Ole Gunnar Solskjaer
Ole Gunnar Solskjaer fot. PressFocus

Piekło może nabrać nowego znaczenia dla Solskjaera

Manchester United przegrał w środowy wieczór niespodziewanie swój mecz w ramach trzeciej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów z Istanbul Basaksehir. Spotkanie, które miało być łatwe i przyjemne dla angielskiego zespołu, okazało się w rzeczywistości koszmarem. Grono sceptycznie nastawionych do Ole Gunnara Solsjaera osób, mocno się zwiększyło.

Czytaj dalej…

  • Manchester United z nieba po wygranych bojach z PSG i RB Lipsk, znalazł się w piekle, na co wpływ mają ostatnie dwie porażki
  • Menedżer Czerwonych Diabłów na gorącym krześle. Ole Gunnar Solskjaer, sprawił, że Man Utd wystawia się na pośmiewisko
  • Sobotnia potyczka ligowa, może stać się spotkaniem o wszystko dla norweskiego trenera, który jeszcze niedawno przekonywał, że będąc menedżerem Czerwonych Diabłów, trzeba być silnym. Po kolejnej porażce to może nie dać nic

Manchester United w powszechnej opinii w trakcie środowej rywalizacji był niezwykle słaby w defensywie, a ponadto bezbarwny w ofensywie. Taki stan rzeczy skutkował tym, że ekipa z Old Trafford zaliczyła drugą porażkę z rzędu po przegranym boju z Arsenalem FC kilka dni temu w Premier League.

Jeszcze jakiś czas temu tureccy fani, którzy przyjmowali na stadionie w Stambule takie ekipy jak na przykład Man Utd, mogły przekazywać jasne przesłanie: “Witamy w piekle”. Zwykle taki stan rzeczy miał miejsce na spotkaniach z udziałem Galatasaray. W środowy wieczór z powodu pandemii atmosfera na stadionie siłą rzeczy była inna, ale i tak to było piekło dla angielskiej drużyny, bo wszystko, co miało miejsce na stadionie w stolicy Turcji, było jak z najgorszego snu, co na jawie trudno było sobie wyobrazić.

Porażka Czerwonych Diabłów w środowym boju nie wpłynie na to, czy Man Utd awansuje z grupy, czy nie. Przypomnijmy, że wcześniejsze dwa spotkania angielska drużyna wygrała, co sprawiło, że przedstawiciel angielskiej ekstraklasy jest po dwóch kolejkach na czele swojej grupy. W każdym razie przegrany mecz z mistrzem Turcji może sprawić, że pojawią się kibice Man Utd, którzy będą z tego powodu szczęśliwi, licząc na to, że z posadą menedżera angielskiego teamu pożegna się Norweg Ole Gunnar Solskjaer.

Byli piłkarze Czerwonych Diabłów nie szczędzą krytyki

W ciekawy sposób ocenił występ angielskiej ekipy Paul Scholes, który na antenie BT Sport przekonywał, że Manchester United w Stambule prezentował piłkę nożną dla wszystkich do lat 10, odnosząc się do sytuacji, po której bramkę dla gospodarzy zdobył Demba Ba. Były reprezentant Anglii nie był jednak w swojej ocenie tak ostry, jak Jerzy Engel w trakcie studia w przerwie spotkania na łamach Polsat Sport Premium, gdzie opiekunowi angielskiego zespołu dostało się nawet za to, że ten nie wykorzystał swojej przestrzeni wokół ławki rezerwowych, aby instruować swoich podopiecznych swoimi wskazówkami, a po prostu spokojnie oglądał mecz.

Tymczasem Roy Keane przekonywał, że w szeregach Czerwonych Diabłów zabrakło lidera w trakcie starcia z Kanonierami. Z kolei w środowym boju odpowiedzialności za grę nie wzięli obrońcy Man Utd, a także starsi pomocnicy. Nadzieję na wywiezienie korzystnego wyniku z Turcji dał Anthony Martial, który tuż przed przerwą zdobył bramkę kontaktową. Niemniej w kolejnych fragmentach rywalizacji jedyna groźna sytuacja po stronie angielskiej ekipy była, gdy na strzał z rzutu wolnego pozwolił sobie Bruno Fernandes.

Faktem jest, że przedstawiciel Premier League po przerwie przejął inicjatywę na boisku. W każdym razie w grze Man Utd brakowało precyzji, co wpłynęło na to, że ekipa z czerwonej części Manchesteru nie była w stanie poważnie zagrozić bramce rywali. Okazję do gry otrzymali w drugiej odsłonie Edinson Cavani i Paul Pogba, mając pół godziny na to, aby wpłynąć na lepszy obraz gry w wykonaniu Czerwonych Diabłów. Mason Grenwood również został rzucony na pole bitwy. Man Utd był jednak nadal ociężały i pozbawiony wyobraźni.

Piekło, metafora, czy rzeczywistość?

Gospodarzom należy się pochwała za to, że byli do bólu skuteczni. Istanbul Basaksehir wykorzystał wysoki pressing swoich rywali, decydując się na zagrania z pominięciem drugiej linii, co skutkowało wyjściem na dwubramkowe prowadzenie. Mając na uwadze to, że angielski team nie miał pomysłu na to, jak minąć defensywę tureckiej drużyny, to ostatecznie spotkanie musiało się skończyć tak, jak się skończyło.

Zwycięstwa Man Utd nad Paris Saint-Germain i RB Lipsk w dwóch pierwszych kolejkach fazy grupowej Ligi Mistrzów sprawiają, że angielska ekipa wciąż jest na pierwszym miejscu w tabeli grupy H. Niemniej potyczki z Istanbul Basaksehir miały być dla angielskiego teamu najłatwiejsze. Tymczasem już pierwsze starcie z mistrzami Turcji zakończyło się niespodzianką, aby nie rzec, że sensacją.

Jeśli w najbliższy weekend Man Utd poniesie trzecią z rzędu porażkę, to piekło może nabrać nowego znaczenia dla opiekuna angielskiej drużyny. Wówczas Solskjaer na własne skórze może przekonać się, jak to jest znaleźć się we wrogim środowisku, bo wtedy grono jego przeciwników w klubie z Old Trafford może zwiększyć się jeszcze bardziej. Czy zatem starcie na Goodison Park będzie meczem o być albo nie być dla menedżera Czerwonych Diabłów? Niewykluczone.

Komentarze