podopiecznych, jednocześnie nikogo nie faworyzując – wszyscy mają szansę na występ w ostatnim starciu Champions League:

Ludzie mogą pomyśleć, że zawodnicy, którzy grali przeciwko Dortmundowi i Gladbach, zagrają w finale. W tej chwili nie wiem, kto wystąpi. Chcę, żeby wszyscy byli zaangażowani i w ciągu najbliższych 2-3 tygodni przygotowali się do finału.

Champions League? To melodia przyszłości

Chociaż kibice, w szczególności ci, którzy sympatyzują z City, koncentrują swoje myśli na nadchodzącym finale Ligi Mistrzów, zarówno piłkarze, jak i trenerzy odsuwają to wydarzenie na dalszy plan. Guardiola przyznaje, że jest ostrożny nie tylko w kwestii kolejnej potyczki z The Blues, ale także przedwczesnej koronacji:

W tej chwili nikt nie myśli o finale, ponieważ nie mamy w rękach tytułu w Premier League. Kiedy wygramy Premier League, wtedy uwaga będzie skupiona na Lidze Mistrzów i wszystkim z nią związanym. Ale jestem bardzo ostrożny. Jeżeli jeszcze nie zdobyliśmy trofeum, nie możemy mówić, że już go mamy. Nadal potrzebujemy punktów.

Chelsea, w przeciwieństwie do The Citizens, nie jest pewna udziału w przyszłorocznej edycji elitarnych rozgrywek. Thomas Tuchel musi przygotować swoją drużynę do wymagającej walki na dwóch frontach, czego jest świadomy:

Jest taka możliwość, że mogą zostać mistrzami, więc ich ambicje i determinacja nie spadną. Mają przewagę, ponieważ mieli jeszcze jeden dzień na regenerację i nie muszą podróżować, a widzieliśmy, jak duży wpływ może to mieć na FA Cup. Musimy sobie z tym poradzić i myślę, że finał w Stambule będzie wyjątkowy, bez względu na jutrzejszy wynik, bez względu na to, czy wygramy, czy oni wygrają, czy zremisujemy. Myślę, że obie drużyny na tyle dobrze się przygotuję, że mecz w Stambule może zakończyć się każdym rezultatem. Staram się przygotować drużynę w normalny sposób, a teraz wyzwaniem jest pozbycie się zmęczenia, zarówno fizycznego, jak i psychicznego. Naszym celem jest być w dobrej formie.

Najważniejsza jest Premier League

Jeżeli uważacie, że najważniejszym trofeum jest to za zwycięstwo w Lidze Mistrzów, Pep Guardiola szybko wyprowadzi was z błędu:

Zawsze mówiłem, że Premier League jest najważniejszym tytułem. Powiedziałbym, że pod względem finansowym kwalifikacje do Ligi Mistrzów to być może najważniejszy tytuł, ale nie ma wątpliwości, że Premier League jest najważniejsza. Liga Mistrzów jest tak wyjątkowa, ale ten oznacza konsekwencję i wiele innych rzeczy. Zostały nam cztery mecze, aby zdobyć dwa punkty. To jedno zwycięstwo, a jutro jest pierwsza okazja, aby tego dokonać.

Natomiast gdy zapytacie Thomasa Tuchela, co w tej chwili uważa za najważniejsze, odpowie, że wszystko:

Nie mogę teraz ocenić żadnego wyniku w konkretnych rozgrywkach jako lepszego od tego, jaki osiągniemy w innych zmaganiach. To nigdy nie działa w ten sposób. Nie mogę uczynić jednego celu ważniejszym od drugiego. Rzeczywistość jest taka, że ​​musimy codziennie wspierać się, twardo stąpać po ziemi. Kiedy docierasz do finału, jeszcze przecież nic nie wygrałeś.

Przed pierwszym gwizdkiem faworyta należy upatrywać w gospodarzach. Podopieczni Pepa Guardioli przystępują do tego starcia bez obciążenia w postaci jakiejkolwiek presji. Skromne zwycięstwo gospodarzy nie będzie absolutnie żadnym zaskoczeniem. Czy drużyna prowadzona przez Thomasa Tuchela zdoła zaskoczyć świetnie dysponowanych Obywateli? Dla Chelsea starcie na Etihad będzie jednym z sześciu finałów, jakie czekają ich w maju.

Komentarze