Legia Warszawa wciąż bez wygranej w 2026 roku
GKS Katowice i Legia Warszawa to ekipy mające na luty w PKO BP Ekstraklasie konkretne cele. Ślązacy chcą jak najszybciej odskoczyć od strefy spadkowej na bezpieczną odległość. Z kolei 15-krotny mistrz Polski ma zamiar wydostać się ze strefy spadkowej. Trójkolorowi jednocześnie mieli plan na piątek, aby przerwać serię bez wygranej nad Wojskowymi trwającą od 2001 roku. Ponadto mieli chrapkę na trzecie z rzędu zwycięstwo w 2026 roku. Z kolei Warszawianie chcieli odnieść swoją premierową wygraną po zimowej przerwie.
Od pierwszych fragmentów rywalizacji na Arenie Katowice sporo się działo. Na pierwszą sytuację nie trzeba było długo czekać. Już w piątej minucie przed szansą zdobycia bramki stanął Bartosz Nowak. Laureat Złotego Buka dla najlepszego piłkarza GieKSy w 2025 roku oddał mocne uderzenie, ale jego próba została zablokowana. Z kolei odpowiedź gości miała miejsce w 13. minucie. W roli głównej wystąpił Ermal Krasniqi, ale piłka po jego słabej próbie nie sprawiła problemów golkiperowi katowiczan.
Wynik rywalizacji został natomiast otwarty w 26. minucie. Po akcji zainicjowanej przez Kacpra Urbańskiego piłka w pewnym momencie trafiła pod nogi Patryka Kuna. Doświadczony pomocnik popisał się celną centrą do Vahana Biczachczjana, a 46-krotny reprezentant Armenii strzelił swojego drugiego gola w tej kampanii ligowej. Gospodarze mogli wyrównać w 32. minucie, gdy szansę miał Ilja Szkurin. Ostatecznie Białorusin swojej okazji nie wykorzystał, chociaż sytuacja wydawała się kontrowersyjna, mając na uwadze to, jak zawodnika zatrzymywał Kacper Tobiasz.
Gdy wydawało się, że na przerwę ekipa z Warszawy uda się ze skromną zaliczką, po centrze Nowaka z rzutu wolnego w czwartej minucie doliczonego czasu gry Katowiczanie oddali pierwszy celny strzał. Po nim bramkę głową zdobył Borja Galan i ostatecznie do przerwy miał miejsce remis, z którego bardziej zadowolona mogła być drużyna Rafała Góraka.
W drugiej połowie interesujący był przede wszystkim pierwszy kwadrans. W jego trakcie najpierw bliski zdobycia bramki był w 52. minucie Sebastian Milewski, ale piłka po jego strzale przeleciała nad poprzeczką. Z kolei pięć minut później odpowiedzięć mógł Steve Kapuadi, ale środkowy defensor skiksował i wciąż był remis 1:1.
Tymczasem kolejna kontrwoiersja w meczu miała miejsce w 76. minucie. Wówczas ostrym wejściem w nogi pomocnika GieKSy wyróżnił się Radovan Pankov. Co prawda zespół sędziowski analizować sytuację przez system VAR. Ostatecznie jednak piłkarz gości nie został ukarany. Ostatecznie do końća spotkania rezultat się nie zmienił i potyczka zakończyła się podziałeł punktów.
Katowiczanie dzięki remisowi z Legią mają na swoim koncie 27 punktów. Z kolei 21 oczek jest na koncie ekipy z Warszawy. W następnej kolejce GKS zmierzy się na wyjeździe z Arką Gdynia. Z kolei Wojskowych czeka derbowa batalia z Wisłą Płock na swoim stadionie, gdzie nie wygrali od 28 września minionego roku.
GKS Katowice – Legia Warszawa 1:1 (1:1)
0:1 Vahan Biczachczjan 26′
1:1 Borja Galan 45+4′








