Puchar Francji: PSG rozbiło Angers, Majecki zaczarował bramkę Monaco

Radosław Majecki
Radosław Majecki fot. PressFocus

W środę rozegrane zostały dwa mecze w ramach 1/4 finału Pucharu Francji. W pierwszym spotkaniu dnia Paris Saint-Germain zabawiło się z Angers, wygrywając 5:0. Tymczasem w niezwykle ciekawie zapowiadającym się boju z udziałem Olympique Lyon z AS Monaco lepsi okazali się piłkarze gości, wygrywając 2:0. Całe zawody w szeregach drużyny Niko Kovaca zaliczył Radosław Majecki.

Rzeź niewiniątek na Parc des Princes

Podopieczni Mauricio Pochettino przystępowali do środowego starcia opromienieni wygraną w Ligue 1 nad Saint-Etienne kilka dni wcześniej (3:2). Angers miało natomiast nadzieję na powrót na zwycięski szlak po dwóch z rzędu porażkach. Mimo że poprzeczka była postawiona niezwykle wysoko.

Na pierwszego gola w starciu nie trzeba było długo czekać. Już w dziewiątej minucie świetne podanie Juliana Daaxlera wykorzystał Mauro Icardi i mistrzowie Francji prowadzili 1:0. Tymczasem w 23. minucie z bardzo dobrej strony pokazał się Neymar. Brazylijczyk zagrał piłkę w pole karne. Tam znalazł się Manceau, który chciał zapobiec utracie bramki. Zrobił to jednak tak niefortunnie, że zaliczył gola samobójczego. Do przerwy PSG prowadziło 2:0.

W drugiej połowie ekipa z Paryża kontynuowała skuteczną postawę. Gol na 3:0 padł w 65. minucie, gdy Neymar z bliska skierował piłkę do siatki po strzale głową. Ozdobą spotkania była z kolei akcja z 68 minuty, gdy efektowną asystą popisał się Angel Di Maria, a Mauro Icardi, mając przed sobą pistą bramkę, strzelił swojego drugiego gola. Argentyńczyk ustalił rezultat rywalizacji na 5:0 w 90. minucie, kompletując hat-tricka.

Czyste konto Majeckiego

Niezwykle ciekawie zapowiadał się bój na Parc Olympique Lyonnais, gdzie podopieczni Rudiego Garcii mierzyli się z Monaco. Gospodarze liczyli na kontynuowanie serii bez porażki. Podobny cel miał jednak team z Księstwa. Tym samym starcie zapowiadało się bardzo ciekawie. Tym bardziej że brał w nim udział polski bramkarz.

W pierwszej odsłonie goli zabrakło. Niemniej kluczowe zdarzenie dla dalszych losów spotkania miało miejsce w 23. minucie. Wówczas za niesportowe zachowanie i uszczypliwe komentarze pod adresem sędziego czerwoną kartką ukarany został trener OL. Sytuacja gospodarzy skomplikowała się jeszcze bardziej w 51. minucie, gdy za nadmierną ostrość w grze drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką ukarany został Sinaly Diamonde. To jednak nie była jedyna przykra konsekwencja dla Olympique, bo chwilę później rzut karny wykorzystał Wissam Ben Yedder i team z Monaco wyszedł na prowadzenie.

Bramka na 2:0 padła z kolei w 61. minucie, gdy Kevin Volland skierował piłkę do siatki. Niemiec oddał uderzenie w prawy górny róg bramki rywali i losy rywalizacji zostały rozstrzygnięte. W kolejnych fragmentach meczu OL co prawda dążył do odrabiania strat, ale bez efektu. Tym samym podopieczni Niko Kovaca wygrali 2:0, rewanżując się OL za dwie ostatnie porażki ligowe.

Komentarze