Zmarnowana szansa Stali, Raków bliżej wicemistrzostwa

Stal Mielec - Raków Częstochowa
Stal Mielec - Raków Częstochowa PressFocus

Stal Mielec była w środowy wieczór krok od zdobycia cennego punktu w walce o utrzymania. Ostatecznie musiała jednak uznać wyższość Rakowa Częstochowa w zaległym meczu 23. kolejki PKO Ekstraklasy. Goście mecz na swoją korzyść rozstrzygnęli w doliczonym czasie gry.

PKO Ekstraklasa. Raków szczęśliwie ograł Stal

Stal Mielec do meczu z wyżej notowanym Rakowem przystępowała w bardzo dobrych nastrojach, bowiem w trzech ostatnich spotkaniach zdobyła siedem punktów, co pozwoliło jej opuścić strefę spadkową. Faworytem do zwycięstwa pozostawał jednak Raków, który w ostatni weekend świętował historyczny sukces, jakim było zdobycie Pucharu Polski.

Pierwszą groźniejszą sytuację w 5. minucie stworzyli gospodarze, ale na wysokości zadania stanął Dominik Holec, który obronił uderzenie Marcina Flisa. Jak się później okazało było to najgroźniejsza sytuacja w pierwszej odsłonie spotkania, która ostatecznie zakończyła się bezbramkowym remisem.

Osiem minut po przerwie bramkarza Rakowa ładnym uderzeniem z powietrza ponownie sprawdzić Flis, ale i tym razem Holec był górą w tym pojedynku. Goście odpowiedzieli w 67. minucie, gdy z około 16 metrów uderzał Petr Schwarz. Futbolówka po rykoszecie trafiła w słupek bramki Stali. Kilka minut później groźnie z kilkunastu metrów strzelał Ivi Lopez, ale na drodze piłki do siatki stanął ofiarnie interweniujący Krystian Getinger.

Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się bezbramkowym remisem, w doliczonym czasie gry prowadzący to spotkanie sędzia podyktował rzut karny dla Rakowa. We własnym polu karnym Tomasiewicz nieprzepisowo powstrzymywał Piątkowskiego. Kilka chwil później piłkę w bramce z jedenastu metrów umieścił Ivi Lopez, zapewniając tym samym drużynie z Częstochowy komplet punktów.

Raków dzięki tej wygranej awansował na drugie miejsce w tabeli PKO Ekstraklasy. Nad trzecią obecnie Pogonią Szczecin ma dwa punkty przewagi.

Komentarze