Crawley Town - Leeds United
Crawley Town - Leeds United PressFocus

Piękno futbolu na przykładzie Pucharu Anglii

Sto pięćdziesiąt lat historii, czterdziestu trzech triumfatorów i ponad siedemset zespołów zrzeszonych w The Football Association, które rokrocznie rywalizują w najstarszych klubowych rozgrywkach na świecie. Za nami trzecia runda Pucharu Anglii. Na arenie zostały 32 ekipy. Co działo się przez cztery dni? Jak zaprezentowali się Polacy?

Zmagania rozpoczęliśmy w piątek. Na Molineux Wolverhampton podejmowało Crystal Palace, natomiast w Birmingham zmierzyły się Aston Villa i Liverpool. W pojedynku Wilków z Orłami lepsi okazali się gospodarze, którzy wygrali po trafieniu Adamy Traore.  Gol autorstwa Hiszpana był wyjątkowy nie tylko pod względem urody – potężnie zbudowany skrzydłowy w końcu się przełamał i po dziesięciu miesiącach wpakował piłkę do siatki.

Młodzież kontra mistrzowie

Zdecydowanie więcej działo się w drugim spotkaniu. Na Villa Park przyjechał mistrz kraju. Jurgen Klopp nie zlekceważył rywala i wystawił do gry naprawdę mocną jedenastkę. Niemiecki szkoleniowiec nie musiał tego robić, ponieważ kadra The Villans składała się wyłącznie z piłkarzy na co dzień reprezentujących drużynę do lat 23. Szatnia dorosłych Lwów musiała zmagać się ze wzmożoną liczbą zakażeń koronawirusem, co sprawiło, że w pojedynku z The Reds w ich buty weszli młodzieżowcy. Chociaż ekipa prowadzona przez Marka Delaneya (średnia wieku podstawowego składu wynosiła niecałe 19 lat!) ostatecznie poległa w starciu z faworytem (1:4), zdołała napsuć mu naprawdę dużo krwi.

Pierwsza połowa pucharowej potyczki zakończyła niespodziewanym wynikiem. Na tablicy widniał wynik 1:1 – na gola Sadio Mane odpowiedział Louie Barry, który wykorzystał świetne podanie Calluma Rowe’a. Strzelec wyrównującej bramki stał się podwójnym bohaterem tamtego wieczoru. Po ostatnim gwizdku wymienił się koszulką z Fabinho, jednak ostatecznie wrócił do domu z trykotem Brazylijczyka i… strojem, który przekazał piłkarzowi gości. Jak do tego doszło? Jeden z trenerów Aston Villi zwrócił Barry’emu uwagę, że ten nie powinien oddawać koszulki, w której debiutował i nakazał mu ją odzyskać. Fabinho oczywiście się zgodził i na dodatek pozwolił młodszemu koledze zatrzymać swój podkoszulek.

Sześć miesięcy oczekiwania

W sobotę rozegrano aż 20 spotkań, jednak uwagę warto poświęcić zaledwie kilku. Z pewnością na wspomnienie zasługuje zwycięstwo 6-ligowego Chorley nad grającym na zapleczu Premier League Derby County. Chociaż Barany, podobnie jak Aston Villa, wystawiły skład złożony z młodzieży, porażka z tak nisko notowanym rywalem z pewnością nie napawała optymizmem. Natomiast dla piłkarzy z National League North triumf nad ekipą z Championship znaczył naprawdę wiele:

Pierwszy dzień weekendu był wyjątkowy także dla menedżera Sheffield United. Szable pokonały Bristol Rovers, a Chris Wilder mógł cieszyć się ze swojego 100 zwycięstwa w roli trenera The Blades. Grafika przygotowana na tę okazję czekała już od… sześciu miesięcy. W lipcu byliśmy świadkami ostatniej wygranej klubu z Bramall Lane.

Faworyci niemal w komplecie awansowali do kolejnej rundy. Swoje starcia wygrały prawie wszystkie drużyny z najwyższego szczebla: Arsenal, Burnley, Evertonu, Fulham, Leicester i Manchesteru United, natomiast jedyną ekipą, która nie sprostała zadaniu, był West Bromwich Albion. Podopieczni Sama Allardyce’a aż trzykrotnie pomylili się w serii jedenastek i zostali wyeliminowani przez Blackpool.

Niespodzianka bez udziału Polaka

Niedziela przygotowała dla nas prawdopodobnie największą sensację tej fazy Pucharu Anglii. Leeds wybrało się w podróż na The People’s Pension Stadium, gdzie zmierzyło się z czwartoligowym Crawley Town. Gospodarze w efektowny sposób rozprawili się z reprezentantami ekstraklasy, strzelając im aż trzy gole. Casilla, Davis, Phillips, Rodrigo, Alioski, Shackleton, Costa, Poveda, Hernandez Cooper, Struijk, Rahpinha, Casey, Greenwood, Harrison i Jenkins – to piłkarze, którzy musieli uznać wyższość Czerwonych Diabłów z West Sussex.

Tego samego dnia miało miejsce z pewnością najważniejsze wydarzenie trzeciej rundy, czyli spotkanie 8-ligowego Marine z Tottenhamem. Gospodarze oczywiście nie mieli żadnych szans w rywalizacji z Kogutami, jednak pięknych wspomnień nie zabierze im nikt. Z powodu restrykcji związanych z epidemią piłkarze nie mogli wymienić się koszulkami, jednak The Mariners otrzymali od Spurs komplet pamiątkowych strojów. Dzięki sprzedaży internetowych biletów malutki klub zarobił aż 30 tysięcy funtów. Na dodatek transmisję z tego starcia oglądało średnio prawie sześć milionów widzów.

Do siatki Bayleigha Passanta trzykrotnie trafił Carlos Vinicius, a po jednej bramce dołożyli Lucas Moura i Alfie Devine. Ostatnie z nazwisk warto zapamiętać – Devine w wieku 16 lat i 163 dni został najmłodszym debiutantem i najmłodszym strzelcem w historii Tottenhamu.

Zmagania w tej odsłonie zgodnie z planem powinny zakończyć się w poniedziałek na Edgeley Park w Stockport. Rywalem przedstawiciela National League był West Ham. Londyńczycy pozwolili rywalom na oddanie zaledwie jednego celnego strzału, jednak sami oddali ich tylko dwa. Na szczęście uderzenie Craiga Dawsona znalazło drogę do siatki i były obrońca Watfordu zapewnił Młotom awans do 4. rundy.  

Kiedy faktycznie zakończymy rywalizację w 1/32 finału Pucharu Anglii? Tego na razie nie wiemy. Mecz Southampton z Shrewsbury został przełożony ze względu na zwiększoną liczbę przypadków koronawirusa w ekipie gości.

Meldunek polskiej armii  

W tej fazie FA Cup polskich akcentów było nadspodziewanie wiele. Zacznijmy od nieobecnych. W kadrach swoich zespołów nie pojawili się Mateusz Klich, Łukasz Fabiański, Krystian Bielik i Kamil Jóźwiak, natomiast Bartosz Białkowski zasiadł na ławce rezerwowych. Szansę na występ od pierwszego gwizdka dostali Michał Helik (gol w wygranej potyczce z Tranmere), Przemysław Płacheta (asysta w zwycięskim meczu z Coventry) i Kamil Grosicki (asysta i wykorzystany rzut karny). W dorosłej drużynie Derby County zadebiutował Bartosz Cybulski, który w 73. minucie zmienił Maxa Bardella. Wśród zmienników Aston Villi pojawił się 16-letni Oliwier Zych, natomiast triumf swoich kolegów w potyczce z Leeds przy linii bocznej oglądał Brian Galach.

Komentarze