PP: Legia rozczarowała, Piast w półfinale

Jakub Świerczok
Jakub Świerczok fot. PressFocus

Piast Gliwice wciąż pozostaje niepokonany w potyczkach z Legią Warszawa. Niebiesko-czerwoni wygrali w środowy wieczór z mistrzami Polski w 1/4 finału Fortuna Pucharu Polski 2:1 (1:0).

Piast zagrał na ambicjach Legii

Legia Warszawa w roli faworyta przystępowała do potyczki z zespołem Waldemara Fornalika. Gliwiczanie jednak mieli ambitny plan, aby sprawić niespodziankę na Łazienkowskiej i wywalczyć przepustkę do kolejnej fazy rozgrywek. Tym samym Piast miał zamiar powalczyć o to, aby moc latem reprezentować Ekstraklasę w europejskich pucharach.

W pierwszych trzech kwadransach rywalizacji naprawdę sporo się działo. Wynik spotkania został otwarty już w ósmej minucie, gdy Jakub Świerczok strzałem pod poprzeczkę dał prowadzenie gościom. Tym samym po jedynym celnym strzale w pierwszej odsłonie gliwiczanie schodzili na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem.

Godne uwagi jest to, że w pierwszej odsłonie legioniści mieli szanse na to, aby doprowadzić do wyrównania. Bliscy zdobycia bramki byli Paweł Wszołek i Mateusz Wieteska. Pierwszy oddał jednak strzał obok bramki w 17. minucie, a obrońca Wojskowych trafił futbolówką w poprzeczkę. Legia musiała zatem liczyć na odrabianie strat w drugiej połowie.

Szabanow dopełnieniem Jędrzejczyka i Wieteski

Po zmianie stron swoje umiejętności gry głową potwierdził w 67. minucie rywalizacji Rafael Lopes. Tym samym legioniści wyrównali wynik spotkanie. Niemniej ostatnie słowo należało do Piastunek. Gliwiczanie wykorzystali fatalny błąd Artema Szabanowa, który źle zagrał piłkę. Przejął ją Tiago Alves, który przebiegł pół boiska z piłką, po czym ograł bramkarza rywali i strzelił gola na 2:1.

Do końca zawodów wynik już się nie zmienił. Jednocześnie awans do kolejnej fazy rozgrywek wywalczył Piast. Spotkania półfinałowe rozegrane zostaną 7 kwietnia. Tymczasem już w najbliższy weekend gliwiczan czeka mecz ligowy ze Stalą Mielec, a legioniści zmierzą się w hitowym starciu na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław.

Komentarze