Neymar znów będzie pauzował. Zapadła decyzja o karze

Neymar
Neymar Pressfocus

Neymar nie może zaliczyć powrotu na francuskie boiska do udanych. Brazylijczyk po wyleczeniu kontuzji wyszedł w pierwszym składzie przeciwko Lille. Tymczasem Paris Saint-Germain uległo Mastifom (0:1) tracąc możliwość na dogonienie lidera w tabeli. Po meczu na szczycie Ligue 1 więcej mówiło się o kontrowersjach niż ostatecznym wyniku.

Impulsywna końcówka przyniosła dwie czerwone kartki

Pojedynek PSG z Lille miał wielką wartość. Obie ekipy aspirują o pierwsze miejsce w lidze, a do końca sezonu pozostało na prawdę niewiele. Mastify, dzięki skromnemu zwycięstwu umocniły się na pozycji lidera, jednak we Francji po meczu więcej mówiło się o wybrykach Neymara. Brazylijczyk za niepotrzebne dyskusje otrzymał drugą żółtą kartkę, przez co musiał opuścić plac gry. Wszystko było efektem kłótni, w którą 29-latek dał się wciągnąć wraz z Tiago Djalo. Obaj panowie wdali się w niepotrzebne przepychanki, w konsekwencji zmuszeni byli udać się do szatni. W tunelu nie zabrakło ostrych słów i kolejnych prób wymierzenia sobie dodatkowej kary. Piłkarzy na szczęście rozdzielono, z kolei w środę komisja dyscyplinarna Ligue 1 wydała oficjalny komunikat w tej sprawie.

Zgodnie z decyzją władz, Neymar został ukarany dwoma meczami dyskwalifikacji oraz dodatkowo jednym w zawieszeniu. Oznacza to, że nie zagra ze Strasbourgiem i Saint-Étienne. Natomiast zawodnik Lille, Djaló odpocznie tylko w następnej kolejce.

Wyścig o mistrzostwo Ligue 1 wciąż trwa

Od dawna na francuskim podwórku nie byliśmy świadkami takich emocji. Wyścig o mistrzostwo Ligue 1 wciąż trwa, a co ciekawe to nie Paryżanie rozdają karty w tym sezonie. W grze o puchar nadal są cztery zespoły. Na czele z 66 punkami jest Lille. Trzy oczka za Mastifami jest Paris Saint-Germain. Z kolei Monaco i Lyon ciągle depcze po piętach Paryżanom, wyczekując kolejnych potknięć. Do końca ligowych rozgrywek pozostało zaledwie siedem kolejek. Najbliższe tygodnie okażą się kluczowe w kontekście wyłonienia najlepszej drużyny w kraju.

Komentarze