KKS Kalisz – Widzew: festiwal goli w szalonym meczu, niespodzianka w Pucharze Polski

Piłkarze KKS-u Kalisz
fot. PressFocus Na zdjęciu: Piłkarze KKS-u Kalisz

10 goli padło w 90 minutach i w dogrywce meczu I rundy Fortuna Pucharu Polski z udziałem KKS-u Kalisz i Widzewa Łódź (5:5). Zwycięzcę kosmicznego starcia musiał wyłonić konkurs rzutów karnych. W nim lepsi okazali się piłkarze gospodarzy, którzy wygrali 4:3.

  • KKS Kalisz kolejny raz zalicza kapitalną przygodę w Fortuna Pucharze Polski
  • Przedstawiciel eWinner 2 Ligi kilka razy wychodził na prowadzenie, ale Widzew potrafił wracać do gry
  • Podopieczni Bartosza Tarachulskiego i Janusza Niedźwiedzia brali udział w nieprawdopodobnym spotkaniu

KKS Kalisz – Widzew: kosmiczne meczycho na Łódzkiej

Widzew Łódź do środowej potyczki w Fortuna Pucharze Polski przystępował jako siódma drużyna w tabeli PKO Ekstraklasy. Na drodze ekipy Janusza Niedźwiedzia stanął KKS Kalisz, będący wiceliderem eWinner 2 Ligi.

Bardzo ciekawie było w środowy wieczór na stadionie przy ulicy Łódzkiej. Po pierwszej połowie zdecydowanie więcej powodów do radości mieli kibice drużyny z Kalisza. Po 22 minutach rywalizacji gospodarze niespodziewanie prowadzili różnicą trzech goli.

Wynik meczu został otwarty w 12. minucie, gdy mocnym strzałem popisał się Nestor Gordillo. Kolejne trafienie w 21. minucie było natomiast następstwem strzału głową Filipa Kendzii. Z kolei bramkę na 3:0 zdobył Nestor Gordillo, który mógł pochwalić się dubletem.

Nadzieję na to, że jeszcze nie wszystko stracone dał łodzianom gol Jordiego Sancheza z 41 minuty. Hiszpan wykorzystał dośrodkowanie Karola Daniela i po wygranym pojedynku powietrznym zmusił do kapitulacji Macieja Krakowiaka. Tym samym do przerwy zespół Bartosza Tarachulskiego prowadził 3:1.

Widzew wyrównał rzutem na taśmę

Widzewiacy bramkę kontaktową zdobyli natomiast w 55. minucie. W roli głównej wystąpił znów Jordi Sanchez, popisując się płaskim uderzeniem. Tym samym łodzianie wciąż wierzyli w to, że mogą wywalczyć przepustkę do kolejnej fazy rozgrywek.

Gdy wydawało się, że wynik spotkania już się nie zmieni i Widzew odpadnie z rozgrywek, to w doliczonym czasie los uśmiechnął się do gości, bo sędzia podyktował rzut karny. Jedenastkę wykorzystał Marek Hanousek i łodzianie zerwali się ze stryczka, dzięki czemu zyskali możliwość gry w dogrywce.

Drugoligowiec jak równy z równym z ekstraklasowiczem

W dogrywce emocji nie było mniej niż w trakcie 90 minut rywalizacji. Najpierw gola na 4:3 w doliczonym czasie pierwszej połowy dogrywki strzelił Mateusz Gawlik, wykorzystując rzut karny po faulu Juliusza Letniowskiego. W drugiej połowie natomiast życie Widzewowi przywrócił ponownie Marek Hanousek. Tym samym miał miejsce rezultat 4:4. W ostatnich fragmentach dodatkowego czasu gry łodzianie znów znaleźli się w arcytrudnej sytuacji. Po przewinieniu Fabio Nunesa arbiter wskazał kolejny raz na wapno i jedenastkę pewnie wykorzystał Mateusz Gawlik. Aczkolwiek i na to trafienie Widzew odpowiedział. Ekipa Niedźwiedzia piątą bramkę zdobyła dzięki Łukaszowi Zjawińskiemu i do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był konkurs rzutów karnych.

W serii jedenastek lepsi okazali się piłkarze Widzewa, którzy wygrali ją 4:3 i awansowli do 1/16 finału 69. edycji Pucharu Tysiąca Drużyn. Swojego rywala łodzianie poznają w trakcie losowania, które odbędzie się 2 września o godzinie 12:00 w siedzibie Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Komentarze