PP: Szalone widowisko w Niepołomicach. Arka gra dalej

Maciej Rosolek
Maciej Rosolek Pressfocus

W pierwszym ćwierćfinale Pucharu Polski na brak emocji nie mogliśmy narzekać. Pomimo, że spotkały się niżej notowane zespoły, gole padały w obu połowach. Ostatecznie Arka Gdynia pokonała rewelację tego sezonu, Puszczę Niepołomice 5:2 (1:1) i awansowała do półfinału.

Worek z bramkami rozwiązał się tuż przed przerwą

Arka Gdynia przez większą część pierwszej połowy kontrolowała przebieg gry. Śledzie były aktywniejsze pod polem karnym rywala, jednak długo nie potrafiły wykorzystać nadarzających się okazji. Czas mijał, a na tablicy wyników wciąż utrzymywał się bezbramkowy remis. Tymczasem tuż przed przerwą atmosferę podgrzał gol z 37. minuty. Mateusz Żebrowski zapewnił prowadzenie Arce kapitalnym uderzeniem z dystansu. Golkiper Puszczy spóźnił się z interwencją i skapitulował. Co ciekawe, gospodarze zdołali doprowadzić do remisu na kilka sekund przed zejściem do szatni. W pewnym momencie Valcare powalił na ziemię Cikosa. Arbiter był blisko całej sytuacji, przez co bez zawahania wskazał na wapno. Później jedenastkę na bramkę bezbłędnie zamienił Stefanik, ale nie był to koniec strzeleckich emocji.

Śledzie dopełniły formalności

Druga połowa należała już tylko do gości. Puszcza Niepołomice została zepchnięta do głębokiej defensywy i z wielkim trudem opuszczała swoją połowę. Śledzie były zdeterminowane, aby jak najszybciej strzelić kolejnego gola. To udało się już w 53. minucie, kiedy Rosołek znakomicie wykorzystał błąd obrońców. Podczas zamieszania w polu karnym rywali, napastnik Arki sprytnym strzałem z bliskiej odległości umieścił piłkę w siatce. Gorąco zrobiło się ponownie po godzinie rywalizacji. Sędzia musiał skorzystać z pomocy VAR. Po krótkiej chwili ponownie wskazał na jedenasty metr. Tym razem, przed szansą na podwyższenie prowadzenia stanęli Arkowcy. Co prawda strzał Marcusa pozostawiał wiele do życzenia, ale futbolówka szczęśliwie minęła bramkarza. Co ciekawe w 88. minucie Brazylijczyk ustrzelił w tym spotkaniu dublet, dzięki dobitce strzału Mateusza Żebrowskiego. Jeszcze w doliczonym czasie gry, awans gości do półfinału przypieczętowało trafienie Valcarce. Z kolei niespodziewanie, na kilka sekund przed ostatnim gwizdkiem, gola honorowego dla Puszczy z dwóch metrów zdobył Erik Cikos. Trzeba przyznać, że mało kto spodziewał się takiego spektaklu w pierwszym ćwierćfinale Pucharu Polski, w którym zobaczyliśmy, aż siedem bramek.

Komentarze