LM: Wpadka Manchesteru United w Stambule

Anthony Martial
Anthony Martial fot. PressFocus

Manchester United przegrał 1:2 w jednym z dwóch pierwszych środowych spotkań Ligi Mistrzów z Istanbul Basaksehir. Losy rywalizacji rozstrzygnęły się w pierwszej odsłonie, gdy padły wszystkie gole. Tym samym sytuacja w grupie H bardzo się wyrównała.

Czytaj dalej…

Manchester United na półmetku fazy grupowej elitarnych rozgrywek mierzyli swoje siły z mistrzem Turcji. Ekipa z Old Trafford przystępowała do swojej potyczki w roli faworyta, mając za sobą cenne zwycięstwa kolejno z Paris Saint-Germain oraz z RB Lipsk. W każdym razie w środowym boju Czerwone Diabły zagrały bez kilku kluczowych zawodników w wyjściowym składzie jak: David De Gea, Scott McTominay, czy Paul Pogba.

Pierwsza połowa rywalizacji miała przebieg, którego prawdopodobnie nikt się nie spodziewał. Man Utd zagrał tak, jakby mu się nie chciało. Co prawda piłkarze angielskiej ekipy wymienili między sobą w pierwszych trzech kwadransach rywalizacji mniej więcej 400 podań, ale niewiele dobrego z tego wynikało, czego następstwem było to, że na przerwę do szatni w lepszych nastrojach udali się gospodarze.

Wynik rywalizacji potyczki toczonej na Basaksehir Fatih Terim Stadyumu otworzył już w 13. minucie Demba Ba, który wykorzystał w świetnym stylu podanie z pominięciem drugiej linii autorstwa Edina Viski, pokonując golkipera rywali w sytuacji sam na sam. Tym samym Czerwone Diabły zostały ukarane za wysoki pressing, który miał efekt odwrotny do zamierzonego.

Tymczasem pięć minut przed końcem podstawowego czasu gry w pierwszej odsłonie prowadzenie Istanbul Basaksehir podwyższył ten, który zaliczył asystę przy pierwszym trafieniu, czyli Bośniak Edin Visca. 30-latek oddał mocny strzał z prawej nogi, z którym nie poradził sobie Dean Henderson. Z kolei w 43. minucie kontaktowe trafienie gości zaliczył Anthony Martial, co sprawiło, że w drugiej połowie mogły mieć miejsce emocje.

Po zmianie stron tempo meczu znacznie spadło. Sytuacji strzeleckich było jak na lekarstwo. Zasadniczo nie widać było na boisku różnicy między zespołem, który w dwóch wcześniejszych meczach zaliczył dwie porażki a drużyną, która zanotowała dwa cenne zwycięstwa. Chyba że na korzyść tych pierwszych. Opiekun Man Utd robił, co w jego mocy, aby jego zespół zaprezentował się lepiej, desygnując do gry Edinsona Cavaniego, czy Francuza Pogbę, ale bez efektu.

Ostatecznie w starciu grupy H doszło do sporej niespodzianki, bo Manchester United przegrał 1:2, ponosząc swoją drugą porażkę z rzędu. Przypomnijmy, że kilka dni temu Czerwone Diabły przegrały z Arsenalem FC. Okazja do rehabilitacji będzie szybko, bo już w sobotę, gdy team Ole Gunnara Solskjaera zmierzy się na wyjeździe z Evertonem.

Komentarze