Angelino
Angelino fot. PressFocus

Hiszpański byczek na skrzydłach Red Bulla

Letnie okienko transferowe dotknęło kibiców Lipska w potężny sposób. Z klubem pożegnał się najlepszy snajper i absolutna gwiazda Die Roten Bullen, czyli Timo Werner, który obrał kierunek angielski. Obawy o siłę rażenia były uzasadnione. Oszem, kadra została wzmocniona Hee-Hwan Changiem, Alexandrem Sørlothem czy Justinem Kluivertem, ale wspomniani zawodnicy nie gwarantowali występów na poziomie reprezentanta Niemiec. Gdy inni dyskutowali o stanie pierwszej linii, z tunelu wyszedł filigranowy byczek, który bez żadnych kompleksów rozprawił się z torreadorem i szturmem wziął całą  arenę.

Angeliño to postać doskonale znana kibicom nie tylko Bundesligi, ale także angielskiej Premier League czy holenderskiej Eredivisie. Zanim lewonożny piłkarz trafił do stajni Red Bulla, zwiedził także MLS i  zaplecze LaLigi. Gdy wydawało się, że stanie się jednym z tych, którzy w młodym wieku dołączyli do wielkiej ekipy, a później przepadli po serii kilkunastu wypożyczeń, sięgnął po niego Lipsk. W lutym mierzący zaledwie 171 cm wzrostu Hiszpan przekraczając bramy nowego miasta, zapewne otworzył puszkę napoju energetycznego i oddał się rozmyślaniom na temat „co by było, gdyby łyk tego popularnego specyfiku przynosił efekty tożsame z tymi przedstawianymi w reklamach”.

Red Bull doda ci skrzydeł

Na skutki działania energetyka nie trzeba było czekać. Już w debiucie zawodnik urodzony w niewielkim galicyjskim Coristanco zaliczył asystę przy trafieniu Daniego Olmo. Niestety, RB przegrał pucharowe starcie z Eitrachtem, jednak Hiszpan mógł być zadowolony przynajmniej z indywidualnych statystyk.

Pierwszy sezon, a właściwie jego połowę w barwach RasenBallsport Angeliño zakończył z jednym trafieniem i pięcioma ostatnimi podaniami. Julian Nagelsmann równie często wystawiał go w roli wahadłowego (koncentrującego się na ofensywie), jak i bocznego obrońcy. W 12 ligowych meczach, w których wystąpił od pierwszej minuty, Byki tylko czterokrotnie zachowały czyste konto, co nie najlepiej świadczyło o jego grze w defensywie. Nietrudno było zauważyć, że 23-latek zdecydowanie lepiej czuje się na połowie przeciwnika, lub ewentualnie rozpoczynając kontratak spod własnej bramki.  

Timo Werner swój ostatni mecz w koszulce Lipska rozegrał 27 czerwca. Wychowanek Stuttgartu udanie pożegnał się z Bykami, zdobywając dwie bramki z starciu z Augsburgiem. RB musiał radzić sobie bez niego w ćwierćfinale i półfinale Ligi Mistrzów. O ile jeszcze w pojedynku z Atletico brak Niemca nie był tak widoczny, o tyle już w rywalizacji z PSG przedstawiciele Bundesligi wyraźnie odczuwali nieobecność swojej gwiazdy.

Życie bez Wernera

Julian Nagelsmann zastąpił Wernera jego naturalnym zmiennikiem, czyli Yussufem Poulsenem. Niestety Duńczyk nie gwarantował liczb na poziomie swojego poprzednika. Również Hee-Hwan Chang, Sørloth  ani przesuwany na pozycję numer dziewięć Forsberg mogli dać drużynie tego, czego powinno się oczekiwać od najbardziej wysuniętego zawodnika. Byki niekoniecznie miały problem ze strzelaniem goli, ale nie sposób było nie zauważyć, że ekipa z Saksonii potrzebuje kogoś, kto w trudnych momentach weźmie na swoje barki odpowiedzialność za drużynę i jedną indywidualną akcją rozerwie szyki obronne rywali.

Nieoczekiwanie w rolę lidera wcielił się filigranowy Hiszpan. Wystarczy spojrzeć na ofensywne statystyki Die Roten Bullen – najlepszy w klasyfikacji kanadyjskiej jest właśnie Angeliño, który w 17 spotkaniach aż siedmiokrotnie trafiał do siatki i zanotował pięć asyst. Nikt w Lipsku nie pokonał bramkarzy przeciwników tyle razy, ile uczynił to 23-latek. Ani Poulsen, ani Forsberg, ani Sørloth .

Dyspozycja Galisyjczyka może zaskakiwać. Owszem, już w poprzednim sezonie dało się zauważyć jego ofensywne inklinacje, jednak wydaje się, że były młodzieżowy reprezentant Hiszpanii tylko skorzystał na odejściu Wernera. Chociaż Byki nie zmieniły swojej taktyki, rozstanie z Niemcem pozwoliło wyjść z cienia niektórym piłkarzom. RB prezentuje ultraofensywny futbol, co bez wątpienia odpowiada wypożyczonemu z City piłkarzowi.

Angeliño, piłkarz doskonały

Nagelsmann w rozmowie z oficjalnym portalem Bundesligi stwierdził, że jego podopieczny należy do tego typu zawodników, których po prostu uwielbia.

Potrafi grać na trzech lub czterech różnych pozycjach i nie potrzebuje dużo czasu, aby się do nich dostosować. Dzięki temu mogę korzystać z różnych wariantów taktycznych, bez konieczności dokonywania zmian personalnych. Przystosowuje się do rzeczy niewiarygodnie szybko. Jest jedynym nowym nabytkiem, który przyzwyczaił się do mojej piłkarskiej filozofii i metod – szczególnie w zakresie ataku – w tak ekspresowym tempie.

RB w tym sezonie grał już w trzech różnych formacjach: 3-4-2-1, 3-4-3 i 4-2-3-1. Dla wielu piłkarzy zmiany potrafią być problematyczne, jednak Angeliño w każdej taktyce odnajduje się tak samo świetnie. Pod skrzydłami 33-letniego szkoleniowca hiszpański wahadłowy rozłożył wachlarz swoich ponadprzeciętnych umiejętności. Szybkość, przyspieszenie, drybling, kontrola nad piłką, wykończenie, wizja przestrzenna, krótkie podania, dośrodkowania i strzał ze stojącej piłki – możliwości niewysokiego 23-latka są imponujące.

Jaka przyszłość czeka galicyjskiego byczka? Jeżeli Niemcy nie zdołają wyłożyć 20 milionów euro, ze stajni Red Bulla wróci na Etihad, gdzie o miejsce w wyjściowej jedenastce będzie zdecydowanie trudniej. Gdzie widziałbym José Ángela Esmorisa Tasende? Opcje są dwie: albo Lipsk, albo Barcelona, jednak nie ta prowadzona przez Ronalda Koemana.

Komentarze