Czas na Parteya. Pomocnik może zagrać w czwartek

Thomas Partey
Thomas Partey PressFocus

Letnie wzmocnienie Kanonierów, Thomas Partey, wrócił do zdrowia i wydaje się być gotowy na czwartkowy mecz z Crystal Palace.

Gdy latem Arsenal sprowadzał Thomasa Parteya za 45 milionów euro, w mediach uznawano to za świetny interes Kanonierów. Ghańczyk zdołał jednak rozegrać póki co zaledwie sześć spotkań w barwach londyńskiej ekipy. Ostatni mecz, w którym rozegrał pełne 90 minut, to wygrany pojedynek Arsenalu z Manchesterem United (1:0). Miał on miejsce 1 listopada. Od tamtej pory Thomas zagrał dwukrotnie po jednej połowie, a na boisku po raz ostatni pojawił się 6 grudnia, w przegranych derbach Londynu z Tottenhamem (0:2).

Dwa miesiące to w futbolu epoka

Wiele zmieniło się od czasu ostatniego meczu, w którym Partey rozegrał 90 minut. Po porażce z Arsenalem, Manchester United znalazł się na 15. miejscu w tabeli Premier League. Teraz, Czerwone Diabły zasiadają na fotelu lidera i jeśli pokonają w niedzielę Liverpool, mogą mieć nawet przewagę sześciu oczek nad The Reds.

Arsenal, który po wspomnianym listopadowym meczu tracił zaledwie pięć punktów do lidera, zaczął podążać w całkowicie odmiennym kierunku. W pewnym momencie to Kanonierzy byli blisko strefy spadkowej. Ostatnio jednak tendencja nieco się zmieniła. Trzy kolejne wygrane spotkania dały impuls całej drużynie, a Arsenal oddalilł się od 18. miejsca.

Thomas wraca w najlepszym możliwym momencie. Kanonierzy prezentują się coraz lepiej, ale potrzebują lidera, by na poważnie włączyć się do walki o grę w europejskich pucharach.

Jest styczeń, a on zagrał dwa i pół spotkania w lidze. Był naszym głównym wzmocnieniem, więc to oczywiste, że nam go brakuje. Daje drużynie coś innego i ma ogromny talent. Jest też kimś, kto może zmienić zespół tak, jak zechce – komplementował byłego zawodnika Atletico Mikel Arteta.

W klubie wierzą, że Thomas wniesie jakość i doświadczenie do drugiej linii Kanonierów. Ghańczyk może wrócić do gry już w czwartek, gdy w ramach derbów Arsenal podejmie Crystal Palace.

Komentarze