Rafał Kosznik
Rafał Kosznik fot. Rafał Rusek

Kosznik: Pewność powinna być u nas

Rafał Kosznik wraz z Mariuszem Magierą są najskuteczniejszymi zawodnikami Górnika Zabrze w 2015 roku. O ile jednak lewy obrońca zabrzan zdobył swoje wszystkie bramki z rzutów karnych, to były piłkarz GKS-u Bełchatów zaliczył swoje trafienia z gry. Sam zawodnik przyznał jednak, że nie przywiązuje do swoich trafień większej wagi i zależy mu przede wszystkim na efektywnej grze zespołu, tak aby Górnik Zabrze mógł piąć się w klasyfikacji T-Mobile Ekstraklasy.

Czytaj dalej…

Łuczak: Przegraliśmy mecz >>

Domyślam się, że czujecie niedosyt po meczu z Podbeskidziem.

Rafał Kosznik (Górnik Zabrze): – Pozostaje na pewno pewien niesmak. Po bardzo dobrej pierwszej połowie w naszym wykonaniu, przyszła gorsza druga odsłona i zamiast cieszyć się ze zwycięstwa, tracimy dwa punkty.

Zgodzi się Pan z opinią, że pozwoliliście grać Góralom, tak jak oni chcieli?

– Niepotrzebnie za mocno się cofnęliśmy. Prowadząc 3:1, pewność powinna być u nas. Tymczasem po zmianie stron rywal zdobył dwie bramki i jesteśmy niepocieszeni z powodu podziału punktów.

Była jakaś reprymenda od trenerów po zakończeniu meczu za wypuszczone z rąk dwa punkty?

– Oczywiście, że była. Mieliśmy przecież zwycięstwo w garści. Rywal poza graniem długich piłek nie potrafił sobie stworzyć sytuacji strzeleckich. Mimo wszystko wywalczył punkt.

Szukając optymistycznych akcentów, pół żartem pół serio można powiedzieć, że w końcu nie straciliście gola do szatni…

– Zgadza się. W końcu się przełamaliśmy i dla odmiany, to my zdobyliśmy dwie bramki tuż przed przerwą. Myśleliśmy, że dowieziemy korzystny wynik do końca. Mieliśmy jeszcze sytuacje na 4:1, ale jej niestety nie wykorzystaliśmy.

Mariusz Magiera zdobył z Podbeskidziem dwie bramki rzutu karnego. Czy nie korciło przypadkiem Pana, aby podejść do jednej z “jedenastek”?

– Nie, bo jest u nas ustalona hierarchia, kto ma egzekwować rzuty karne. Ja nie jestem do tego wytypowany, więc pozostawiam to graczom, którzy to bardzo dobrze robią, a Mariusz na pewno do takich zawodników się zalicza.

W ostatnim czasie wykazuje się Pan skutecznością pod bramką przeciwnika. Czy to znaczy, że chce Pan poważnie zagrozić czołówce najskuteczniejszych strzelców?

– Cieszy to, że z meczu na mecz moja dyspozycja w ofensywie jest coraz lepsza. Jednak to nie jest najważniejsze. Najistotniejsze dla mnie jest, aby Górnik wygrywał i piął się w górę ligowej tabeli. Jeśli chodzi o moje bramki, czy asysty, fajnie, że one są, ale to sprawa drugorzędna. Dobro zespołu jest najważniejsze.

Teraz przed Panem i resztą zespołu bój z Lechią Gdańsk. Pan potraktuje ten mecz wyjątkowo?

– Wiadomo, że pierwsze poważniejsze gry doświadczyłem w Lechii. Właśnie z tym zespołem zapracowałem na swój zagraniczny transfer. Czuję z pewnością sentyment do Gdańska i klubu, w którym grałem. Obecnie jednak gram dla Górnika Zabrze i mogę obiecać, że zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby Górnika z Gdańska przywiózł trzy punkty.

Po meczu z Lechią kolejna szansą na przełamanie się u siebie będą Wielkie Derby Śląska. Presja w porównaniu do dotychczasowych starć z na stadionie przy ulicy Roosevelta będzie zatem podwójna…

– Takie spotkania, jak to z Ruchem nie tylko dla nas są ważne, ale przede wszystkim dla kibiców. Mecze z Ruchem wiążą się z dużą presją. My na pewno będziemy chcieli wygrać. Nie tylko dla siebie, ale również dla naszych fanów. Jednak do tego spotkania jest jeszcze trochę czasu, bo po meczu z Lechią będzie przerwa na kadrę. Na razie koncentrujemy się na najbliższym ligowym boju.

Rozmawiał Łukasz Pawlik

Komentarze