Wróciły demony z przeszłości. Lech w trudnym położeniu

Piłkarze Lecha Poznań
Pressfocus Na zdjęciu: Piłkarze Lecha Poznań

Lech Poznań wrócił z Islandii pokonany, tak jak osiem lat temu przeciwko Stjarnan. Mistrz Polski przegrał dziś w fatalnym stylu 0:1 z Vikingur Reykjavik.

  • W złej sytuacji przed rewanżem w Lidze Konferencji Europy jest Lech
  • Poznaniacy przegrali na Islandii 0:1
  • Z triumfu cieszył się Vikingur Reykjavik

Mistrzowi nie przystoi taka gra

Lech osiem lat temu znalazł się w niemal identycznej sytuacji, jak teraz. Poznaniacy walczyli o czwartą rundę europejskich pucharów, a pierwszy mecz grali na wyjeździe, w Islandii. Wówczas Lech zagrał z UMF Stjarnan, a do domu wrócił po porażce 0:1. Tym samym oddalił się od czwartej rundy Ligi Europy, do której finalnie nie awansował. W czwartek 4 sierpnia przeciwnikiem był mistrz Islandii, czyli Vikingur Reykjavik. Poznaniacy pragnęli uniknąć ponownej wpadki i przybliżyć się do fazy grupowej Ligi Konferencji Europy.

Mistrz Polski od samego początku nie wyglądał dobrze na tle przeciwnika słabszego od siebie. Vikingur miał pomysł na zatrzymanie Lecha, który skutecznie realizował przez większość czwartkowej batalii. W tej islandzki zespół spisywał się nadspodziewanie dobrze. Celnie odczytywał zamiary poznaniaków i neutralizował ich ataki.

Do przerwy Lech nie oddał nawet celnego strzału. Taki zapisaliśmy na koncie miejscowych, którzy tuż przed końcem pierwszej odsłony spotkania, objął prowadzenie. Był to efekt szybko wyprowadzanego kontrataku i akcji, którą popisał się Ari Sigurpalsson. 19-latek minął poznaniaków jak tyczki i uderzył mocno, ale skutecznie z dystansu w prawy górny róg bramki.

Lech sam skomplikował sobie sytuację

Trener John van den Brom miał kwadrans, aby sprawić, że jego drużyna wreszcie zagra tak, jak powinna od samego początku. Pierwsze minuty po wznowieniu gry dały nadzieję, że smutne nastroje miną. Jak się okazało, były to jedynie miłe złego początki, gdyż Lech po pewnym czasie znów nie wiedział jak skutecznie przedrzeć się przez szyki dobrze zorganizowanego rywala. Poznaniacy oddali kilka strzałów, lecz bramkarz gospodarzy był w zasadzie bezrobotny. Nie musiał się wysilić, aby zachować czyste konto, co się udało. W końcówce bramkę mógł zdobyć Vikingur, a nie Lech. Mistrz Polski przegrał i u siebie za tydzień musi w regulaminowym czasie wygrać różnicą minimum dwóch trafień, aby uniknąć dogrywki.

Komentarze