Legia nie wygrała z klubem, który “dopiero co” powstał. Sędzia jakby pilnował wyniku

Legia Warszawa
Goal.pl Na zdjęciu: Legia Warszawa

Pierwszy sparing Legii w Turcji nie przyniósł jej zwycięstwa, mimo że grała z zespołem, który pewnie w Polsce miałby problem utrzymać się w I lidze. Remis 2:2 (0:1) z azerskim Sabail FK w samej końcówce uratował Maciej Rosołek, zresztą strzelec obu goli dla wicelidera Ekstraklasy. Inna sprawa, że patrząc na popisy sędziego trudno powiedzieć, czy w ogóle była szansa, by Legia zgrupowanie w Belek rozpoczęła od wygranej.

  • Mowa jedynie o sparingu, ale i tak wydawało się, że Legia nie powinna mieć problemu z tak słabym rywalem, z jakim grała na otwarcie swojego pobytu w Turcji
  • Polacy przeważali, gra toczyła się niemal wyłącznie na połowie Azerów, ale sytuacji bramkowych było niewiele
  • Po spotkaniu nikt nie krył rozgoryczenia dziwnym sędziowaniem
Studio Belek

Klub w wieku przedszkolnym

Sabail FK to klub, który założony został dokładnie w czasie, w którym Legia walczyła z Dundalk o awans do Ligi Mistrzów. Można więc żartować, że wynik Azerów do przerwy sparingowego meczu z wiceliderem polskiej Ekstraklasy to zatem jeden z największych sukcesów tego zespołu w jego niespełna siedmioletniej historii. Zresztą wydruk z końcowym rezultatem też pewnie swoje miejsce w gablocie by znalazł.

– Z kim jutro Legia gra? – A, z jakimiś kelnerami, pamiętam tylko, że są strasznie słabi – mniej więcej taką rozmowę można było usłyszeć na trybunie jednego ze stadionów na tureckiej riwierze, gdy w sobotę Jagiellonia grała z rumuńskim Hermannstadt (1:2). Na każdym meczu są właściwie te same osoby – garstka dziennikarzy, osoby z agencji menedżerskich, czy członkowie sztabów innych klubów, którzy korzystają z wolnej chwili, by podejrzeć rywali. Osoba, która wspomniała o słabości Sabail miała rację – to ostatnia drużyna azerskiej ekstraklasy, odstająca wyraźnie od drugiego klubu od końca. Dlatego nawet, jeśli mówimy o sparingu, nie wypadało przegrać pierwszej połowy. A Legia wychodząca składem z Kacprem Tobiaszem, Arturem Jędrzejczykiem, Rafałem Augustyniakiem, Lindsayem Rose, Pawłami Wszołkiem i Sokołowskim, Bartoszem Kapustką w roli kapitana, Makaną Baku, Ernestem Mucim oraz na dokładkę nie mogącymi liczyć na bardzo regularną grę Robertem Pichem i Igorem Strzałkiem, faktycznie w premierowych trzech kwadransach uległa przeciwnikowi. Ten w ciągu 45 minut przeprowadził dwie-trzy akcje. Do strzelenia gola wystarczyło dośrodkowanie z rzutu rożnego już na samym początku.

Być może wpływ na taki wynik miał fakt, że tego samego dnia Legia odbyła normalny trening, w którym Kosta Runjaić skupiał się na stałych fragmentach gry. A samo spotkanie było grane jeszcze popołudniem.

Gdzie twoja pier***ona głowa?

Sędziowanie? – To są jakieś jaja – mówił w drugiej połowie Kacper Tobiasz, wtedy już siedząc na ławce. Gdy Legia w końcówce doprowadziła do remisu, ironicznie pytał asystenta, czy otrzyma za to pieniądze – w domyśle: skoro nie udało się dowieźć zwycięstwa Azerów. Ironicznie też udawał zdziwienie, że nie odgwizdano spalonego. Tak jak w pierwszej połowie. Skojarzenia z azjatyckimi rynkami bukmacherskimi nasuwają się same, gdy się widzi anulowanego gola Roberta Picha ze spalonego, który raczej nawet nie miał gdzie powstać. – Po meczu ten sędzia (asystent) do nas podszedł i przeprosił, bo doszło do niego, że pokazał ofsajd z kapelusza – przyznał Inaki Astiz, asystent Kosty Runjaicia. Arbiter główny z kolei w drugiej części gry podyktował bardzo dziwnego karnego, którego Azerzy zamienili na gola. W dodatku Josue zobaczył czerwoną kartkę za wykrzyczenie po tej sytuacji, oczywiście w kierunku do sędziego, “gdzie twoja pier***ona głowa?”.

Sędziowie to kolejny urok tureckich sparingów, bo czasem (często?) arbitrzy wyglądają na zgarniętych z pobliskich bazarów. Znak charakterystyczny to brzuch, który nie pozwala nadążać za akcją, choć bardziej wymierna jest ich decyzyjność.

Gdy piłkarze Sabail wykorzystali rzut karny, zrobiło się 2:1, bo na samym początku drugiej połowy Maciej Rosołek tylko dołożył nogę do dośrodkowania Bartosza Slisza i był remis. Ten sam zawodnik wyrównał tuż przed zakończeniem meczu – tym razem kończąc głową dośrodkowanie Jakuba Jędrasika, który na boisko wszedł za wyrzuconego Josue.

Nieoczywistą postacią na boisku był również Koreańczyk, którego Legia będzie testowała do przyszłego poniedziałku, kiedy to zakończy zgrupowanie w Turcji. Nazwisko? – Wiem, że dla dziennikarzy to ciekawe, podobnie jak historia, jak się tutaj znalazł, ale z naszej perspektywy to są po prostu testy i zdecydowaliśmy się, by nie podawać jego danych – mówił Bartosz Zasławski, pełniący aktualnie w Legii obowiązki rzecznika prasowego. Nieoficjalnie to Lee Jin-hyun, który aktualnie jest bez kontraktu, a wcześniej występował w rodzimej lidze.

Sabail FK – Legia Warszawa 2:2 (1:0)

Bramki dla Legii: Maciej Rosołek (48, 90).            

Legia: Tobiasz (46. Hładun) – Rose (46. Nawrocki), Augustyniak (46. Charatin), Jędrzejczyk (46. Ribeiro) – Wszołek (46. Johansson), Sokołowski (46. Slisz), Strzałek (46. Josue; 82. Jędrasik), Kapustka (46. Rejczyk), Baku (46. Mladenović) – Muci (46. Rosołek), Pich (46. Carlitos).

Komentarze