MU – Arsenal: Ronaldo znów bohaterem, kuriozalny błąd Freda

Cristiano Ronaldo
PressFocus Na zdjęciu: Cristiano Ronaldo

Manchester United pokonał u siebie Arsenal (3:2). Dublet zaliczył Cristiano Ronaldo, a Emile Smith-Rowe zdobył jednego z najdziwniejszych goli tego sezonu.

  • Manchester United wygrał mecz przeciwko Arsenalowi w ramach 14. kolejki Premier League
  • Fred przeszedł drogę od zera do bohatera, rehabilitując się za kuriozalny błąd
  • Dublet zaliczył Cristiano Ronaldo

Szalony mecz na Old Trafford, Ronaldo znów prowadzi MU do zwycięstwa

Od pierwszego gwizdka obserwowaliśmy niezwykle żywiołowe spotkanie. Już w drugiej minucie po rzucie rożnym w wykonaniu Martina Odegaarda mógł paść gol, ale piłkę z linii wybił Marcus Rashford. Nie minął kwadrans, gdy Arsenal wyszedł na prowadzenie. I to w niezwykłych okolicznościach. Kanonierzy wykonywali kolejny korner, piłka trafiła do Emile’a Smith-Rowe’a, a ten wolejem skierował ją do bramki. Wówczas na ziemi leżał już David De Gea. Arbiter początkowo nie uznał gola, lecz po konsultacji z VAR-em dostrzegł, że Hiszpana faulował… Fred.

To goście pozostawali stroną dominującą, ale jeszcze przed przerwą Manchester United zdołał wyrównać. Jadon Sancho odnalazł w polu karnym Freda, a tam Brazylijczyk przytomnie oddał Bruno Fernandesowi. Portugalczyk, po rękach Aarona Ramsdale’a, ale znalazł drogę do bramki.

Po zmianie stron Czerwone Diabły nie spuściły z tonu. Prawym skrzydłem pomknął Marcus Rashford i płasko odegrał do Cristiano Ronaldo, któremu pozostało wbić piłkę z najbliższej odległości. Kanonierzy nie poddali się jednak. Po chwili po składnej akcji remis przywrócił Martin Odegaard. W 70. minucie gospodarze zadali ostateczny cios. Fred został sfaulowany przez norweskiego pomocnika, a arbiter podyktował rzut karny. Ten z łatwością go wykorzystał, zapewniając swojej drużynie komplet punktów. Fred zaliczył asystę i wywalczył jedenastkę, czyli można uznać, że błąd z początku spłacił wyrównał z nawiązką.

Szalony mecz, prowadzony w wysokim tempie. Manchester United musi cieszyć się ze zwycięstwa i formy Ronaldo, ale Arsenal nie ma się czego wstydzić.

Komentarze