Niezwykła historia klubu ze Szkocji. Reklamę zrobił im sam Stephen King

Buckie Thistle
Buckie Thistle PressFocus

Miliony czytelników na całym świecie miało okazję dowiedzieć się o istnieniu szkockiego klubu Buckie Thistle. Wszystko za sprawą poczytnego autora bestsellerów, Stephena Kinga, który wspomniał o tej drużynie w swojej książce. Działacze klubu wprost nie mogli w to uwierzyć i wysłali do Stanów Zjednoczonych list z podziękowaniami.

  • Stephen King wspomniał o klubie Buckie Thistle w wydanej w 2020 roku książce “Jest krew”.
  • Amerykański autor zrobił mało znanemu klubowi w Szkocji wielką reklamę. Działacze wysłali mu list z podziękowaniami.
  • King wsparł Buckie Thistle przeznaczając dwie podpisane książki na aukcję charytatywną.

Nie słyszał o nich prawie nikt

Niewielką mieścinę Buckie na północy Szkocji zamieszkuje zaledwie osiem tysięcy ludzi. Większość z nich trudni się w rybołówstwie na Morzu Północnym. Rozrywek w mieście jest niewiele, ale rekompensują to niesamowite widoki na otwartą wodę. Nie zmienia to faktu, że dorastający nastolatkowie marzą tylko o tym, by wyrwać się do większego miasta – do położonego półtora godziny drogi Aberdeen lub lub jeszcze bardziej odległego Glasgow.

Jedną z niewielu rozrywek w tej mieścinie jest klub piłkarski Buckie Thistle. Obok niewielkiego stadionu, który posiada 400 miejsc siedzących, widnieje data założenia: 1889. W skromnym gabinecie prezesa widnieją dyplomy i puchary. W ciągu ponad stuletniej historii Buckie Thistle wygrywało 11 razy rozgrywki Highland League. Jest to piąty szczebel rozgrywek w Szkocji i drużyna ta rywalizuje na nim do dziś.

King wypromował ich na cały świat

Buckie Thistle było do niedawna turystyczną ciekawostką i drużyną, o której nie słyszał nikt poza samymi Szkotami. Zmieniło się to jednak po publikacji kolejnej bestsellerowej książki amerykańskiego autora, Stephena Kinga. Mistrz horrorów napisał w 2020 roku powieść “Jest krew”, która sprzedała się do tej pory w milionach egzemplarzy. Jakże duże było zdumienie Szkotów, a zwłaszcza mieszkańców Buckie, kiedy w jednym z rozdziałów natrafili na wzmiankę o Buckie Thistle.

Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że rodzina Kinga ma szkockie i irlandzkie korzenie. Być może stąd pomysł, by nawiązać do tego w swojej opowieści. Autor opisał w książce uczniów jednej z amerykańskich szkół, którzy zostali sympatykami Buckie Thistle, po tym jak wymieniali się listami i paczkami z rówieśnikami ze Szkocji.

– Przygotowując się do pisania książki wiedziałem tylko, że chcę umieścić tam klub piłkarski z tego kraju. Szukałem po Szkocji i nazwa Buckie Thistle spodobała mi się najbardziej – opowiadał w późniejszym wywiadzie Stephen King.

Działacze i kibice Buckie Thistle byli pomysłem pisarza zachwyceni. List do Kinga zdecydował się napisać jeden z klubowych dyrektorów, Graeme Tallis. W paczce przesłanej do Maine w USA znalazła się klubowa biało-zielona koszulka i zielony szalik. Ku zachwytowi wszystkich związanych z Buckie Thistle, King zdecydował się odpisać na otrzymaną wiadomość. Zrobił sobie nawet zdjęcie w trykocie szkockiego klubu.

Szkoci zapraszają Kinga na mecz

Podczas wymiany uprzejmości King dowiedział się o problemach finansowych Buckie Thistle, jakie wywołała pandemia koronawirusa. Nie pozostał na to obojętny i zdecydował się pomóc. “Po niespodziewanej wzmiance o Buckie Thistle Football Club w swojej nowej książce, pan King zdecydował się podarować nam dwie podpisane kopie swojej nowej powieści Jest krew. Za jego zgodą planujemy zlicytować książki, aby zebrać fundusze dla naszego klubu” – można było przeczytać na stronie internetowej.

Obie kopie rzeczywiście zostały sprzedane na licytacji, co podreperowało budżet Buckie Thistle. Stephen King otrzymał w podziękowaniu specjalne zaproszenie na mecz na Victoria Park. “Mamy nadzieję, że odwiedzi nas, gdy zawita z podróżą do Szkocji” – dodano w oświadczeniu klubu.

Choć od całego wydarzenia minął już rok, Stephen King nie zapomniał o Buckie Thistle. We wrześniu w szkockim Stirling miał miejsce festiwal książek o nazwie „Bloody Scotland”. Honorowym gościem wydarzenia był właśnie King, z którym łączono się za pośrednictwem Internetu. Amerykanin mile zaskoczył wszystkich widzów występując przed kamerą w klubowej koszulce Buckie Thistle. O sprawie pisały czołowe brytyjskie media, na czele z The Guardian czy BBC. – Takiej reklamy nie mieliśmy nigdy w historii. Jesteśmy panu Kingowi niezmiernie wdzięczni – powiedział klubowy dyrektor, Graeme Tallis.

Czytaj także: Śmiali się, że jest niepełnosprawny. Inspirująca historia młodego piłkarza

Komentarze