Atletico – AC Milan: Rossoneri w końcu zwycięscy

Piłkarze AC Milan
Pressfocus Na zdjęciu: Piłkarze AC Milan

Aż pięciu meczów potrzebował AC Milan, aby odnieść pierwsze zwycięstwo w sezonie 2021/2022 w Lidze Mistrzów. Dzięki triumfowi w Madrycie, Rossonerich w dalszym ciągu liczą się w walce o awans do 1/8 finału.

Mecz walki

Pierwszy groźny strzał Atletico oddał w 18. minucie. Przed polem karnym dużo miejsca miał Rodrigo De Paul, zatem zdecydował się na strzał. Była to potężna bomba, ale poszybowała nad bramką AC Milan. Na próbę Rossonerich trzeba było czekać do 34. minucie. Piere Kyatengwa Kalulu wypatrzył w polu karnym gospodarzy kompletnie niepilnowanego Theo Hernandeza. Francuz uderzył z powietrza, ale jego strzał także był niecelny.

I to tyle, jeśli chodzi o sytuacje stworzone w pierwszej połowie. Podopieczni Diego Simeone specjalnie nie forsowali tempa, z kolei gracze Stefano Pioliego grali mądrze i uważnie.

Milan grał do końca

Druga połowa rozpoczęła się już z wysokiego “c”. Najpierw z dystansu szczęścia spróbował Franck Kessie, ale dobrze ustawiony był Jan Oblak. Chwilę później, w polu karnym zakręcił włoskimi obrońcami Thomas Lemar, ale Cyprian Tatarusano także nie dał się zaskoczyć. Kolejne okazje mieliśmy dopiero po godzinie gry. W 62. minucie po świetnym dośrodkowaniu z rzutu wolnego Sandro Tonalego, strzałem głową Oblaka starał się zaskoczyć Simon Kjaer. Duńczyk jednak spudłował.

Najlepszą okazję do zdobycia bramki wicemistrzowie Włoch mieli w 72. minucie. Junior Messias wypatrzył w polu karnym Tiemoue Bakayoko, który uderzył bez przyjęcia z ok. 11 metrów. Piłkę przed linią bramkową zatrzymał jednak Jose Gimenez. W odpowiedzi, z linii pola karnego strzelał De Paul, ale Tatarusano był znów dobrze ustawiony.

Milan wyraźnie rozochocił się w końcówce, ale nie przekładało się to na konkretne sytuacje. Dopiero w 87. minucie, po znakomitym dośrodkowaniu Kessiego, najwyżej w polu karnym wyskoczył Messias i strzałem głową pokonał Oblaka. Pilnujący Brazylijczyka Gimenez i Renan Lodi, tylko się przyglądali, jak ten skacze do piłki.

Atletico mogło wyrównać w doliczonym czasie gry, gdy sam przed Tatarusano znalazł się Matheus Cuhna, ale fatalnie spudłował.

Komentarze