LKE: Pięć goli w Rotterdamie. Milik wszedł w końcówce

Arkadiusz Milik
Pressfocus Na zdjęciu: Arkadiusz Milik

W czwartkowy wieczór wystartowały półfinały Ligi Konferencji. W jednym ze spotkań zagrały Feyenoord – Olympique Marsylia. Trzeba przyznać, że w Rotterdamie nie wiało nudą. Do przerwy obie ekipy strzeliły po dwa gole, natomiast w drugiej połowie lepsi byli już gospodarze 3:2 (2:2).

Świetne widowisko od pierwszych minut

Rywalizacja w Rotterdamie prowadzona była w szybkim tempie. Feyenoord już na początku przejął inicjatywę, spychając Olympique do głębokiej defensywy. W pewnym momencie gospodarze zaczęli tak naciskać na rywala, że w odstępie 180. sekund udało się zdobyć dwa gole.

Najpierw Cyriel Dessers skorzystał na zamieszaniu w polu karnym i wpakował piłkę do siatki z bliskiej odległości. Chwilę później Luis Sinisterra popisał się znakomitym strzałem zza szesnastaki. Futbolówka po drodze odbiła się od jednego z obrońców, czym zmyliła bezradnego Mandande.

Gdy wydawało się, że Feyenoord ma wszystko pod kontrolą, z dalekiej podróży zaczęli wracać Olimpijczycy. Zespół z Marsylii doprowadził do remisu jeszcze przed przerwą.

Z początku trafienie kontaktowe zapewnił Bamba Dieng, który kapitalnie przymierzył z dystansu w prawy dolny róg. Natomiast tuż przed zejściem do szatni Gerson przywrócił gości do gry, dzięki dobitce z kilku metrów.

Tymczasem zaraz po rozpoczęciu drugiej odsłony, dublet ustrzelił Cyriel Dessers. Tym razem Nigeryjczyk otrzymał prezent od jednego z obrońcy, bo ten stracił piłkę i pozwolił rywalowi wyjść sam na sam z bramkarzem.

Co ciekawe, na boisku w samej końcówce pojawił się Arkadiusz Milik. Polak rozegrał już dwa spotkania po kontuzji, jednak w czwartkową noc nie pomógł swoim kolegom od pierwszych minut i o przepustkę do wielkiego finału spróbuje zawalczyć przed własną publicznością.

Komentarze