Przełamanie Górnika. Show Jimeneza w Zabrzu

Górnik Zabrze - Jagiellonia Białystok
Górnik Zabrze - Jagiellonia Białystok Pressfocus

Pierwsza połowa meczu Górnik kontra Jagiellonia dostarczyła nam sporo ciekawych akcji i emocji. Po zmianie stron było ich mniej, a z zasłużonego zwycięstwa cieszyli się zabrzanie, którzy triumfowali 3:1. Dzięki temu awansowali na dziewiąte miejsce. Białostoczanie zajmują dziesiątą lokatę.

Przedostatnia, 29. kolejka PKO BP Ekstraklasy rozpoczęła się w Zabrzu, gdzie Górnik mierzył się z Jagiellonią. Gospodarze nie wygrali sześciu poprzednich meczów i chcieli wreszcie zakończyć tę fatalną serię. Białostoczanie na komplet punktów czekali od 9 kwietnia, więc oni również mieli sporą motywację. Ponadto oba zespoły sąsiadowały ze sobą w tabeli.

Cios za cios w Zabrzu

Piątkowa potyczka mogła podobać się od pierwszego gwizdka sędziego. Piłkarza obu drużyn narzucili intensywne tempo. Nie brakowało zaangażowania i ciekawych momentów. W pewnym momencie Jagiellonia miała okres lepszej gry, który zwieńczyła golem po upływnie kwadransa. Tomas Prikryl odegrał do Bartosza Kwietnia, który minął zwodem rywala i oddał strzał. Martin Chudy obronił, ale odbił futbolówkę przed siebie, co wykorzystał Jakov Puljic. Chorwat pokonał bramkarza po strzale piłki głową.

Górnik obudził się po stracie gola i zaczął grać lepiej. Zwiększał posiadanie piłki i częściej przebywał w szesnastce oponenta. W 29. minucie na tablicy wskazującej wynik widniał rezultat 1:1. Alassana Manneh zagrał do Jesusa Jimeneza, który opanował futbolówkę i wbiegł w pole karne. W końcowej fazie przymierzył delikatnie, ale precyzyjnie w kierunku prawego słupka. Do przerwy w Zabrzu oglądaliśmy bardzo przyzwoite spotkanie.

Przełamanie w dobrym stylu

Po zmianie stron nie było już tyle emocji. Jagiellonia wyraźnie spuściła z tonu i tworzyła już tak dużego zagrożenia w szesnastce przeciwnika. Górnik był wyraźnie lepszy i w 63. minucie miał znakomitą okazję na objęcie prowadzenia. Błażej Augustyn zagrał piłkę ręką w polu karnym i sędzia Tomasz Kwiatkowski wskazał na wapno. Odpowiedzialność na siebie wziął Jimenez, który przymierzył pewnie w prawy dolny róg bramki. Xavier Dziekoński nie wyczuł jego intencji.

Osiem minut później zabrzanie wygrywali już różnicą dwóch trafień. Ponownie nie popisał się Augustyn, który nie zatrzymał Jimeneza. Hiszpan dośrodkował do Alexa Sobczyka, a ten wpisał się na listę strzelców po delikatnym uderzeniu piłki głową. Zespół Marcina Brosza mógł, a nawet powinien zdobyć kolejne bramki. Tak się jednak nie stało i gospodarze pokonali Jagiellonię 3:1. Tym samym sięgnęli po pełną pulę pierwszy raz od 14 marca.

Na zakończenie sezonu 2020/2021 w Ekstraklasie, Górnik zagra w Poznaniu z Lechem. Z kolei Jagiellonia podejmie u siebie Lechię Gdańsk.

Komentarze