Przewodnik po przyszłych transferach

Kaio Jorge (P)
Kaio Jorge (P) PressFocus

Sam nie wiem skąd biorą się te tabuny talentów z Brazylii. Po każdej podróży do tego kraju widzę, że coraz mniej miejsca do kopania piłki, kluby ledwie zipią, rozgrywki przeładowane jak nigdzie indziej na świecie, trenerzy zmieniają się z nieznaną w Europie częstotliwością, korupcja, zgnilizna, klops! A jednak, ciagle dostarczają nam nowych, wspaniałych talentów.

Nie tak dawno pisałem o Brazylii jako głównym kandydacie do mistrzostwa świata (oczywiście oprócz Francji i Hiszpanii). Dzisiaj, przygotowując się do niniejszego tekstu, przypomniałem sobie, że Brazylii zabrakło na mistrzostwach świata do lat 20, rozgrywanych w 2019 roku w Polsce. A przecież w rocznikach 1999-2000 mają wysyp talentów! Antony w Ajaksie, Vinicius w Realu, Matheus Cunha z Herthy (wtedy RB Lipsk), itd.

O roczniku 2001 nie wspomnę bo Gabriel Martinelli w Arsenalu jest już od lat dwóch, a Rodrygo w Realu prawie półtora roku. I pomyśleć, że na przełomie 2018/2019 nie udało się Brazylii sklecić kadry potrafiącej przebić się przez południowoamerykańskie eliminacje… W 2021 roku mamy już kolejną odsłonę poszukiwań młokosów z Brazylii. Celowo zawężam przewodnik tylko do tego kraju, bowiem wartości rynkowe piłkarzy (poza Argentyńczykami) są nieznaczne. Ot, dwa, czasem trzy miliony dolarów, czyli kilka a możne nawet kilkanaście razy mniej niż za najlepszych młodych Brazylijczyków.

Santos zawsze na czasie

Odkąd odkryli talent Pelego, na zawsze pozostaną w pamięci wszystkich skautów świata. Bo w sumie Giovanni poszedł od nich do Barcelony, Robinho do Realu, Renato długie lata grał w Sevilli, Diego za to zwiedził całą Europę grając kolejno w FC Porto, Werderze, Juventusie, Wolfsburgu, Atletico Madryt, Fenerbahce. Potem nastało złote pokolenie zawodników z roczników 1991-92, słynnych “Meninos da Vila”. Neymar stał się globalną gwiazdą futbolu, Alex Sandro i Danilo też w Europie dali radę, grając w Porto, Realu, Manchesterze City i obecnie w Juventusie. Alan Patrick pograł w Szachtarze, pomniejszych nawet nie wspomnę.
W 2021 będzie o nich głośno, a wszystko dlatego, że zaangażowali trenera z Argentyny, Ariela Holana. Ów 60-latek znany jest ze stawiania na piłkarzy młodych, finezyjnych technicznie, a w Santosie takich nigdy nie brakowało.

Zatem nic tylko czekać na eksplozję talentów.

Kaiky Melo (rocznik 2004, wszechstronny obrońca, ale pewnie może też grać wyżej) – już znajdujący się na celowniku klubów Premier League. Do skończenia 18. lat pogra w Santosie, lecz  potem jego losy szybko zwiążą się z Europą, tym bardziej, że ma obrotnych ludzi wokół siebie, a ci współpracują z doradcami załatwiającymi po kilka transferów w okienku.

19-letni Gabriel Pirani dopiero zaczął kopać piłkę z zawodowcami a już szykują mu miejsce w Portugalii. Trochę to wątpliwe, bo defensywny pomocnik zwykle trochę więcej musu się ogrywać, ale piłkarza warto zapamiętać, w najgorszym wypadku trafi do Polski jak Marcelo. Ten też wywodził się z Santosu, a potem, po epizodzie z Wisłą Kraków grywał w PSV Eindhoven i Olympique Lyon! Za to w ataku mają armatę i całkiem nową armatkę.

O 19-letnim Kaio Jorge miałem już okazję pisać, gracz swego czasu przymierzany do Juventusu, ostatnio FC Porto, a pewnie nim skończy 20 lat będzie już parkować swoje porsche czy BMW na parkingu klubowym jednego z zacnych europejskich klubów. Bo te 30 milionów euro krzyczane przez Santos w 2020 już warte są 25-20 i pewnie w okolicy ten ostatniej liczby skończy się negocjowanie.

A Angelo? Cóż to za anioł się objawił w największym porcie Brazylii? 16-latek już strzelił gola w debiucie w Copa Libertadores. Ba, jego agenci namawiają go by nie podpisywał nowej umowy z klubem, bo za kilkanaście miesięcy skończy 18 lat i sam sobie wybierze klub. Według brazylijskich mediów obserwuje go Manchester City.

Fluminense – Legia się nie poznała

Zawsze bawi mnie wspomnienie “współpracy” Legii i Fluminense. Klub Rivellino, Marcelo, Fabinho i paru innych znanych kopaczy nie miał warszawskiej ekipie ponoć nic do zaoferowania. Dziwne to trochę, bo co okienko to ktoś dobry na Stary Kontynent trafia. Weźmy taką grupę City Football Group (właściciele i współwłaściciele Manchesteru City, Lommelu, Troyes, Girony i innych) – właśnie dowiedzieliśmy się, że mają przedwstępną umowę na dwóch wychowanków Flumienense, obaj dzisiaj mają po 17 lat. Pomocnik Metinho i napastnik Kayke mają trafić do Europy za 15 milionów euro. Bonusy uzależnione od liczby występów i innych okoliczności mogą dać Flu drugie tyle. Według telewizji Globo, City przebili w walce o nastolatków Szachtar Donieck, czyli chłopcy muszą być naprawdę zdolni skoro duzi się pobili. Wspomnienie za madryckim Asem jakoby Kayke był “lewonożnym Neymarem” proszę potraktować w kategorii żartu. 

Mniej lub bardziej dęte historie

Gabriela Verona oglądam w akcji od dobrych dwóch lat. Wielki talent! Eksplodował prawie jak Gabriel Jesus w wieku 17 lat. Ten sam klub, Palmeiras, acz zupełnie inne podejście do gracza. Z Gabrielem Jesusem nikt się nie pieścił, twardo musiał walczyć o miejsce wśród zawodowców, mam wrażenie, że Verona trochę zagłaskali i gracz nieco spuścił z tonu. 40 milionów euro żądane za jego kupno brzmi jak przesada, ale 20 mln oferowane swego czasu przez Włochów byłoby nacechowane klimatem promocyjnej wyprzedaży. 

Gabriel Menino, lat 19, za to dostał już powołanie do pierwszej reprezentacji. Szykuje się po niego Szachtar, lecz ostatnimi czasy Brazylijczycy (ci dobrzy) nie są zainteresowani tym kierunkiem. Niezwykle wszechstronny obrońca i pomocnik ma być wart dla Palmeirasu 12-15 milionów euro. Ale czy jest on aż tak cudownym talentem? Śmiem wątpić. 

Nie mam za to wątpliwości, że nic nie wyjdzie z europejskiej przygody nieco starszego, bo 22-letniego pomocnika Gremio, Jeana Pyerre. Kiedy był nastolatkiem zrobiono mu krzywdę porównaniami do najlepszych młodych pomocników klubu (Emerson, Anderson, Lucas Leiva). Chłopak nieco popłynął, lecz na szczęście, zdołał zatrzymać się w pół drogi do klęski. W 2020 roku ewidentnie odżył. Ale kaktus mi wyrośnie, jeśli pójdzie w ślady wcześniej wymienionych. Po prostu, nie każdy z wysokimi notami u dziennikarzy – często zaprzyjaźnionymi z agentami – trafi do najlepszych lig świata, a nawet jeśli, to da radę się w nich utrzymać.
Stylem gry przypomina trochę Gabriela Skarpę, trochę Taliscę. Pamiętacie ich jeszcze?

Acz, pamiętajmy o najważniejszym: Brazylia jest największym eksporterem talentów na świecie, a w czerwcu może się okazać, że na fali płynącej do Europy jest już kilku nowych nastolatków.

Bartłomiej Rabij

Komentarze