Bez niespodzianek w Nicei i Marsylii

Piłkarze Marsylii
Piłkarze Marsylii PressFocus

Po raz drugi w tym sezonie zwycięstwo na swoim koncie w sobotę zapisały drużyny OGC Nice i Olympique Marsylia. Pierwsza efektownie 4:0 pokonała u siebie Girondins Bordeaux, natomiast druga ograła 3:1 AS Saint-Etienne.

OGC Nice – Girondins Bordeaux 4:0

Zespół z Nicei, który w tym sezonie nie doznał jeszcze porażki, do meczu z Żyrondystami przystępował w roli faworyta. Gospodarze losy rywalizacji rozstrzygnęli już w pierwszej połowie, bowiem na przerwę schodzili przy prowadzeniu 3:0.

Prowadzenie dla gospodarzy w siódmej minucie uzyskał Justin Kluivert, który strzałem z kilku metrów wykorzystał dogranie Hisama Budawiego. W 33. minucie padła druga bramka, a kontratak swojego zespołu wykończył Amine Gouiri. Kluivert tym razem wystąpił w roli asystenta. Kilka minut przed przerwą Gouiri po raz drugi wpisał się na listę strzelców, tym razem pewnie wykorzystując rzut karny.

W drugiej połowie gospodarze kontrolowali wydarzenia na boisku, a w 85. minucie ustalili wynik na 4:0. Tym razem piłkę w bramce rywali umieścił Khephren Thuram, który wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem.

Olympique Marsylia – AS Saint-Etienne 3:1

Zdecydowanie trudniej o zwycięstwo było piłkarzom Olympique Marsylia, którzy podejmowali u siebie AS Saint-Etienne. Drużyna prowadzona przez Jorge Sampaoliego objęła co prawda prowadzenie w 23. minucie po strzale Gouendouziego, ale goście kilkanaście minut później doprowadzili do wyrównania za sprawą Kolodziejczaka. Wynik 1:1 utrzymał się do końca pierwszej połowy.

W drugiej połowie Marsylia była już jednak zdecydowanie skuteczniejsza i przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę. Gospodarze ponownie na prowadzenie wyszli w 51. minucie. Do bramki gości z ośmiu metrów trafił Gerson, który wykorzystał dogranie Rongiera.

W 68. minucie padła trzecia bramka dla Marsylii. Tym razem świetnym uderzeniem z okolic linii pola karnego popisał się Cengiz Under. Jak się później okazało było to ostatnie trafienie w tym spotkaniu.

Komentarze