LM: Mbappe kluczem do sukcesu PSG. Bawarczycy byli bezradni

Kylian Mbappe
Kylian Mbappe Pressfocus

Bayern Monachium podejmował na własnym terenie Paris Saint-Germain w ramach ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Od samego początku rywalizacji na Allianz Arenie piłkarzom towarzyszyły obfite opady śniegu. Słaba pogoda nie przeszkodziła jednak w rozegraniu bardzo interesującego spotkania. W pierwszej połowie gole padły z obu stron. Kylian Mbappe potwierdził dobrą dyspozycję i w dużym stopniu przyczynił się do triumfu swojej ekipy. Dwa trafienia Francuza przeważyły o wyniku starcia w Monachium 3:2 (2:1).

Błąd Neuera wybił Bayern z rytmu

Bayern Monachium bez kompleksów ruszył na rywala już z pierwszym gwizdkiem sędziego. Taka postawa opłaciła się po kilkudziesięciu sekundach. Boczny obrońca gospodarzy wywalczył rzut rożny, po którym Maxim Choupo-Moting skierował piłkę wprost na porzeczkę. Niewykorzystana okazja zemściła się chwilę później, gdy PSG wyprowadziło szybki kontratak. Neymar prostym zwodem zwiódł kilku obrońców i w ostatnim momencie podał do Mbappe. Francuz bez większego namysłu uderzył w kierunku bliższego słupka. Wówczas niefortunnie interweniował Manuel Neuer. Doświadczony golkiper popełnił prosty błąd. Niemiec zamiast złapać piłkę lub sparować na rzut rożny, wbił ją do własnej siatki.

Trafienie z trzeciej minuty mocno podbudowało zawodników Mauricio Pochettino. Paryżanie zwężyli szyki defensywne, czekając na to co zrobi rywal. Tymczasem Bawarczycy przejęli inicjatywę, ale długo nie potrafili wykorzystać swojej przewagi. W konsekwencji szczęście znów uśmiechnęło się do PSG. Goście strzelili kolejną bramkę za sprawą Marquinhosa w 28. minucie. Stoper na skraju spalonego zgubił krycie i z kilku metrów dopełnił formalności strzelając w prawy dolny róg. Ponownie architektem całej akcji był Neymar. Brazylijczyk kątem oka ujrzał swojego rodaka, a po chwili uruchomił go znakomitym dośrodkowaniem w pole karne.

Hansi Flick nie jest przyzwyczajony, aby jego drużyna musiała gonić wynik. Jednak w grze Bayernu brakowało jedynie wykończenia. Bawarczycy byli lepsi pod każdym względem, o czym świadczą statystki. Brak Roberta Lewandowskiego na pewno dawał się we znaki. Z kolei Choupo-Moting tuż przed przerwą strzelił bramkę kontaktową. Kameruńczyk w tempo wyskoczył do zagrania z boku boiska i głową umieścił futbolówkę pod poprzeczką.

Bayern miał więcej z gry

W pierwszej połowie zawodnicy Paris Saint-Germain oddali tylko dwa strzały, które okazały się zabójczo skuteczne. Natomiast Bayern Monachium goniąc wynik, zepchnął gości do głębokiej defensywy. Jedynie słabsza skuteczność przeszkodziła w odwróceniu losów tego pojedynku.

Po przerwie Paryżanie mieli spore problemy z wyprowadzaniem akcji z własnej połowy. Bawarczycy stosowali wysoki pressing, przez co bramka na remis była tylko kwestią czasu. Obie strony marnowały okazję za okazją, aż w końcu los Bayernu na swoje barki wziął Thomas Mueller. Niemiecki pomocnik wyskoczył najwyżej do dośrodkowania Kimmicha i precyzyjnym strzałem głową wyrównał rezultat meczu.

Kylian Mbappe, piłkarz od zadań niemożliwych

Kiedy wydawało się, że statek Paryżan powoli idzie na dno, Kylian Mbappe przypomniał o swojej obecności na pokładzie. Utalentowany 22-latek zapewnił PSG prowadzenie niecałe 10 minut po trafieniu Muellera. Ponownie goście wyszli z szybką kontrą, a na skraju szesnastaki czaił się Mbappe. Francuz wykorzystał minimalną lukę pomiędzy Boatengiem, a Neuerem i z miejsca wbił piłkę do siatki po ziemi tuż obok lewego słupka. Siedzący na trybunach, Oliver Khan schował swoją twarz w dłonie, czując po prostu bezradność.

Ponowny pokaz sił piłkarzy PSG na wyjeździe

Bayernowi nie można odmówić woli walki. Gospodarze walczyli do utraty tchu i bombardowali bramkę Keylora Navasa. Gonienie wyniku wymuszało ryzyka. Tymczasem wolne strefy idealnie wykorzystali zawodnicy PSG. Dzięki szybkim i skutecznym kontratakom to ekipa Pochettino jest bliższa półfinału Ligi Mistrzów. Rewanż na Parc des Princes zapowiada się niezwykle interesująco. Miejmy nadzieje, że we Francji kolegom w awansie pomoże Robert Lewandowski.

Komentarze