Sensacyjnie ograli Real Madryt. Teraz chcą podbić Ligę Mistrzów

Steven Gerrard
Steven Gerrard PressFocus

Jest 2017 rok i Rangers przegrywają sensacyjnie w eliminacjach Europa League z luksemburskim Progres Niederkorn. Teraz, cztery lata później, są zespołem nie do poznania. W sparingu pokonali Real Madryt, a wynik ten nie był dziełem przypadku. W klubie coraz odważniej mówi się o tym, że Steven Gerrard może wprowadzić ich do fazy grupowej Champions League.

  • Rangers sięgnęli po dekadzie przerwy po mistrzostwo Szkocji. W 38 meczach ligowych nie doznali ani jednej porażki.
  • Drużyna dowodzona przez Stevena Gerrarda sensacyjnie ograła w meczu towarzyskim Real Madryt 2:1.
  • Rangers zaczynają walkę o Ligę Mistrzów. W III rundzie eliminacji ich rywalem będzie Malmoe.

Zmienili się nie do poznania

Gdy Rangers grali w upragnionych rozgrywkach po raz ostatni, był rok 2011. Obecny gwiazdor drużyny, Alfredo Morelos kończył 15 lat i nie marzył jeszcze o tym, że zrobi tak dużą karierę. Teraz, po dekadzie przerwy, The Gers znów staną przed szansą awansu do fazy grupowej Ligi Mistrzów. W trzeciej rundzie eliminacji ich rywalem będzie szwedzkie Malmoe.

Przedsmak tego, co może wydarzyć się jesienią, kibice na Ibrox mieli już w tym tygodniu. Rangers – jeszcze bez odpoczywającego po Copa America Morelosa – ograli sensacyjnie w meczu towarzyskim Real Madryt 2:1. Niektórzy zauważają, że w składzie Królewskich zabrakło kilku gwiazd, ale to samo można powiedzieć o zespole Stevena Gerrarda. Hiszpańska prasa była pod wrażeniem gry Szkotów, podkreślając, że ekipa Carlo Ancelottiego przegrała ze świetnie ułożonym taktycznie i dynamicznym zespołem.

Rangers grali w tym meczu ofensywnie i nie ustawili się całym zespołem na swojej połowie. Zresztą od samego początku pracy w tym klubie oczekiwał od swoim piłkarzy Gerrard. – Słuchajcie, jesteśmy Rangers. To zawstydzające, że ktoś przyjeżdża na nasz stadion, ma piłkę i prowadzi grę – tak mówił do swoich piłkarzy na samym początku pracy przy okazji sparingu z angielskim Wigan. Dziennikarze Daily Record podkreślają, że od 2018 roku zmieniło się po prostu wszystko. Nie tylko charakter drużyny, ale i funkcjonowanie całego klubu.

Sławna jest anegdota mówiąca o tym, jak Gerrard kazał wyrzucić stoły z piłkarskiej stołówki i zastąpić je okrągłymi, które miały służyć wspólnej integracji. Sprowadził też nowych fizjoterapeutów i nakazał zakupić sprzęt na siłownię, by przypominała tę z Liverpoolu. Za sprawą Gerrarda Rangers zaczęli funkcjonować jak klub z najwyższej półki.

Gerrard zdobył upragnione mistrzostwo

Efekt tych wszystkich zmian widzieliśmy w poprzednim sezonie. The Gers zdeklasowali Celtic, kończąc sezon 25-punktową przewagą. Mało tego, w 38 meczach ligowych nie doznali ani jednej porażki, zdobywając łącznie 102 oczka. Gerrard w swoim trzecim roku pracy w Glasgow osiągnął to, czego nigdy nie udało mu się z Liverpoolem, czyli zdobył mistrzostwo kraju.

– Przez całą karierę dążyłem do zwycięstw, ale trofeów wiele nie było. Wiem, że wytyka mi się fakt, że nie wygrałem nigdy jako piłkarz Premier League. Potem odszedłem do LA Galaxy, a następnie uczyłem się trenerskiego fachu w młodzieżowym zespole Liverpoolu. Przez długi czas nie miałem okazji wrócić do takiej rywalizacji i dopiero w Rangers dostałem taką szansę. Znów czuję to niesamowite uczucie, gdy zwyciężasz i stało się tak za sprawą tego klubu – mówił niedawno Gerrard.

Nie oznacza to jednak, że presja na barkach angielskiego szkoleniowca będzie teraz mniejsza. – W Glasgow oczekują od ciebie, że nadal będziesz na szczycie. Nikt nie wyobraża sobie tego, byśmy mieli oglądać plecy Celticu – przyznał. Obrona mistrzostwa kraju to jednak nie wszystko. W ostatnich latach Rangers z powodzeniem grali w Europa League, za każdym razem docierając do fazy pucharowej. Apetyt rośnie w miarę jedzenia i teraz celem jest Liga Mistrzów. W starciu ze Szwedami to Szkoci będą zdecydowanymi faworytami, a świetny występ przeciwko Realowi Madryt tylko utwierdził wszystkich w przekonaniu, że marzenia o fazie grupowej są jak najbardziej realne.

Gerrard nie myśli o ucieczce do Anglii

Przez ostatnie miesiące Gerrarda łączono z przenosinami do angielskiej Premier League. Wielu ekspertów i kibiców widzi w nim przyszłego menedżera Liverpoolu. 41-latek za każdym razie dystansuje się od tych plotek, zaznaczając, że jego misja na Ibrox Park nie dobiegła jeszcze końca. Kontrakt obowiązuje go do lata 2024 roku. – Nie mam wpływu na to, co piszą media. W żadnym wypadku nie podgrzewam jednak tych spekulacji i wcale ich nie oczekuję. Doceniam to, że dostałem szansę od Rangers i jestem wdzięczny za zaufanie – zaznaczył Gerrard.

Celtic, który spróbuje w nowym sezonie odzyskać mistrzowski tron, stanie przed szalenie trudnym wyzwaniem. Na razie drużyna jest w rozsypce i przegrała w fatalnym stylu towarzyski mecz z West Hamem United (2:6). Nowym szkoleniowcem The Bhoys został anonimowy w Europie Agne Postecoglou. W przeszłości prowadził Yokohama Marinos i reprezentację Australii, z którą sięgnął po Puchar Azji. Teraz, w Glasgow, stanie przed największym wyzwaniem swojej kariery.

Na razie Postecoglou próbuje przebudować drużynę. W tym oknie transferowym pozyskał już do Celticu pięciu nowych zawodników. Największe oczekiwania dotyczą 26-letniego Japończyka, Kyogo Furuhashiego, który ma brylować w roli skrzydłowego. Nawiązanie walki z drużyną kompletną, jaką jest Rangers, będzie jednak szalenie trudne, a margines błędu niewielki. Złośliwi komentatorzy mówią, że Celtic powinien raczej skupić się na tym, by utrzymać miano drugiej najlepszej drużyny w kraju.

Czytaj także: Czas usunąć Twittera? Za przyzwoleniem mediów gramy przeciwko piłce

Komentarze