Widzew Łódź w coraz trudniejszej sytuacji. Stolarski postawił sprawę jasno

Widzew Łódź przegrał z Piastem Gliwice (1:2) w niedzielne popołudnie, a sytuacja drużyny Mateusza Stolarskiego staje się coraz trudniejsza. Trener nie ukrywał rozczarowania i przyznał, że kibice mają powody do frustracji.

Mateusz Stolarski
Obserwuj nas w
fot. SOPA Images Limited / Alamy Na zdjęciu: Mateusz Stolarski

Mateusz Stolarski uderzył w samego siebie i drużynę

Widzew Łódź nie zdołał wrócić na zwycięską ścieżkę, a porażka w Gliwicach sprawiła, że po raz kolejny pojawiły się pytania o dyspozycję zespołu. Mateusz Stolarski po spotkaniu nie szukał jednak wymówek. Wskazał przede wszystkim na błędy w defensywie oraz brak konkretów pod bramką przeciwnika.

– Gratuluję zwycięstwa zespołowi Piasta Gliwice. Myślę, że jeśli chodzi o ten mecz, musimy szukać przyczyn porażki w sobie. Wspomnę tylko o dwóch rzeczach, które były kluczowe. Tracimy dwie podobne bramki. Jako linia obrony musimy lepiej się zachować i wcześniej zablokować dośrodkowanie, a następnie wybić piłkę z pola karnego. Nasi zawodnicy mieli tam przewagę i byli bliżej piłki – usłyszał Goal.pl od szkoleniowca Widzewa w trakcie pomeczowej konferencji prasowej.

REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie

Problemem ekipy z Łodzi była również gra w ofensywie. Łodzianie potrafili przedostawać się w okolice bramki rywali, ale często brakowało im zdecydowania przy wykańczaniu akcji. Stolarski zwrócił uwagę, że jego zawodnicy zbyt rzadko decydowali się na uderzenia, pozwalając Piastowi odzyskiwać piłkę i wyprowadzać kontrataki.

– Mieliśmy dużo wejść w pole karne, ale nie kończyliśmy ich konkretami, a nawet uderzeniami. Po stratach i przejściu do ataku Piast odzyskiwał piłkę, a kontra szła w drugą stronę. Jeżeli wchodzisz w pole karne przeciwnika, musisz być konkretny. My tacy nie byliśmy – zaznaczył trener Widzewa.

Trener Widzewa nie szukał wymówek

Mateusz Stolarski ma świadomość, że wyniki nie spełniają oczekiwań kibiców, a atmosfera wokół drużyny staje się coraz trudniejsza. Szkoleniowiec nie próbował łagodzić sytuacji ani przekonywać, że krytyka jest przesadzona. Wręcz przeciwnie, przyznał, że zespół musi wziąć odpowiedzialność za swoją postawę i jak najszybciej znaleźć sposób na przełamanie.

– Mam świadomość, że nie rozpieszczamy naszych kibiców. Nasza sytuacja robi się po prostu zła i potrzebujemy zwycięstwa. Dopóki jednak sami, jako zespół i sztab, nie zadbamy o takie rzeczy jak dzisiejsze błędy przy bramkach Piasta, sytuacja będzie zmierzała w złym kierunku. Musimy sobie z tego zdawać sprawę i zdajemy sobie sprawę – przyznał trener.

Najmocniejsze słowa padły jednak w kontekście relacji z kibicami. Stolarski nie zamierzał podważać ich emocji po kolejnej nieudanej próbie zdobycia punktów. Zamiast tego wskazał na konieczność poprawy własnej pracy oraz wyeliminowania powtarzających się błędów taktycznych. – Zbyt często jako zespół powielamy takie błędy. Zaczynam od siebie i szukam przyczyn w drużynie. Jeśli chodzi o frustrację kibiców, uprzedzając pytanie: jest ona zasłużona. Zdajemy sobie sprawę, że brak zaufania wynika z naszej postawy i musimy na to zaufanie zapracować – podsumował szkoleniowiec Widzewa.

W następnej kolejce Łodzian czeka kolejne trudne wyzwanie. Tym razem Widzew zmierzy się z Wisłą Kraków.

Tylko u nas