Mario Gotze
Mario Gotze fot. Grzegorz Wajda

LE: Gol Mario Gotze nie wystarczył! Zacięte spotkania w grupie E

Europejskie rozgrywki wystartowały na dobre. W ramach 1. serii gier Ligi Europy w grupie E, PSV walczyło na własnym terenie z Granadą. Spotkanie w Eindhoven zakończyło się zwycięstwem gości 2:1 (1:0). Natomiast w kolejnej rywalizacji z grupy E, PAOK Saloniki mierzył się z Omonią Nikozja. Pogromca warszawskiej Legii z eliminacji Ligi Mistrzów znów zadziwił świat. Co prawda ekipa z Cypru prowadziła do przerwy, ale ostatecznie podzieliła się punktami remisując 1:1 (0:1).

Czytaj dalej…

PSV Eindhoven – Granada CF

Czerwono-Biali zagrali bez kompleksów. Premierowa odsłona na Philips Stadion była wyrównana. Obie drużyny stwarzały dogodne sytuacje do strzelenia gola, jednak piłka przez dłuższy czas nie mogła znaleźć drogi do bramki. Gospodarze szukali swoich szans w kontratakach oraz stałych gry. Tymczasem zespół z Andaluzji prezentował wyższą jakość piłkarską, dłużej utrzymując się przy futbolówce. Zarówno PSV, jak i Granada miała problemy w ofensywie. Rozregulowane celowniki dały się we znaki golkiperom, którzy momentami nie mieli zbyt wiele pracy. Co ciekawe, worek z bramkami rozwiązał się chwilę przed przerwą, gdy na listę strzelców wpisał się Mario Gotze. Nowy nabytek PSV dopadł futbolówkę przed polem karnym, po dobrze rozegranym rzucie wolnym. Niemiec bez większych namysłów huknął w stronę w prawego słupka. Po chwili Mistrz Świata z 2014 roku mógł cieszyć się z kolejnego trafienia w nowych barwach. Jego strzał był na tyle mocny i precyzyjny, że bramkarz Granady kompletnie spóźnił się z interwencją

W drugiej odsłonie zobaczyliśmy zupełnie inną Granadę. Podopieczni Diego Martíneza chcieli wygrać to spotkanie za wszelką cenę. Plan narzucony w szatni zaczął być realizowany już w 57. minucie. Bramkę na wagę remisu zdobył Molina. Trzeba przyznać, że była to doskonała akcja całej drużyny. Najpierw dośrodkowanie z rzutu wolnego przejął Puertas, który ze skraju szesnastki przerzucił niemal wszystkich zawodników zgromadzonych w polu karnym. Jego zagranie padło łupem Moliny. Hiszpan z bliskiej odległości postawił na siłę i mecz zaczął się od początku. Nie minął nawet kwadrans, a Granada objęła prowadzenie. Tym razem do siatki trafił Machis. Wenezuelczyk zwiódł obrońców, a po chwili technicznie uderzył w stronę bramki. To była znakomita próba, po której futbolówka z wielkim impetem wylądowała w bramce, zrywając po drodze pajęczynę z okienka.

PAOK Saloniki – Omonia Nikozja

Natomiast w Grecji również zobaczyliśmy gole. Pogromca Legii Warszawa do przerwy spisywał się znakomicie. Piłkarze Omonii zeszli do szatni w lepszych nastrojach. Goście wyszli na prowadzenie zaledwie po 15. minutach. Wynik spotkania otworzył Bautheac. Skrzydłowy gości zamykał akcję zapoczątkowaną z lewej strony boiska i z bliskiej odległości skierował piłkę do siatki.

Po przerwie PAOK wziął się za odrabianie strat. W grze greckiej drużyny widać było poprawę w kreowaniu akcji ofensywnych. Niemoc została złamana już w 56. minucie. Gola na wagę remisu strzelił Murg. Najpierw fatalny błąd popełnili obrońcy Omonii, a po chwili narazili się na śmiertelny cios, który kosztował ich utratę zwycięstwa.

Komentarze