Janusz Kupcewicz: reprezentacji Polski najlepiej wychodzi gra wszerz, ale to mielenie jak u oldbojów

Piłkarze reprezentacji Polski
Piłkarze reprezentacji Polski fot. PressFocus

– Kluczowe jest wyprowadzenie piłki do linii pomocy, czy ataku przez defensorów, a to wygląda bardzo źle. Piłkarzom reprezentacji Polski najlepiej wychodzi gra wszerz. Tylko że to mielenie jak w grze z udziałem oldbojów. Nie chcę w żadnym stopniu obrażać naszych reprezentantów, ale tak niestety wygląda rzeczywistość i podobnie grają zawodnicy w Ekstraklasie – mówi w wywiadzie Janusz Kupcewicz, który strzelił w przeszłości pięć goli w reprezentacji Polski, w tym jednego w meczu o trzecie miejsce na mundialu w 1982 roku z Francją w wygranym 3:2 spotkaniu.

  • Janusz Kupcewicz to 20-krotny reprezentant Polski, który w przeszłości bronił barw przede wszystkim Arki Gdynia, Lecha Poznań, ale również greckiej Larisy, czy francuskiego Saint-Etienne. Brązowy medalista mistrzostw świata w 1982 roku przekonuje, że w starciu ze Słowacją podopieczni Paulo Sousy sprawiali wrażenie ociężałych
  • W rozmowie z Goal.pl mistrz Polski z 1982 roku z Lechem Poznań i zdobywca Pucharu Polski z Arką Gdynia w 1979 roku opowiedział o szansach Biało-czerwonych w rywalizacji z zespołem Luisa Enrique
  • Pojawiły się również wątki dotyczące planu taktycznego polskiej ekipy na starcie z Hiszpanią, czy słynnych już kulis z odprawy taktycznej selekcjonera Biało-czerwonych

Wyjście z grupy było obowiązkiem

Po ostatniej porażce reprezentacji Polski ze Słowacją jest na czym budować dobry nastrój przed spotkaniem z Hiszpanią?

Trudno tak naprawdę cokolwiek optymistycznego powiedzieć. Nie chcę zaczynać od negatywnej wypowiedzi na temat trenera Paulo Sousy. Prawda jest jednak taka, że od momentu, gdy przejął kadrę, to wyniki reprezentacji Polski oraz gra, są rozczarowujące. Ostatnie spotkania przed Euro z Rosją i Islandią wypadły słabo. Chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że nasza drużyna nie zagrała w najmocniejszym składzie, ale przeciwnicy również. Moją uwagę przykuło natomiast to, że gra naszego zespołu i przede wszystkim bieganie zawiodło. Pod tym względem zawodnicy sprawiali wrażenie ociężałych. W meczu ze Słowacją też zaprezentowali się źle, za co słusznie spadła na drużynę krytyka. Gorzej, że była momentami wręcz złośliwa.

Powinniśmy spodziewać się dzisiaj podobnego spotkania jak to z udziałem zespołu Adama Nawałki z Niemcami z Euro 2016, gdy praktycznie przez cały mecz Biało-czerwoni się bronili?

Przypuszczam, że polski zespół na pewno się nie odkryje, bo to byłby gwóźdź do trumny. Taka jest prawda. Hiszpanie są dobrym zespołem. Spodziewam się gry w stylu takim, który nam najlepiej wychodzi i to nie tylko teraz, ale od dawna. Mam na myśli grę z kontry. Od kilkudziesięciu lat taka taktyka najbardziej nam odpowiada. Pytanie tylko, czy pod względem motorycznym reprezentacja Polski będzie w stanie sobie poradzić i czy będzie mogła zagrozić rywalom. Z drugiej strony, gdy oglądałem Hiszpanów na tle Szwedów, to zauważyłem, że bardzo wolno rozgrywali piłkę. Tworzyli hokejowy zamek, długo utrzymywali się przy piłce, ale nie przynosiło to zbyt wielu efektów.

Gra w hybrydowym schemacie taktycznym z odpowiednio pięcioma lub trzema defensorami, w zależności od boiskowej sytuacji, jest dobrym rozwiązaniem, czy może Polska powinna wyjść na Hiszpanię w klasycznym 4-4-2?

Ja wychodzę z założenia, że gra się taką taktyką, w której piłkarze, których ma się do dyspozycji, czują się najlepiej. Taktykę należy dostosować do potencjału ludzkiego posiadanego przez trenera. Nam nigdy gra w ustawieniu z trzema obrońcami nie wychodziła. Te ustawienia są jednak zmienne. Kluczowe jest wyprowadzenie piłki do linii pomocy, czy ataku przez defensorów, a to wygląda bardzo źle. Piłkarzom reprezentacji Polski najlepiej wychodzi gra wszerz. Tylko, że to mielenie jak w grze z udziałem oldbojów. Nie chcę w żadnym stopniu obrażać naszych reprezentantów, ale tak niestety wygląda rzeczywistość i podobnie grają zawodnicy w Ekstraklasie. Co do ustawienia, to nie ma większego znaczenia, jak polska drużyna zagra. I tak reprezentacja Polski będzie nastawiona na głęboką defensywę, licząc na kontrę. Za Biało-czerwonymi nie przemawia też to, że Hiszpania po pierwszym spotkaniu na Euro też musi za wszelką cenę wygrać, aby liczyć się w grze o wyjście z grupy.

Ostatnio głośno było w mediach o opublikowanych kulisach z odprawy przedmeczowej z udziałem selekcjonera reprezentacji Polski. Nie będę pytał o to, co pan o tym myśli, ale o to, jaki pana zdaniem był sens publikacji tego typu materiału?

To w ogóle nie powinno ujrzeć światła dziennego. Wydaje mi się, że komuś bardzo zależało na tym, aby po porażce ze Słowacją bardzo się wybielić i udowodnić, że nie popełniło się z wyborem selekcjonera żadnego błędu. Z jednej strony słyszymy o miłości, jaką czuje się do tej reprezentacji, a z drugiej strony wyraża się zgodę na publikację takich kulis. Widać tutaj sprzeczność. Ogólnie jestem przeciwny publikowaniu tego typu materiałów, a już szczególnie w trakcie Mistrzostw Europy, gdy ma się do rozegrania jeszcze dwa spotkania w grupie.

Takie zdarzenie może jeszcze bardziej popsuć atmosferę w zespole? Nie ma co ukrywać, że już po przegranym spotkaniu ze Słowakami harmonia z Opalenicy poszła w zapomnienie.

Takich rzeczy nie można robić i nie w takim momencie turnieju. Chociaż spodziewam się, że piłkarze, wychodząc na spotkanie z Hiszpanią, nie będą o tym myśleć. A może nawet będą chcieli jeszcze bardziej pokazać, że potrafią zaprezentować się z dobrej strony. Jestem w każdym razie spokojny o to, że zostawią serce na boisku. Nie wiem jednak, czy będę w stanie dorównać przeciwnikom fizycznie. Nie mamy przyspieszenia, nie mamy arytmii gry, wygrywamy za mało pojedynków jeden na jeden. Można grać nawet 120 minut, ale jednostajnym tempem. Tyle że w piłce nożnej nie przynosi to efektów. Trzeba tworzyć przewagę, wygrywać pojedynki z rywalami.

Pan ma na koncie zwycięstwo z reprezentacją Polski nad Hiszpanią. Wiadomo, że troszkę czasu od tej wygranej minęło. Można jednak porównać w jakimś stopniu reprezentację La Roja z 1980 roku do tej dzisiejszej? Czy może po prostu to są dwie różne epoki i nie ma sensu takich porównań robić?

Czas nieubłaganie mija. Nie zmieniło się jednak to, że w czasie, gdy ja mierzyłem się z Hiszpanią, to rywalizowałem z największymi gwiazdami światowej piłki. Dzisiaj ta drużyna też ma w swoich szeregach wielu świetnych piłkarzy. Wciąż reprezentacja Hiszpanii utrzymuje wysoki poziom. My graliśmy z mocnym rywalem na tamte lata, a dzisiaj reprezentacja Polski zagra z mocną ekipą w dzisiejszych czasach. Jeśli chodzi o topowe zespoły, to niewiele się zmieniło, wciąż należą do tego grona: Argentyna, Brazylia, Francja, Niemcy, Hiszpania, Holandia, Włochy. My wciąż tej czołówki nie możemy dogonić.

W piłce nożnej wszystko jest możliwe

Żeby nie było tak pesymistycznie, to trzeba zaznaczyć, że reprezentanci Polski mają za sobą udany sezon. Wyczyny Roberta Lewandowskiego, Piotra Zielińskiego, czy Grzegorza Krychowiaka w zagranicznych klubach robiły wrażenie. Dlaczego wymienieni zawodnicy nie potrafili przełożyć swojej postawy na najważniejszy mecz w roku ze Słowacją?

Trudno odpowiedzieć na takie pytanie. Aby na nie odpowiedzieć, potrzebne byłoby spędzanie czasu z zawodnikami na zgrupowaniu. Można tylko gdybać w tej sprawie. Być może zawodnicy dostali w kość na treningach, za mocno trenowali. Atmosfera w każdym razie nie wskazywała na to, że mogło mieć miejsce coś złego. Każdy z piłkarzy przekonywał, że wszystko jest ok.

Tak to zwykle bywa, że atmosfera na zgrupowaniach zawsze jest miła. Piłkarze przed startem ważnych turniejów nie marudzą na atmosferę.

To w sumie prawda. W czasach moich występów w reprezentacji Polski też mieliśmy świetny zespół na mundialu w Argentynie. Połączenie rutyny z młodością. Jacek Gmoch jednak wszystko zepsuł. Mieliśmy grupę młodych i dobrze zapowiadających się zawodników oraz grono doświadczonych, którzy mieli już pewne sukcesy, ale selekcjoner wszystkich skłócił. Po jakimś czasie takie sprawy wychodzą i pewnie nie inaczej będzie z reprezentacją Paulo Sousy.

Pokusi się pan o wytypowanie wyniku spotkania Hiszpania – Polska?

Zdecydowana większość typuje spokojną wygraną drużyny Luisa Enrique. Gdybym wiedział, jakim rezultatem skończy się ten mecz, to bym zagrał u bukmachera [śmiech]. Faworytem reprezentacja Polski była ze Słowacją, a tym razem jest nim Hiszpania i to zdecydowanie. W piłce nożnej jednak różne rzeczy się dzieją, więc nigdy nie można być niczego pewnym.

Komentarze