Czerwone Diabły zatrzymane na Elland Road

Bruno Fernandes
Bruno Fernandes Pressfocus

W niedzielne popołudnie Leeds rywalizowało z Manchester United w ramach 33. kolejki Premier League. Prze większość pojedynku to Czerwone Diabły dyktowały warunki gry. Tymczasem Pawie dzielnie odpierały każdy atak, a swoich szans szukały w kontrach. Ostatecznie starcie na Elland Road zakończyło się bezbramkowym remisem, co oznacza koniec imponującej serii zwycięstw drużyny prowadzonej przez Solskjaera.

Mecz walki do przerwy

Pierwsze minuty w wykonaniu obu ekip było lekko niemrawe. Akcje pozbawione były odpowiedniej dynamiki, a momentami zawodnicy grali zbyt statycznie. Pawie oddały inicjatywę rywalom, choć goście nie byli w stanie wykorzystać swojej przewagi.

Gorąco zrobiło się w 23. minucie, kiedy Craig Pawson skorzystał z pomocy VAR. W pewnym momencie Luke Shaw dotknął piłki ręką, ale powtórki wideo wykazały, że Anglik zostawił dłoń za sobą i nie miał kontroli nad tym, gdzie trafi go futbolówka.

Z kolei doskonałą sytuację tuż przed zejściem do szatni zmarnował Harry Maguire. Stoper wyskoczył najwyżej do dośrodkowania z rzutu rożnego, jednak minimalnie chybił.

Dobra zmiana Klicha, Manchester był bezradny

Po godzinie rywalizacji wiedzieliśmy, że Leeds nie będzie walczyć o piłkę zbyt wysoko, a raczej będzie czekać na to co zrobi z nią rywal. Kolejne minuty mijały i wynik nie ulegał zmianie.

Helder Costa musiał opuścić boisko z powodu kontuzji. W konsekwencji Marcelo Bielsa posłał na boisko Mateusza Klicha. Polak w swojej pierwszej akcji zabrał się z futbolówką z prawego skrzydła, zwiódł jednego z obrońców i huknął pod poprzeczkę. Tymczasem Dean Henderson był dobrze ustawiony, przez co bez problemu wybronił ten strzał.

Do ostatnich minut Czerwone Diabły walczyły, aby umieścić futbolówkę w siatce. Jak się później okazało zadanie nie zostało wykonane, a to oznacza koniec kapitalnej serii zwycięstw w Premier League.

Komentarze

Comments 10 comments

To prawda. Skasowanie kont i wszystkich komentarzy, dosłownie z godziny na godzinę to był policzek. Zostaliśmy potraktowani jak spamerzy, a wpisy jak spam. I te problemy z późniejszą rejestracją. A wisienką na torcie było rozdzielenie portali poszczególnych lig- co skutecznie zabija dyskusję kibiców z różnych lig i to jest w sumie najgorsze.