Widzew Łódź znów zawiódł
Bartłomiej Drągowski nie szukał wymówek po kolejnym niepowodzeniu swojej drużyny. Widzew ponownie stracił punkty w końcówce, a gol na 2:1 dla Piasta Gliwice sprawił, że Łodzianie wrócili do domu bez zdobyczy. Bramkarz nie potrafił ukryć rozgoryczenia, zwłaszcza że jak podkreślał, zaangażowania jego kolegom nie można odmówić. – Nie można odmówić zaangażowania nikomu, woli walki. Nie widzę zawodnika, który by się nie starał. Wszyscy dali z siebie maksa. Nie wiem, co się dzieje w tych ostatnich minutach – usłyszał Goal.pl od kapitana Widzewa.
Problem łódzkiej drużyny nie ogranicza się jednak do jednego spotkania. Drągowski zwrócił uwagę, że zespół zbyt często zaczyna grać odważniej dopiero wtedy, gdy musi odrabiać straty. – Tak jak to już bywało wcześniej, po straconej bramce się budzimy i zaczynamy atakować. W każdym razie nie o to w tym chodzi. Należy to robić zdecydowanie wcześniej – przyznał zawodnik.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Drągowskiego nie przekonywały również argumenty o pechu czy decyzjach sędziowskich. Chociaż miał wątpliwości dotyczące sytuacji, w której nie podyktowano rzutu karnego, odpowiedzialność za porażkę przypisał przede wszystkim swojej drużynie. – Jeżeli nie jesteśmy w stanie utrzymać remisu w 90. minucie, to nie jest wina sędziego, tylko nasza – zaznaczył bramkarz.
Kapitan nie pudrował rzeczywistości
Kapitan Widzewa nie ukrywał również zaskoczenia tym, jak zespół zaprezentował się po przerwie reprezentacyjnej. Drużyna miała trzy tygodnie, aby popracować nad poszczególnymi elementami gry, a treningi dawały mu powody do optymizmu. – Po tym, jak przepracowaliśmy te trzy tygodnie, byłem pewny, że dzisiaj zmierzymy się z Piastem i będzie to wyglądało inaczej. To był na tyle długi okres, że mogliśmy zrobić wszystko od A do Z, żeby każdy wiedział, co ma robić na boisku w każdej sytuacji – wyjaśnił zawodnik. Rzeczywistość okazała się jednak bolesna, a wsparcie kibiców nie przełożyło się na wynik.
Szczelnie wypełniony kibicami @RTS_Widzew_Lodz sektor gości. 1300 osób 🔴⚪🔴 #Ekstraklasa #PIAWID https://t.co/Bk5wkz7hGy
— Luka Pawlik 🇵🇱 🇮🇹 (@LukaPawlik) October 11, 2026
Drągowski nie zamierzał też zasłaniać się atmosferą w szatni ani brakiem jakości. Podkreślił, że nie dostrzega konfliktów między zawodnikami, ale jednocześnie nie chce, aby drużyna zadowalała się samymi deklaracjami.
– Nie ma co się głaskać po głowach i mówić, jacy to jesteśmy dobrzy i wspaniali. Mówiłem, że mamy dużo jakości, ale potem na boisku wychodzą takie rzeczy. Przepraszam za słowa, ale od stycznia ile punktów jesteśmy w stanie zdobyć? To nie jest normalne – podkreślił Drągowski.
Bramkarz rozumie także złość kibiców, którzy po końcowym gwizdku dali wyraz rozczarowaniu. – Oczywiście, że im się nie dziwię. Ile można czekać? – zakończył pytaniem retorycznym zawodnik.
Swoje kolejne spotkanie ekipa z Łodzi rozegra już za tydzień. Widzew zmierzy się wówczas z Wisłą Kraków.









